Reklama

Reklama

Mistrzostwa Europy siatkarzy 2017 w Polsce

ME siatkarzy. Estonia - kolejny rywal Polaków

Nieobliczalni, żywiołowi, pełni energii - tacy są siatkarze Estonii, którzy swoją grą na mistrzostwach Europy w Polsce zyskali sympatię kibiców. Na dodatek wspiera ich liczna, świetnie zorganizowana i fantastycznie dopingująca grupa fanów. Podopieczni Gheorghe Cretu będą ostatnim rywalem "Biało-czerwonych" w fazie grupowej. Mecz rozpocznie się w poniedziałek o godz. 20.30.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Estonia!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Estończycy już w spotkaniu z Finami pokazali, że nie wolno ich lekceważyć. "Suomi" prowadzili 2:0 i za wcześnie uwierzyli, że zwycięstwo mają w kieszeni. Omal nie zostali za to skarceni. Podopieczni Gheorghe Cretu doprowadzili do remisu 2:2 w setach. W tie-breaku lepsi okazali się jednak Skandynawowie.

To co jednak Estończycy pokazali w starciu z faworyzowanymi Serbami zasługuje na szacunek. Zawodnicy Cretu byli o krok od sprawienia sensacji. Przegrali ostatecznie 2:3, ale w druga partia w ich wykonaniu była popisowa. Rozgromili Serbów do 16. Za walkę, pełne poświęcenie i emocje, jakich dostarczyli, jeszcze długo po spotkaniu dziękowali im kibice.

W obu meczach pierwszoplanową postacią był Robert Taht, który potwierdził, że jest liderem tej drużyny. Przeciwko Finom zdobył 24 punkty, a z Serbami 19. Tahta od dwóch lat można oglądać na boiskach PlusLigi. Estończyk broni barw Cuprum Lubin od dwóch lat. Jak na siatkarza, nie ma imponujących warunków fizycznych, bo 191 cm wzrostu, ale skacze wysoko i jest bardzo groźny w ataku bez względu na to, czy ma przed sobą podwójny lub potrójny blok. Po dwóch seriach spotkań Estończyk jest w ścisłej czołówce najlepiej punktujących zawodników turnieju (43 pkt).

- Pokazaliśmy, że możemy grać z silnymi drużynami, jak równy z równym. Dzięki meczowi z Serbią czujemy się pewniej. Polacy muszą być na nas gotowi - stwierdził lider estońskiej kadry.

Estonia to nie tylko Taht. Polacy będą musieli zwrócić baczną uwagę również na Ardo Kreeka, Andrusa Raadika czy Renee Teppana, który dobrze spisał się w starciu z Serbią.

Estończyków od trzech lata prowadzi rumuński trener Gheorghe Cretu i pod jego okiem czynią stałe postępy. 49-letni szkoleniowiec jest dobrze znany w naszym kraju. W latach 2010-2011 prowadził AZS Olsztyn, a w ostatnich trzech sezonach Cuprum Lubin, gdzie stworzył ciekawą drużynę, która zaliczana jest do czołówki PlusLigi.

"Nasz cel nie zmienił się, bo nadal zamierzamy pojechać z Gdańska do Krakowa i tam zagrać w play off o awans do ćwierćfinału. Moi zawodnicy wiedzą, że są w stanie tego dokonać. Wierzymy w siebie i na pewno nie powiedzieliśmy ostatniego słowa" - powiedział Cretu przed pojedynkiem z Polską.

Jeśli Estończycy chcą jechać pod Wawel, to muszą z Polską wygrać.

Z Gdańska Robert Kopeć

ME siatkarzy 2017 - grupa A (Gdańsk)

Lp.zespółzw.
1.Serbia3
2.Polska2
3.Finlandia1
4.Estonia0
Zobacz pełną tabelę
Dowiedz się więcej na temat: siatkarskie ME w Polsce | Gheorghe Cretu