Reklama

Reklama

Mistrzostwa Europy siatkarzy 2017 w Polsce

ME siatkarzy. Polska - Finlandia 3:0. Piotr Gruszka: Atmosfera była dziwna

- Cieszymy się z tego zwycięstwa tym bardziej, że było to trudne spotkanie po tym, jak atmosfera po meczu otwarcia była dosyć dziwna - powiedział w rozmowie z Interią Piotr Gruszka, asystent selekcjonera reprezentacji Polski siatkarzy. "Biało-czerwoni" pokonali w gdańskiej Ergo Arenie Finlandię 3:0 i są na najlepszej drodze, żeby wyjść z grupy.

Robert Kopeć, Interia: Zwycięstwo 3:0 w meczu z Finlandią. Humory chyba się poprawiły.

Piotr Gruszka, asystent selekcjonera reprezentacji Polski Ferdinando De Giorgiego: Na pewno. Cieszymy się z tego zwycięstwa tym bardziej, że był to trudny mecz po tym, jak atmosfera po meczu otwarcia była dosyć dziwna. Początek był trudny, ale agresja, energia, wielkie zaangażowanie, które mieliśmy, pozwoliły nam zwyciężyć i te punkty na pewno nam się przydadzą.

Czy mówiąc o dziwnej atmosferze miał pan na myśli słowa prezesa PZPS Jacka Kasprzyka, który mówił, że za spotkanie z Serbią daje żółtą kartkę sztabowi szkoleniowemu?

- Nie. Tego nie będę komentował. Z Serbią to był nasz pierwszy mecz w tym turnieju, a wydźwięk był taki, jakbyśmy te mistrzostwa skończyli.

Trudno było "odbudować" zawodników po meczu otwarcia?

- Myślę, że nie. Jeżeli chodzi o spotkanie z Serbią, to rozmawialiśmy może dwie minuty, bo na turnieju liczy się to co jest przed nami, a nie to za nami.

Kluczowy w pojedynku z Finami był chyba pierwszy set, bo rywale długo prowadzili różnicą dwóch, trzech punktów. Odrobiliśmy straty po świetnych zagrywkach Bartosza Kurka i w końcówce przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

- Na pewno był ważny, jeżeli chodzi o sferę mentalną tego pojedynku. Skończyliśmy kilka kontrataków, "doszliśmy" ich i później spotkanie prowadziliśmy w naszym stylu, co jest bardzo fajne.

Łukasz Kaczmarek miał dobre wejście z Serbami. Przeciwko Finom również. Czy ma szansę, żeby wskoczyć do pierwszego składu?

- Jak będzie grał dobrze... Każdy ma na to szansę. Liczy się to, kto jest w najlepszej formie i to jest istotne. Trzeba prezentować wysoki poziom, żeby grać w pierwszej "szóstce".

Cieszy powrót do wyjściowego składu Mateusza Bieńka.

- Z Mateuszem to jest coś niesamowitego. Po pierwsze, że wrócił, a po drugie, to nie liczyliśmy na to, że już w drugim meczu turnieju będzie mógł zagrać. Nasi lekarze, fizjoterapeuci wykonali kawał dobrej roboty, że Mateusz może już teraz występować w pełnym wymiarze.

W poniedziałek ostatni mecz fazy grupowej z Estonią, która niespodziewanie "urwała" punkt Serbii.

- Czy tak niespodziewanie? Jak będą tak walczyli, to wszystko jest możliwe i czeka nas megatrudne spotkanie. Musimy odpocząć i przygotować się na wielką bitwę, bo to będzie mecz bardzo istotny jeżeli chodzi o dalsze losy turnieju i dla nich i dla nas. Wszystko jest w naszych rękach. Estonia to zespół, który gra z energią, a przede wszystkim z wielkim sercem. Duża liczba kibiców, która przyjechała z Estonii, też jest ich dużym atutem.

Doping estońskich kibiców w meczu z Serbią zrobił wrażenie.

- Tylko się cieszyć, że takie grupy chcą przyjeżdżać i wspierają swoje zespoły, bo to buduje klimat siatkówki.

Reklama

Rozmawiał Robert Kopeć

ME siatkarzy 2017 - grupa A (Gdańsk)

Lp.zespółzw.
1.Serbia3
2.Polska2
3.Finlandia1
4.Estonia0
Zobacz pełną tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL