Reklama

Reklama

Euro 2020. Adam Matysek: To była katastrofa totalna

Adam Matysek przyznał, że tylko momenty były dobre w grze polskiej reprezentacji w piłkarskich mistrzostwach Europy. "To była katastrofa totalna. Patrząc na wszystkie drużyny Polska, obok Turcji i Rosji, sprawiła największy zawód" - dodał były bramkarz kadry narodowej.

Matysek oceniając w rozmowie z PAP grę biało-czerwonych na mistrzostwach Europy powiedział, że drużyna trenera Paulo Sousy wyglądała, jak gdyby wybiegła na boisko dopiero pierwszy raz.

"Nawet laicy powiedzą, że nie można tak grać na takiej imprezie jak Euro. To była katastrofa totalna. Patrząc na wszystkie drużyny i je oceniając, Polska - obok Turcji i Rosji - sprawiła największy zawód. Tak, były dobre momenty, ale tylko momenty. To zdecydowanie za mało, aby wyjść z grupy, a przecież to był plan minimum. Teraz tylko możemy sobie zadawać pytanie - dlaczego tak się stało? Dlaczego tylko Robert Lewandowski i może Piotrek Zieliński zaprezentowali się dobrze?" - dodał.

Reklama

Były bramkarz reprezentacji Polski stwierdził, że podstawą do osiągnięcia dobrego wyniku na każdej dużej imprezie piłkarskiej jest dobra gra w obronie, a właśnie ta formacja w ekipie Sousy wypadała najsłabiej.

"Traciliśmy bramki w dziecinny sposób. To aż nie przystoi, aby tak grać w obronie na takiej imprezie jak mistrzostwa Europy. Aby coś osiągnąć, trzeba mieć stabilną obronę rozumiejącą się z bramkarzem, który wybroni ci coś więcej. My tego nie mieliśmy. Trudno było to osiągnąć skoro w sparingach graliśmy za każdym razem w innym zestawieniu i w różnych systemach. Nie można też wychodzić z założenia, że nawet jak coś stracimy, to jedną więcej strzelimy. Nie mamy tego typu drużyny, aby tak podchodzić do meczu" - podkreślił.

Strefa Euro - zaprasza Paulina Czarnota-Bojarska i goście - Oglądaj!

Matysek zauważył, że sami sobie utrudniliśmy granie na mistrzostwach przez roszadę na stanowisku selekcjonera na pół roku przed imprezą.

"Można się cofnąć do momentu nominacji dla Jurka Brzęczka i się zastanawiać, czy była słuszna. Ale osiągnął cel, bo wygrał eliminacje. Były przecieki, że coś nie grało w tej drużynie, ale jeżeli w grudniu jest komunikat, że trener zostaje do Euro, a w styczniu mamy nowego trenera, jest to dziwna sytuacja. Dla mnie nominacja Sousy była kontrowersyjna, bo jego CV mnie nie przekonuje. Ale to już nawet nie o to chodzi. Portugalczyk został postawiony w bardzo trudnej sytuacji. On by musiał być cudotwórcą, aby bez treningów odmienić ten zespół. Bo taka jest prawda, że on nie miał czasu na popracowanie z piłkarzami. Są trenerzy, którzy potrafią samą swoją osobą wpłynąć na drużynę, ale Sousa, jak widać, taki nie jest" - skomentował były bramkarz m.in. Bayeru Leverkusen.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek już wcześniej zapowiedział, że niezależnie od wyniku na Euro Sousa zostanie na stanowisku selekcjonera. Na sierpień zaplanowane są jednak wybory w związku i jak zauważył Matysek, wszystko może się zdarzyć.

"Logicznie kolejna zmiana trenera nie byłaby dobra, zwłaszcza, że jesienią czekają nas ważne mecze eliminacji mistrzostw świata, ale nie można niczego wykluczyć. Myślę, że powinniśmy spokojnie poczekać aż emocje opadną i zastanowić się, co dalej. Na razie jest wstyd, bo nie tego się spodziewaliśmy. Wyjście z grupy nie było jakimś celem ponad nasze możliwości, ale się nie udało i trzeba się zastanowić na spokojnie, dlaczego tak się stało" - podsumował 34-krotny reprezentant Polski.


Dowiedz się więcej na temat: Adam Matysek | Paulo Sousa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje