Reklama

Reklama

Euro 2020

Euro 2020. Kuciak: Czuję się na siłach, aby grać dla Słowacji. Chcę jechać na mistrzostwa!

Widzę dla siebie miejsce w naszej reprezentacji. Nie mówię, że jako pierwszy bramkarz, bo nim jest Martin Dúbravka, który jest kontuzjowany, ale zrobię wszystko, aby być potrzebny kadrze nawet po jego powrocie – powiedział Interii Dušan Kuciak, golkiper reprezentacji Słowacji i Lechii Gdańsk.

Sebastian Staszewski, Interia: - Gratuluję awansu na mistrzostwa Europy! Wygrany 2-1 w dogrywce baraż z Irlandią Północną postarzał cię o kilka lat?

Reklama

Dušan Kuciak: - Byłem przekonany, że damy radę. Nawet po bramce na 1-1 czułem, że nasz zespół awansuje. Emocje były duże, dawno nie oglądałem meczu w telewizji, który tak mnie zestresował. Ale mimo iż spotkanie było wyrównane, to miałem przeczucie, że będzie to nasza noc.

Dzięki awansowi na Euro zyskałeś nową motywację? Bo teoretycznie masz szansę, aby tam jechać...

- Na razie skupiam się na tym, żebym był zdrowy. To krótkoterminowy cel. Wcześniej w ogóle nie myślałem o Euro, bo to cel długoterminowy. Ale teraz mówię to otwarcie: chcę jechać na ten turniej! To moja motywacja.

Czujesz się jeszcze na siłach, aby grę w Lechii Gdańsk łączyć z wyjazdami na kadrę? Masz już 35 lat.

- Tak, czuję się na siłach. I widzę dla siebie miejsce w tej reprezentacji. Nie mówię, że jako pierwszy bramkarz, bo nim jest Martin Dúbravka, który ma kontuzję. Ja z jego urazu skorzystałem, dostałem powołanie i chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Szanuję pozycję Martina, ale zamierzam zrobić wszystko, aby nawet po jego powrocie trener uważał, że jestem potrzebny.

Byłeś zaskoczony tym, że po siedmiu latach zostałeś powołany do reprezentacji? I nie tylko pojawiłeś się na zgrupowaniu, ale także zagrałeś w meczu Ligi Narodów ze Szkocją.

- Ten powrót to było moje marzenie, które przez lata napędzało mnie do pracy. Nigdy oficjalnie nie powiedziałem, że kończę grę w reprezentacji. Gdy pojechałem na zgrupowanie to pomyślałem, że fajnie byłoby jeszcze zagrać. No i udało się! Mam nadzieję, że to nie było ostatnie powołanie i ostatni mecz.

Kiedy przyjechałeś na kadrę, czułeś się jak debiutant? Od ostatniego meczu trochę czasu upłynęło...

- Atmosfera była świetna, jak zawsze. Nie miałem więc żadnych kłopotów. Kilka osób żartowało, że jestem debiutantem, ale przecież mam w kadrze kilkanaście występów. Muszę jednak przyznać, że złapałem tam bardzo dobrą energię, chociaż nie przełożyła się ona na ostatnie wyniki Lechii. Kadra dała mi jednak pozytywnego kopa i w przyszłości chciałbym jeszcze poczuć ten dreszczyk.

No i mieć okazję rywalizować z Polską, z którą Słowacy zmierzą się w grupie.

- To będzie pierwszy mecz w naszej grupie, a więc niezwykle ważne spotkanie. Polacy nie będą dla nas zwykłym rywalem, także dla mnie, bo Polska to mój drugi dom. Zrobię więc wszystko, aby być częścią tego wydarzenia, a nie tylko jego widzem.

Całą rozmowę z Dušanem Kuciakiem zobacz na kanale Sebastiana Staszewskiego "Po Gwizdku".

Rozmawiał Sebastian Staszewski, Interia