Reklama

Reklama

Były reprezentant Polski ostro: Nawet nie zatrudniałbym Sousy!

Sypią się gromy na polskich piłkarzy i selekcjonera Paulo Sousę za blamaż w pierwszym meczu Euro ze Słowakami. Gromy, dodajmy, zasłużone. Portugalczyk wiele opowiadał o pomyśle, jaki ma na grę Biało-Czerwonych, a jak wyszło, wszyscy widzieli. Suchej nitki na Sousie nie zostawia m.in. Henryk Wawrowski.

Ten były świetny obrońca "Orłów" Kazimierza Górskiego, w latach 1974-78 rozegrał 25 spotkań w narodowych barwach. W swoim dorobku ma srebrny medali olimpijski z igrzysk w Montrealu w 1976 roku. Słynął z agresywnej i bezpardonowej gry. Nasi obecni kadrowicze mogli by się od niego wiele nauczyć...

Jak milionom kibiców, tak i Henrykowi Wawrowskiemu jest zwyczajnie smutno z powodu nie tyle porażki 1-2 z ambitnymi Słowakami, ale stylu czy raczej jego braku, jakiego nie zaprezentowali polscy piłkarze na stadionie w Petersburgu w poniedziałek. 

- Cóż powiedzieć, przeszli obok meczu. Robert Lewandowski niby taki świetny zawodnik, a w tym poniedziałkowym spotkaniu na Euro nie pokazał, że jest takim prawdziwym dowódcą. Powinien wziąć to w garść, opieprzyć, krzyknąć na kolegów. Nie było tego. Krychowiak to... szkoda słów. Wie, że ma żółtą kartkę, ja rozumiem że można faulować w jakiejś ratunkowej akcji w polu karnym czy przed nim, ale powalać gościa w środku pola?! To był głupi faul. Słabo to wyglądało i bez jakiejkolwiek koncepcji z naszej strony. Tym bardziej to boli, bo przecież Słowacy nie grali niczego wielkiego. Liczyli, że u nas ktoś się pomyli w tyłach i tak też się stało. Takich bramek, jakie straciliśmy, to nie powinno się inkasować. Szkoda, bo liczyliśmy na coś więcej, wiadomo było że łatwo nie będzie, ale były przecież takie szumne zapowiedzi, że jedziemy po medal. A tutaj? Szkoda... - mówi pan Henryk.

Reklama

Paulo Sousa? Nie zatrudniałbym go

Wychowanek Arkonii Szczecin nie zostawia suchej nitki na selekcjonerze Sousie. Zresztą od początku był przeciwny zatrudnieniu Portugalczyka. Mówił to wprost jako wiceprezes ds. szkolenia Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej.

- W ogóle nie zatrudniałbym go na stanowisku trenera naszej kadry. Jak były te propozycje, kto może być i padło jego nazwisko, to już wtedy napisałem, że to może być drugi Sa Pinto, były trener Legii. Gestykuluje i nic więcej. Wzięcie trenera zagranicznego z całym swoim sztabem, to coś jest nie tak. To przecież inna mentalność, inne rozumienie wszystkiego. Gość sprowadza swoich ludzi, a teraz powie "sorry, nie wyszło" i jeszcze będzie żądał odszkodowania. Ja może jestem szowinistą i złośliwcem, ale jak dla mnie, to trenerem naszej kadry powinien być Polak. To on powinien mieć decydujący głos, a nie te pieski, które biegają wokół niego - zwłaszcza menedżerowie i dyrektorzy sportowi, którzy się z reguły nie znają, albo maja układy. Popatrzmy na nasze kluby, na taką Cracovię, Wisłę, które zawsze miały swoich dobrych wychowanków, a teraz sprowadzają takich "jeleni", że ręce opadają. Teraz przed nami mecze w europejskich pucharach i pewnie szybko będziemy się z nimi żegnać - nie owija w bawełnę.

Wawrowski dodaje przy tym: - Ja się dziwię że Zbyszek Boniek, taka doświadczona osoba, zdecydował się na wybór takiego selekcjonera, no ale nie jestem trenerem, więc wiele nie mówię. Smutno się patrzy na grę naszej reprezentacji i tych zespołów ligowych. Jak się jednak siada przed telewizorem, to zawsze jest nadzieja. Możemy ponarzekać, ale kibicujmy i miejmy nadzieję, że będzie lepiej - mówi świetny przed laty obrońca.

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy