Reklama

Reklama

Mistrzostwa Europy siatkarzy 2017 w Polsce

ME siatkarzy. Polska - Słowenia 0:3

Blamaż polskich siatkarzy! Tak jak dwa lata temu, tak teraz, "Biało-czerwonych" za burtę mistrzostw Europy wyrzucili Słoweńcy. Tym bardziej to bolesne, że stało się to w naszym kraju. W barażu o ćwierćfinał ME Polacy przegrali w krakowskiej Tauron Arenie 0:3.

W zespole Ferdinando de Giorgiego nic nie funkcjonowało należycie: ani serwis, ani zagrywka, brakowało wykończenia akcji. Dość podkreślić, że Bartosz Kurek zdobył jedynie trzy punkty, Michał Kubiak - pięć. Asy Słowenii Alen Pajenk i jego imiennik - Szket zdobywali po 13 "oczek".

Na nic zdał się wspaniały doping niemal dziewięciu tysięcy kibiców. Tylko momentami byliśmy równorzędnym rywalem dla Słowenii, a w momentach zastojów potrafiliśmy seryjnie tracić punkty. Dlatego w pełni zasłużenie przegraliśmy i żegnamy się z turniejem we wczesnej jego fazie.

Polacy mieli ze Słowenią rachunki do wyrównania. Dwa lata temu, podczas mistrzostw Europy w Bułgarii i Włoszech, to właśnie zespół z Bałkanów zatrzasnął "Biało-Czerwonym" drzwi do strefy medalowej, a sam sensacyjnie sięgnął po srebro. Teraz te drużyny spotkały się w barażu o najlepszą "ósemkę" turnieju w Polsce. - Nie możemy podejść do spotkania ze Słowenią z jakąkolwiek obawą. Jesteśmy lepszym zespołem od nich i po prostu musimy to udowodnić na boisku - podkreślił kapitan reprezentacji Polski Michał Kubiak.

Selekcjoner Orłów Ferdinando De Giorgi postawił na "żelazny" skład. Szansę otrzymał Dawid Konarski, który w poprzednich spotkaniach spisywał się poniżej możliwości.

Polacy rozpoczęli niezwykle ważny mecz od efektownego bloku, w którym prym wiódł Bartłomiej Lemański. W kolejnych akcjach oglądaliśmy wymianę punkt za punkt do stanu 6:6. Wtedy w polu zagrywki pojawił się Bartosz Kurek. Nasz przyjmujący, który wczoraj obchodził 29. urodziny, posyłał potężne "bomby" na stronę rywali. Dzięki niemu na pierwszą przerwę techniczną Polacy schodzili prowadząc 8:6. W następnej akcji w siatkę wpadł Mitja Gasparini (9:6). Serię Orłów przerwał Tine Urnaut.

Gospodarze dobrze ustawiali się w obronie, ale pojawiły się problemy ze skutecznością w ataku. Słoweńcy to wykorzystali i po kontrze Gaspariniego doprowadzili do remisu 13:13. Potem dwa razy z rzędu zablokowany został Konarski i to Słoweńcy mieli punkt przewagi (15:14). Polacy zrewanżowali się rywalom zatrzymując atak ich kapitana Urnauta. Kibice z całych sił dopingowali "Biało-Czerwonych" do walki. Nasi siatkarze starali się "złamać" opór graczy Slobodana Kovacza, ale ci cały czas trzymali się blisko. W końcówce oglądaliśmy serię zepsutych zagrywek z obu stron. Następnie Michał Kubiak z drugiej linii zaatakował w siatkę i punkt z przodu byli Słoweńcy (22:21) De Giorgi wziął czas, ale za moment Konarski fatalnie spudłował. Trener Polaków jeszcze ratował sytuację kolejną przerwą. Słoweńcy nie dali się jednak dogonić. Konarski w trudnej sytuacji próbował oprzeć piłkę o blok. W asekuracji nie popisał się jednak Lemański i goście mieli setbola (24:21). Kurek nie skończył ataku i wykorzystał to Gasparini, który obił nas blok. Polacy przegrali inauguracyjną partię 21:25.

Drugą odsłonę rozpoczęliśmy z Łukaszem Kaczmarkiem w podstawowym składzie, który zastąpił słabo spisującego się Konarskiego (38 procent skuteczności). Kurek w ataku miała jeszcze gorsze statystyki - na sześć prób skończył jedną, ale został na boisku.

Słoweńcy złapali wiatr w żagle. Po ataku Gaspariniego sędziowie przyznali punkt rywalom. De Giorgi poprosił jednak o wideoweryfikację. Okazało się, że piłka nie zahaczyła o nasz blok i zamiast 1:4 było tylko 2:3. Polacy próbowali utrudnić zadanie aktualnym wicemistrzom Europy zagrywką. Ryzykowali, ale zbyt często psuli, a każdy lżejszy serwis goście przyjmowali w punkt i wyprowadzali kombinacyjne akcje. Nasz blok nie nadążał. Co gorsza, kłopoty w przyjęciu pojawiły się u nas. Kiedy potrójny blok zatrzymał atak Kubiaka z drugiej linii, Słoweńcy "odskoczyli" na trzy punkty (12:9).

De Giorgi zauważył, że Słoweńcy kierują zagrywkę na Kubiaka. Kapitan Orłów wyraźnie sobie nie radził. W jego miejsce na boisku pojawił się Rafał Buszek. Przewaga rywali wynosiła już wtedy cztery punkty (15:11). Sygnał do odrabiania strat dał Kurek mocnym atakiem ze skrzydła po skosie. Kolejne dwie akcje to popis Lemańskiego w bloku. Nasz "wieżowiec" najpierw zatrzymał Urnauta, a za chwilę Gaspariniego. Kolejny błąd Słoweńców dał nam remis 15:15. Polacy zdobyli cztery punkty z rzędu!

Reklama

Wydawało się, że już łapią właściwy rytm. Tymczasem znów pojawiły się duże problemy w przyjęciu i w ataku. Słoweńcy bezlitośnie wykorzystywali kontry i z łatwością "odbudowali" przewagę (21:16). Na boisko wszedł Artur Szalpuk, żeby przede wszystkim poprawić przyjęcie. Słoweńcy grali cierpliwie. Kiedy była taka potrzeba "nabijali" piłkę na blok i ponawiali akcję, którą już zazwyczaj kończyli. Polacy nie mieli argumentów, żeby ich zatrzymać. Ostatni punkt w tym secie zdobył Urnaut (25:21).

Polacy jedną nogą byli poza turniejem. Na trzecią partię De Giorgi przemeblował "szóstkę". Do kwadratu dla rezerwowych odesłany został Kurek. Jego miejsce zajął Szalpuk. Na boisku został też Kaczmarek, a do gry wrócił Kubiak. "Biało-Czerwoni" rozpoczęli z animuszem. Kaczmarek zaskoczył rywali zagrywką. Następnie 23-letni zawodnik znakomicie poradził sobie z potrójnym blokiem (8:6).

Zmory z poprzednich dwóch setów jednak wróciły i ciężko wywalczona przewaga została roztrwoniona (9:9). Od stanu 11:10 Polacy stanęli. W jednym ustawieniu stracili pięć punktów z rzędu (11:15). Alen Pajenk "ustrzelił" Kubiaka zagrywką. Potem kapitan Orłów został zablokowany i usiadł na ławce rezerwowych (wszedł Buszek). Na boisko wszedł także Jakub Kochanowski. Polacy grali bojaźliwie w ataku, a Słoweńcy z każdą udana akcją się "nakręcali".

Kubiak szybko wrócił na plac gry, bo zmiana Buszka nic nie dała. W tym momencie rywale prowadzili 19:13. De Giorgi liczył, że może kapitan jeszcze "pociągnie" zespół. Niestety. Po asie serwisowym Alena Szketa było już 21:14. Trzeciego seta Polacy przegrali wyraźnie 19:25 i w kiepskim stylu pożegnali się z turniejem.

Słowenia w czwartkowym ćwierćfinale zagra z Rosją (godz. 20.30).

Polska - Słowenia 0:3 (21:25, 21:25, 19:25)

Polska: Dawid Konarski, Bartosz Kurek, Bartłomiej Lemański, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (libero) oraz Grzegorz Łomacz, Łukasz Kaczmarek, Rafał Buszek, Artu Szalpuk, Łukasz Wiśniewski, Jakub Kochanowski

Słowenia: Alen Pajenk, Jan Kozamernik, Alen Szket, Mitja Gasparini, Dejan Vincić, Tine Urnaut, Jani Kovaczić (libero) oraz Ziga Stern, Danijel Koncilja.

Widzów: 8681

Z Krakowa Robert Kopeć

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Polska - Słowenia

Zapis relacji na urządzenia mobilne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL