Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Puchar Polski. Dlaczego sędzia nie podyktował karnego dla Rakowa?

W środowym półfinale Fortuna Pucharu Polski Cracovia Kraków przegrała 1-2 z Rakowem Częstochowa. "Czerwono-Niebiescy" awansowali do finału, gdzie zmierzą się z Arką Gdynia. Na początku drugiej połowy doszło do kontrowersji, po której goście domagali się rzutu karnego.

Reklama

Wspomniana sytuacja miała miejsce w 50. minucie spotkania. Futbolówka została dośrodkowana w pole karne Cracovii, a tam jeden z zawodników tej drużyny próbował ją wybić. Zrobił on to na tyle niefortunnie, że piłka odbiła się od jego uda, a następnie trafiła w jego rękę. Arbiter Paweł Raczkowski nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego, co nie spodobało się zawodnikom Rakowa.

Dobra decyzja Pawła Raczkowskiego!

Reklama

Zawodnik Cracovii wybijając piłkę, trafił siebie w rękę. Zgodnie z przepisami i aktualnymi wytycznymi nie jest to przewinieniem, a zatem decyzja sędziego była jak najbardziej prawidłowa. Możemy jedynie pochylić sie nad sensem tego przepisu, który jest dość nieżyciowy i nie do końca sprawiedliwy, gdyż bronimy błędu obrońcy...

W 84. minucie spotkania bezpośrednią czerwoną kartkę otrzymał Filip Piszczek za faul na Zoranie Areniciu. Zawodnik Cracovii był przede wszystkim spóźniony, a kopnięcie rywala było celowe i agresywne. Decyzja o wykluczeniu była jak najbardziej prawidłowa.

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | raków częstochowa | Paweł Raczkowski