Reklama

Reklama

Euro 2020. Jerzy Brzęczek a Paulo Sousa? Dwa światy

- Paulo Sousa ma świadomość co chce z tą drużyną osiągnąć. Ma strategię i ma świetny sztab. Absolutnie nie powinno się z niego rezygnować - uważa Ryszard Szuster, były prezes Górnika Zabrze, były podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki i były agent piłkarski, który sprowadził do Polski choćby Emmanuela Olisadebe

Występ i ostateczny wynik polskiej reprezentacji wywołuje skrajne emocje. Jedni widzą szklankę do połowy pustą, drudzy do połowy pełną. Ryszard Szuster należy do tych drugich. 

Paweł Czado: Skończyło się. Światełko w tunelu czy czarny dół?

Ryszard Szuster: - Zdecydowanie światełko w tunelu. Polska odpadła w fazie grupowej, ale widziałem mnóstwo oznak dobrej piłki. Tej drużynie zabrakło przede wszystkim szczęścia. W meczu ze Słowacją w drugiej połowie Polska wchodziła w swój rytm i jestem przekonany, że gdyby nie czerwona kartka - wygrałaby. Z Hiszpanią też długie fragmenty były zadowalające. Niezwykły był ten ostatni mecz ze Szwecją. Jego przebieg był dla Polski nieszczęśliwy, ale proszę zwrócić uwagę - rywale w końcówce mieli strach w oczach! Kiedy Polska ostatnimi czasy była w stanie grać, posiadać inicjatywę i walczyć przy wyniku 0-2 z tak silnym rywalem? Właśnie ta zmiana to ogromny sukces sztabu Sousy. Owszem, Polacy nie mieli szczęścia. Ale nie oglądali się na szczęście i naprawdę walczyli do końca. Przeciw Szwedom widziałem drużynę, której piłkarze są wściekli gdy nie wyjdzie im zagranie, widziałem, że w momencie gdy przegrywali myślą nie o remisie a ciągle zwycięstwie. Uważam, że Polacy mogli wygrać tę grupę! Powtarzam: zabrakło szczęścia.

Reklama

Czyli to nie był zły pomysł żeby Jerzego Brzęczka zastępować Paulo Sousą?

- Proszę mnie nie rozśmieszać. To dwa światy. Porównywanie ich to wręcz nietakt. Sousa i jego sztab to profesjonaliści w ścisłym tego słowa znaczeniu. Gry reprezentacji za Brzęczka nie dało się w ogóle oglądać, to było coś strasznego. A że wygrał grupę eliminacyjną? Proszę mi wierzyć - Raków Częstochowa Marka Papszuna też by ją wygrał. 

Kiedy reprezentację Polski prowadził Leo Beenhakker byłem bardzo ciekaw na czym polega jego tajemnica. Spytałem jednego z kadrowiczów: "Czy Leo mówi wam coś innego niż poprzednicy?" - "Nawet nie" - odparł. "Ale mamy świadomość, że słuchamy faceta, który był trenerem Realu Madryt a przez to słuchamy go bardziej uważnie" - usłyszałem. Mam wrażenie, że z Paulo Sousą jest podobnie. On ma świadomość co chce z tą drużyną osiągnąć. Ma strategię, ma świetny sztab.


Ale dostrzega pan jakieś mankamenty?

- Zawsze można coś poprawić w drużynie. Przez wiele lat mieliśmy spokój na pozycji bramkarza, ale uważam, że nadszedł czas żeby rozejrzeć się za kimś nowym. Może Radosław Majecki to dobra opcja? Żałuję, że w meczu ze Szwecją nie zagrał Moder, lepiej mogły wyglądać boki.

Paulo Sousa powinien pozostać więc na stanowisku selekcjonera?

- Absolutnie nie powinno się z niego rezygnować! Zdecydowanie zgadzam się z Jackiem Gmochem: taki trener powinien dostać możliwość prowadzenia tej drużyny dalej. Wszystkim nam to się opłaci, jestem o tym przekonany. To jedyna droga. 

Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna | Euro2020 | Ryszard Szuster | Paulo Sousa | Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje