Reklama

Reklama

Euro 2020. Co z trenerem? W Belgii podobna dyskusja jak w Polsce

Roberto Martinez to w Belgii żywa legenda. Ale podnoszą się głosy, że czas tego szkoleniowca minął. Czy powinien opuścić reprezentację "Czerwonych Diabłów"?

Reprezentacja Belgii przegrała w ćwierćfinale z Włochami i odpadła z Euro. Dla Belgów to ogromne rozczarowanie. W Brukseli i okolicach słychać głosy krytyki, bo "Czerwone Diabły" były faworytem nawet do mistrzostwa. Wygląda na to, że rozpoczyna się tam dyskusja podobna do tej, która dotyczyła Paulo Sousy po odpadnięciu reprezentacji Polski. 

Roberto Martinez i jego zasługi

Siła Belgów to w dużej mierze zasługa Martineza.  Ten 47-letni, pochodzący z Lleidy, hiszpański szkoleniowiec prowadzi tę reprezentację od prawie pięciu lat. Kontrakt podpisał w sierpniu 2016 roku, zastępując Marca Wilmotsa. Debiut miał nieudany - jego nowy zespół przegrał niespełna miesiąc później z jego rodakami 0-2 w Brukseli.

Reklama

"Czerwone Diabły" szybko jednak stały się potęgą. Belgowie byli pierwszym europejskim zespołem, który wywalczył awans do mistrzostw świata w Rosji. W fazie grupowej w efektownym stylu wygrali - tak jak podczas obecnego Euro  - wszystkie mecze. Potem w pamiętnym meczu ograli Japonię i  Brazylię, dopiero w półfinale nie dali rady Francji, zadowalając się trzecim miejscem po zwycięstwie z Anglikami. To był najlepszy wynik Belgii w całej jej historii.

Roberto Martinez: Smutek, nie czas o tym mówić

Przypominam te wyniki, belgijscy dziennikarze są bardzo rozczarowani nie tylko porażką z Włochami, ale także jej stylem.  Gorące reakcje wybuchły zaraz po wyeliminowaniu "Czerwonych Diabłów".

Mimo ogromnego rozczarowania, Roberto Martinez przyjrzał się sytuacji - jak zwykle chłodno. Na pytanie o własną przyszłość jako selekcjonera odpowiedział lapidarnie.  - Teraz nie czas o tym mówić. Chwila jest zbyt smutna - stwierdził jedynie.

Oponenci uważają, że to - biorąc pod uwagę siłę drużyny - zmarnowana okazja na kolejny sukces. Pascal Lambert, dziennikarz sportowy RTBF denerwuje się powściągliwą reakcją Martineza na wydarzenia boiskowe podczas meczu z Włochami. "Trener dokonał tylko dwóch zmian w 70 minucie [trzecia wymuszona kontuzją Nacera Chadliego, który wszedł zaledwie kilka minut wcześniej, przyp.aut.]. Mancini zareagował czterema zmianami w ciągu pięciu minut. Nie rozumiem, dlaczego Martinez nie wypuścił więcej nabojów" - pisze. Lambert żałuje szczególnie, że w końcówce szansy nie dostał napastnik Christian Benteke z Crystal Palace. Uważa, że  Martinez nie wykorzystał okazji do zmiany obrazu meczu. "Chciałbym pogratulować tej włoskiej drużynie. Wczoraj wzięliśmy lekcję mistrzostwa i skuteczności" - dodaje.

Powstrzymywanie się od pytań jest niezdrowe

Stephane Streker, znany w Belgii reżyser, krytyk filmowy i dziennikarz zastanawia się nad przyszłością Martineza: "Może potrzebna jest zmiana?" - sugeruje.  "Bardzo dobrze rozumiem, że nie ma natychmiastowego publicznego przesłuchania. Ale musimy jednak uznać, że jest to porażka: "Diabły" są eliminowane w ćwierćfinale przez zespół, który okazał się od nich lepszy. Nie można tego uznać za zadowalające. Nie chodzi o to, aby kwestionować pozycję trenera, tylko powiedzieć, że być może potrzeba zmiany. Uważam, że zdrowo jest zapytać nawet jeśli dzisiaj jest za wcześnie. Powstrzymywanie się od zadawania pytania jest niezdrowe."

Z kolei Vincent Langendries, inny dziennikarz sportowy RTBF zachowuje chłodną głowę. "Nie wylewajmy dziecka z kąpielą. We wczorajszym meczu Doku pokazał, że przyszłość jest w jego rękach. Lukaku strzelił na tych mistrzostwach cztery gole. Czytałem, że niektórzy kwestionują  Martíneza. Ale ta grupa w niego wierzy. Zmiana selekcjonera na rok przed mistrzostwami świata przyniosłaby efekt przeciwny do zamierzonego. Na pewno są sprawy do poprawienia, ale w tej chwili na pewno nie trener" - pisze Langendries.

Włochy - Belgia: nokautuje nas lepsza drużyna

Znamienne słowa wygłosił Frédéric Waseige, były piłkarz, obecnie dziennikarz sportowy, syn nieżyjącego już Roberta Waseige’a, który 20 lat temu był selekcjonerem Belgów. "Kiedy patrzymy na wyniki, nie zebraliśmy niczego z tym pokoleniem. Ale mieliśmy przecież też tak wiele wspaniałych meczów... Są pragmatycy, którzy mówią, że zero trofeów to porażka. Ale jestem dumny, kiedy myślę o emocjach, które mieliśmy w meczach z Japonią czy Brazylią" - mówi Waseige.

"Problem polega na tym, że nokautuje nas drużyna, która była lepsza od Belgii. Czy nam się to podoba, czy nie, najlepszą drużyną w Euro jak dotąd są Włochy. Musimy dać sobie trochę czasu na analizę tego meczu" - uważa Khalilou Fadiga, były reprezentant Senegalu i zawodnik wielu belgijskich klubów, mieszkający w Belgii od wielu lat.

Swann Borsellino, felietonista sportowy RTBF:  "Trzeba poświęcić trochę czasu na analizę. Nie jestem fanem brania trenera i oceniania go na publicznie, tuż po porażce. Pewne jest to, że można wyciągnąć z tego co się stało taktyczne lekcje. Belgia to obecnie zbyt przewidywalna drużyna. Potrzebuje Kevina De Bruyne i Edena Hazarda w stu procentach zdrowych, aby być nieprzewidywalnym".

Reklama

Reklama

Reklama