Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Wielkie Derby Krakowa na remis. Sędziemu dwa razy pomagał VAR!

W sobotę rozegrano mecz 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Do walki stanęły drużyny Wisły Kraków i Cracovii. Bezbarwne Wielkie Derby Krakowa zakończyły się bezbramkowym remisem. Dwukrotnie VAR musiał ratować sędziego Bartosza Frankowskiego i zmieniać jego decyzję. Czy interwencje były słuszne?

W końcówce pierwszej połowy Thiago wysunął sobie piłkę za linię obrony i w efekcie znalazł się sam na sam z bramkarzem. Mateusz Lis wyszedł z bramki i rzucił się pod nogi pomocnika Cracovii, który upadł na murawę. Sędzia Frankowski natychmiastowo podyktował rzut karny dla drużyny "Pasów". Po chwili zainterweniowali arbitrzy VAR (Paweł Raczkowski Arkadiusz Kamil Wójcik), którzy zarekomendowali obejrzenie sytuacji na monitorze. Bartosz Frankowski po analizie zdecydował się na odwołanie rzutu karnego i podyktowaniu rzutu wolnego pośredniego za symulację. Co więcej ukarał on za to Thiago żółtą kartką.

Reklama

  Finalna decyzja sędziego jest prawidłowa. Na powtórkach dokładnie widać, że pomocnik Cracovii w dziwny sposób upada zanim zaistniał kontakt z bramkarzem. Co więcej zauważalny jest fakt, że Brazylijczyk "szuka" kontaktu z rywalem, zostawiając nienaturalnie nogi i mu się udaje. Niestety dla niego do kontaktu doszło dopiero po tym, gdy zaczął już upadać, co jest klasyczną symulacją.

W 64. minucie rajd na bramkę Wisły rozpoczął Thiago. Po wbiegnięciu w pole karne zdecydował się na oddanie strzału. Piłka nie znalazła drogi do bramki, gdyż odbiła się od ręki Macieja Sadloka. Sędzia  Bartosz Frankowski prawdopodobnie nie zauważył tego i nakazał kontynuować grę. Całe szczęście, że arbitrzy VAR byli czujni i w najbliższej przerwie w grze ponownie przywołali sędziego, aby ten obejrzał powtórkę. Po szybkiej analizie Frankowski podyktował rzut karny dla Cracovii, a Sadloka ukarał żółtą kartką, gdyż było to zablokowanie strzału na bramkę.Decyzja sędziego była prawidłowa. Ręka kapitana Wisły odstawał od ciała i powiększała jego obrys. Co więcej zablokowała ona strzał na bramkę i zgodnie z wytycznymi należał się rzut karny i żółta kartka.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje