Reklama

Reklama

Euro 2020

Nowi gospodarze meczów Polaków na Euro. Kosecki: We własnym domu byłoby najlepiej

Zbigniew Boniek w rozmowie z naszą redakcją potwierdził oficjalnie to, o czym spekulowano już od kilku dni. UEFA zdecydowała się na zmianę gospodarzy meczów zbliżających się mistrzostw Europy. Dublin i Bilbao zostaną zastąpione Sewillą i Petersburgiem i to tam będą rywalizować Polacy. Roman Kosecki w rozmowie Interią stwierdził, że choć te miasta są bardzo oddalone od siebie, to w dzisiejszych czasach nie należy demonizować podróży samolotowych. Zwrócił za to uwagę na ważny aspekt bazy wypadowej "Biało-Czerwonych".

Reklama

Dziś UEFA podjęła ostateczną decyzję w sprawie gospodarzy meczów polskiej grupy.

Reklama

Sewilla i Petersburg są od siebie oddalone o niemal 4500 kilometrów, co będzie wymagało długich podróży i utrudni logistykę naszej reprezentacji. Roman Kosecki uważa, że może to mieć jakiś wpływ na formę piłkarzy, ale nie należy demonizować tego czynnika.

- Zmęczenie po meczu, przelot, regeneracja, kolejny mecz i znów przelot. Na pewno jakiś wpływ na wypoczynek zawodników, ale teraz samoloty nie są takie, jak w dawnych czasach. Jest to luksus i piłkarze będą mieli czas na wypoczynek. Choć ja w ogóle jestem zwolennikiem rozgrywania mistrzostw Europy w jednym lub w dwóch państwach. Wtedy to święto jest większe. Ostatnio w ogóle w UEFA można zaobserwować duże zawirowania. Euro w kilku krajach, propozycja powstania Superligi. Maksymalna pogoń za pieniędzmi - mówi jedna z legend reprezentacji Polski.

Euro 2020: baza w Polsce?

Po zmianie gospodarzy turnieju trzeba będzie też zastanowić się nad bazą wypadową Biało-Czerwonych. Coraz częściej mówi się o jednym z ośrodków w naszym kraju. Zdaniem Koseckiego to bardzo ważny aspekt, choć były gracz m.in Atletico Madryt zauważa, że Paulo Sousa może kierować się chęcią zapewnienia sobie jak największego spokoju.

- Baza w Polsce to nie jest zły pomysł. Skoro mamy grać w Petersburgu i w Sewilli, to gdzieś pośrodku, we własnym domu, byłoby najlepiej. Myślę jednak, że będzie trochę ucieczka od dziennikarzy, zgiełku i dla spokoju zdecydują się na zagranicę, choć ja bym poważnie myślał o naszym kraju - uważa Roman Kosecki. - I taniej będzie. Choć jak UEFA szuka pieniędzy, to akurat nie będzie argument, który ich przekona - dodaje z uśmiechem. 


 W Dublinie Biało-Czerwoni mogliby liczyć na mocne wsparcie tamtejszej polonii, która na pewno tłumnie stawiłaby się na stadionie. Teraz ten atut straciliśmy, ale popularny "Kosa" uważa, że nie będzie miało to większego znaczenia. Zmieni się za to klimat, w jakim przyjdzie grać naszym piłkarzom. - Ta zmiana raczej nie będzie miała większego wpływu. Dla kogokolwiek z tej grupy granie w Petersburgu nie będzie miało znaczenia, to neutralne boisko. Z Hiszpanami i tak mieliśmy grać w Bilbao, teraz będzie Sewilla, bardziej gorąco, w Rosji też już powinno być w porządku pod względem klimatycznym.

Jakub Kędzior

Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna | Euro 2020