Reklama

Reklama

Euro 2020. "Pan Souboju" i "Pan Blok" mają powstrzymać Duńczyków

Czeska reprezentacja po raz kolejny ma szansę znaleźć się w czwórce najlepszych drużyn Starego Kontynentu. Musi jednak w sobotę po południu pokonać Danię. To spotkanie rozegrane zostanie w dalekim Baku.

Drużyna prowadzona przez Jaroslava Szilhavego jest jednym z największych zaskoczeń in plus Euro 2020. Nikt z fachowców nie stawiał, że Czesi mogą grać o tak wysoką stawkę. W grupie D najpierw pokonali Szkocję w Glasgow 2-0. Potem był remis z wicemistrzem świata Chorwacją 1-1 i porażka na Wembley z Anglikami 0-1.

Uwierzyli w swoją reprezentację

Nasi południowi sąsiedzi awansowali do fazy pucharowej z 3 miejsca. W 1/8 pokonali faworyzowanych Holendrów 2-0. Świetne opinie zbiera napastnik Patrik Schick, który walczy o koronę króla strzelców ME mając na koncie 4 bramki. W środku pola rządzi Tomasz Souczek. Są jednak też bohaterowie drugiego planu.

Reklama

W czterech dotychczasowych grach Czesi stracili ledwie dwa gole. Lepsi pod tym względem od czeskiej reprezentacji są tylko Anglicy, którzy jeszcze nie zainkasowali bramki. To że tak jest, to duża zasługa duetu środkowych obrońców: Ondrzeja Czelustki oraz Tomasz Kalasa. "Dve veże pewne drżi" - pisze czeski "Sport" przed starciem z Danią. 32-letni Czelustka po 10 latach gry za granicą, wrócił w zeszłym roku do Sparty Praga. Z kolei Kalas jest kapitanem grającego na zapleczu Premier League Bristol City. 

Obaj rozgrywają swój turniej życia. "Pan Souboju" pisze o Czelustce czeski "Sport". To nawiązanie do 78 proc. wygranych przez niego pojedynków w obronie. Jest w tym elemencie niezwykle skuteczny. "Blok" to z kolei Kalas. To dlatego, że podczas czterech meczów na Euro zdążył zablokować aż 6 strzałów rywala. Co ciekawe obaj zawodnicy nie należą do kolosów. Czelustka mierzy 186 cm, a Kalas o dwa mniej. Nie przeszkadza im to jednak w wygrywaniu kolejnych starć z rywalami.

Czescy kibice są zaskoczeni dobrą grą w obronie swoich zawodników. Przed Euro mogli mieć obawy, bo w próbie generalnej przed ME ich kadra przegrała w czerwcu w Bolonii z Włochami aż 0-4. Teraz w decydującym momencie przyszła niesamowita odmiana. Czelustka i Kalas nawiązują do gry takich obrońców, jak Jan Suchoparek w 1996 roku czy Tomasz Ujfalusi i Rene Bolf osiem lat później. Tamte drużyny awansowały do czołowej czwórki Euro, kończąc w 1996 roku na 2 miejscu, a w 2004 na półfinale. Jak będzie teraz? Z Duńczykami w finałach ME Czesi mają doskonały bilans, bo ograli ich dwa razy. 

Na Euro 2000 w Liege było 2-0 po dwóch bramkach Vladimira Szmicera. Cztery lata później na portugalskim Euro ograli ich w walce o półfinał aż 3-0. Wtedy dwa gole zdobył Milan Barosz, późniejszy król strzelców turnieju, a jednego dołożył Jan Koller. "Po tym co pokazuje nasza reprezentacja na Euro, to sobotni mecz nie musi być naszym ostatnim na tym turnieju. Z Duńczykami stać nas na kolejne dobre spotkanie i na odniesienie kolejnego zwycięstwa. Kluczem do wszystkiego może być dobra gra w defensywie, która w wykonaniu czeskich piłkarz należy do najlepszych na Euro 2020" - pisze czeskie "Sport".

Z Karwiny Michał Zichlarz


Reklama

Reklama

Reklama