Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała. Czy Śląskowi należał się rzut karny?

We wtorkowym meczu 26. kolejki PKO Ekstraklasy Śląsk Wrocław po zaciętym i emocjonującym starciu pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 4-3. Kilka sytuacji wywołało spore dyskusje i kontrowersje. Jak ocenił je sędzia Tomasz Kwiatkowski?

Reklama

Pierwsza sytuacja miała miejsce w 9. minucie meczu. Po podaniu z środka pola, sam na sam z bramkarzem wyszedł Robert Pich. Słowacki zawodnik Śląska zdobył gola, jednak w tym momencie sędzia asystent wskazał spalonego. Jego prawidłowość potwierdzili arbitrzy VAR, którzy przeanalizowali sytuację i wyrysowali linię spalonego.

Reklama

  Poważniejsze dyskusje miały miejsce w 18. minucie, gdy rzut karny dla Śląska Wrocław podyktował Tomasz Kwiatkowski. Patryk Janasik zagrał piłkę do swojego współpartnera Mateusza Praszelika, który chciał się obrócić z futbolówką i oddać strzał. Pomocnik gospodarzy chwilę po tym upadł na murawę, a sędzia odgwizdał "jedenastkę" za rzekomy faul Dmytro Bashlaya. Po chwili zainterweniowali arbitrzy VAR (Jarosław Przybył i Krzysztof Myrmus), którzy zarekomendowali obejrzenie powtórki na monitorze. Tomasz Kwiatkowski po przeanalizowaniu tej sytuacji zdecydował się na odwołanie rzutu karnego.

  Decyzja sędziego była jak najbardziej prawidłowa decyzja, gdyż pomocnik Śląska po prostu symulował. Na powtórkach widać, że defensor Podbeskidzia nie wykonuje żadnego ruchu, a Mateusz Praszelik dość teatralnie upada na ziemię, sugerując że był faulowany.

W 41. minucie bramkę na 1-1 po dośrodkowaniu w pole karne zdobył Rafał Janicki. Sytuacja była dość ciekawa i dla niektórych może budzić kontrowersje. Otóż w momencie główkowania piłki, interweniował bramkarz Śląska - Michał Szromnik. Jak widzimy na powtórkach, golkiper piąstkował piłkę w momencie, gdy zawodnik Podbeskidzia ją główkował. Nie ma mowy o faulu na bramkarzu, gdyż nie doszło do kontaktu pomiędzy zawodnikami.

  Do zdecydowanie najciekawszej i najbardziej dyskutowanej sytuacji doszło w 56. minucie. Z rzutu rożnego piłka została dośrodkowana w pole karne Podbeskidzia, gdzie strzał na bramkę oddawał Rafał Makowski. Futbolówka nie znalazła jednak drogi od bramki, gdyż najpierw odbiła się od głowy interweniującego Filipa Modelskiego, a następnie trafiła w jego rękę. Sędzia Tomasz Kwiatkowski nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego, jednak po chwili interwencję podjęli VAR-owcy, którzy ponownie zarekomendowali sprawdzenie tej sytuacji na monitorze. Po obejrzeniu powtórki, arbiter spotkania nie zmienił swojej decyzji i nakazał kontynuować grę.

  Moim zdaniem jest to poważny błąd arbitra, gdyż powinien on podyktować rzut karny. Sytuację tę należy rozpatrywać pod kątem piłki oczekiwanej z bliskiej odległości. Jeżeli futbolówka trafi bezpośrednio lub po kontakcie z jakąkolwiek częścią ciała w rękę powiększającą obrys ciała to mamy przewinienie. Ręka Modelskiego znajdowała się powyżej barku, a tym samym zdecydowanie powiększała jego obrys ciała.

Skoro sędziowie VAR zdecydowali się na interwencje, to musieli interpretować tę sytuację tak samo jak ja. Jak dobrze wiemy mogą oni reagować tylko w przypadku oczywistego błędu. Nie rozumiem dlaczego mimo obejrzenia powtórki, sędzia nie zdecydował się na zmianę decyzji.