Reklama

Reklama

Euro 2020. Jaka jest prawda o sile Hiszpanów?

Zwycięstwo 6-0 nad Niemcami w Lidze Narodów, czy remis 1-1 z Grecją w kwalifikacjach mundialu w Katarze? Który mecz pokazuje prawdę o reprezentacji Hiszpanii - rywalu Polski w fazie grupowej Euro 2020. W poniedziałek Luis Enrique ogłasza kadrę.

Mówiąc o przeciwnikach na Euro 2020 selekcjoner Hiszpanów najwięcej czasu poświęca Szwedom. Z nimi La Roja gra na okrągło: w eliminacjach Euro 2020, w fazie grupowej turnieju i kwalifikacjach do mundialu w Katarze. Luis Enrique podkreśla świetną organizację skandynawskiej drużyny stosującej ustawienie 4-4-2. Wymienia nazwisko Zlatana Ibrahimovica - wywiad pochodzi z okresu przed kontuzją napastnika Milanu.

Euro 2020. Luis Enrique o Polakach

O Polakach pada tylko kilka słów. - Poziom piłkarzy jest wysoki, gwiazdy tej drużyny znamy wszyscy - mówi. Zwraca uwagę na system z trójką środkowych obrońców, choć - według niego - Polacy stosują go przede wszystkim w meczach z rywalami z topu.

Reklama

Oczywiście Luis Enrique jest świadomy faktu, że presja faworyta ciąży na jego drużynie. Dyplomatycznie daje jednak do zrozumienia, że choć ma w kadrze graczy znakomitych, to jednak nie takich jak mieli poprzednicy Luis Aragones na Euro 2008 i Vicente del Bosque na mundialu 2010 i Euro 2012. Wszystkie te turnieje złote pokolenie hiszpańskiej piłki zakończyło zwycięsko.

- Kto się boi presji, nie może być zawodowym piłkarzem lub trenerem - stwierdza Luis Enrique. Na krytykę reaguje jednak impulsywnie. Taki ma charakter.

Selekcjonerowi Hiszpanów zarzucają, że jako jedyny na świecie nie ma nawet namiastki czegoś takiego jak "podstawowa jedenastka". Z trzech bramkarzy: Unai Simon (Athletic Bilbao), David de Gea (Manchester United), Kepa (Chelsea) broni ten pierwszy, ale nie ma pewności, czy do czasu Euro 2020 to się nie zmieni. Jeśli chodzi o graczy z pola, Luis Enrique rotuje składem z meczu na mecz. Wśród dziennikarzy budzi to zdumienie. Sam selekcjoner uważa, że wymiana sześciu, czy ośmiu piłkarzy jest czymś absolutnie normalnym. - Nikt nie wygra wielkiego turnieju mając 11 zawodników - przekonuje. - Ja mam przywilej, że mogę powołać 26 tak samo dobrych.

I tu ma rację. Poziom wyszkolenia w Hiszpanii jest tak wysoki, że dobrych i bardzo dobrych piłkarzy jest wielu. Poza 35-letnim Sergio Ramosem nie ma jednak gwiazd. Przy czym nie wiadomo, czy Luis Enrique zabierze kapitana na Euro 2020. Od połowy stycznia stoper Realu gra mało. Głównie się w tym czasie leczył. W formie jest średniej.

Hiszpańska kadra pełna jest graczy świetnych technicznie. Napastnik Ferran Torres, który w listopadzie wbił hat tricka Niemcom w Lidze Narodów jest jednak tylko rezerwowym w Manchesterze City. Mimo wszystko zdobył 13 bramek we wszystkich rozgrywkach.

Alvaro Morata coraz częściej grzeje ławkę w Juventusie. Na początku sezonu Atletico Madryt odesłało go do Turynu, by zrobił miejsce dla 33-letniego Urugwajczyka Luisa Suareza.

Euro 2020. Lewandowski i Glik grali z Hiszpanami

Potencjalny lider pomocy Thiago Alcantara miał spore trudności w aklimatyzacji po transferze z Bayernu Monachium do Liverpoolu. Ostatnio nie grał w kadrze ze względu na urazy. Nie ma pewności, czy Luis Enrique powoła Sergio Busquetsa - ostatniego oprócz Ramosa piłkarza, który wygrał mundial w 2010 roku i Euro dwa lata później. Pomocnik Barcelony grał w dwóch marcowych spotkaniach Hiszpanii z Gruzją i Kosowem w kwalifikacjach Euro 2020.

Luis Enrique stawia sprawę jasno. - Kibic nie potrzebuje znać podstawowej jedenastki. Chce zwycięstw. Jeśli jego drużyna wygrywa, jest zadowolony, jeśli przegrywa, to się wścieka - mówi. I nie myli się, bo kiedy w listopadzie Hiszpanie sprawili lanie Niemcom 6-0, media hiszpańskie piały z zachwytu. Dziennikarze przekonywali, że duża konkurencja i rotacje w składzie czynią La Roja tak mocną.

Nie codziennie jest dzień świąteczny. Gdy w marcu drużyna Luisa Enrique straciła punkty remisując u siebie z Grecją 1-1, zarzucono selekcjonerowi, że nikt w jego zespole nie ma komfortu i nie czuje się pewniakiem.

Który z tych meczów mówi prawdę o obecnej kadrze Hiszpanii? Jeden i drugi. Gdy La Roja ma wielki dzień jest w stanie rozbić nawet rywala z topu. Tak było przed mundialem w Rosji. W meczu towarzyskim Hiszpanie pokonali Argentynę 6-1, po czym na mistrzostwach odpadli z gospodarzami już w 1/8 finału.

Znaczące jest to, co Luis Enrique mówi o rywalach. - Każdy kto z nami gra, zmienia swoją taktykę. Dostosowuje się do Hiszpanii, uznając naszą wyższość w utrzymywaniu piłki. Rywale zamykają się we własnym polu karnym, gdzie robi się ścisk. Wtedy mamy kłopot, by się do nich dobrać.

Czy tak samo powinien ustawić swoich piłkarzy Paulo Sousa 19 czerwca w Sewilli? W XXI wieku Polska grała z Hiszpanią dwa razy: dwa razy przegrała z bilansem bramkowym 0-9. Z tym, że klęska 0-6 przytrafiła się Polakom w czerwcu 2010 roku, tuż przed tym jak Hiszpanie zostali mistrzami świata w RPA. W tamtym spotkaniu grali Kamil Glik i Robert Lewandowski. Przez następne 11 lat dystans między Polską i Hiszpanią znacząco się zmniejszył. La Roja zrobiła krok do tyłu, Polacy krok do przodu. Czy to wystarczy, by za niespełna miesiąc zdobyć punkt w Sewilli?

Jeśli 19 czerwca Hiszpanie będą mieli swój wielki dzień, drużyna Paulo Sousy raczej nie ma szans. Jeśli zagrają jak w marcu z Grecją, Gruzją i Kosowem, może być niespodzianka. La Roja jest faworytem grupy, ale nie jest faworytem Euro 2020. Luis Enrique tonuje optymizm wskazując, że w listopadzie było go tyle, iż się nim zespół zakrztusił.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje