Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Puchar Polski. ​Czy Radomiak powinien grać w 10, a gol dla nich być uznany?

W czwartkowym meczu 1/8 Fortuna Pucharu Polski, gdzie zmierzyły się drużyny Radomiaka Radom i Lecha Poznań nie doszło do niespodzianki. ‘Kolejorz’ awansował do następnej rundy, jednak uczynił to dopiero po 120 minutach gry i serii rzutów karnych. W spotkaniu jednak nie zabrakło emocji i kontrowersji dotyczących decyzji sędziego Artura Aluszyka. Dlaczego bramka dla Radomiaka została uznana i dlaczego zawodnik nie otrzymał kartki po kopnięciu w twarz rywala?

W 72. minucie bramkę zdobył Dominik Sokół (Radomiak), która nie została jednak uznana. Dosłownie sekundę wcześniej arbiter odgwizdał faul w ataku Mateusza Bodziocha. Sytuacja ta jest dość dziwna, ponieważ faul miał miejsce w zupełnie innym miejscu, niż znajdował się strzelec gola. Co więcej faulowany gracz Lecha w żaden sposób nie mógł włączyć się do walki o piłkę. Czy zatem odgwizdywanie takiego przewinienia ma sens? Moim zdaniem nie, zwłaszcza, że faul ten wynikał z walki o pozycję, a nie brutalności, czy nierozwagi. Uważam, że lepszą decyzją byłoby uznanie gola.

Reklama

Po regulaminowym czasie gry na tablicy wyników mieliśmy wynik 0-0 i nadszedł czas, aby rozpocząć dogrywkę. W 101. minucie sędzia Aluszyk podyktował rzut karny dla Radomiaka za zagranie piłki ręką. Grający z nr. 30 zawodnik Lecha chciał wybić piłkę głową, jednak niefortunnie futbolówka trafiła go w rękę. Z pewnością arbiter nie zdecydowałby się na podyktowanie karnego, gdyby ręka zawodnika nie powiększała obrysu ciała. Tutaj widzimy, że dłoń znajduje się powyżej barku, a zatem decyzja o "jedenastce" jest prawidłowa.


W 114. minucie spotkania doszło do ciekawej sytuacji. Do wybijanej piłki z pola karnego ruszył Michał Skóraś i Karol Podlinski. Po starciu zawodników, Lechita upadł na murawę i zwijał się z bólu, a gwizdek sędziego milczał. W najbliższej przerwie w grze do akcji wkroczyli sędziowie VAR (Szymon Marciniak i Mariusz Złotek), którzy zarekomendowali arbitrowi obejrzenie powtórki na monitorze. Ujęcia praktycznie z każdej strony pokazały, że zawodnik Radomiaka nadepnął na stopę Skórasia i arbitrowi nie pozostało nic innego, jak podyktowanie rzutu karnego.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 1-1, po bramkach z rzutów karnych. W serii karnych zwyciężył Lech, który awansował do następnej rundy

W tym spotkaniu warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną sytuację, o której dość głośno zrobiło się w Internecie. Chodzi o zdarzenie, w którym Mateusz Radecki (Radomiak) kopnął, a może bardziej trafił w głowę bramkarza Filipa Bednarka. Za to zdarzenie sędzia Aluszyk nie zdecydował się pokazać nawet żółtej kartki. Szczerze mówiąc, sam mam wątpliwość, czy sytuacja ta zasługiwała na kartkę czerwoną. Z jednej strony widzimy kopnięcie w twarz, które nie ukrywajmy nie było mocne. Z drugiej strony, możemy się jednak doszukiwać celowości, patrząc na ułożenie i ruchu stopy napastnika. Nie do końca jestem pewien, czy była to czarno-biała sytuacja, w której powinien interweniować VAR. Moim zdaniem powinna to być jednak czerwona kartka.

Łukasz Rogowski