Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Premier League. ​Kuriozalne decyzje sędziów w meczu Liverpool - Chelsea

W czwartek w ramach 29. kolejki Premier League rozegrano mecz Liverpool - Chelsea. Po zaciętym spotkaniu, ostatecznie zwyciężyła drużyna The Blues 0-1, która awansowała na 4. miejsce w tabeli. W meczu nie zabrakło kontrowersji, a co więcej w 48. minucie sędzia popełnił poważny błąd.

Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w 24. minucie, gdy po bardzo ładnym podaniu, sam na sam z bramkarzem wyszedł Timo Werner i zdobył bramkę na 0-1. Sędzia Martin Atkinson uznał bramkę, jednak w tym momencie rozpoczęła się analiza VAR. Po dość sprawnym sprawdzeniu sytuacji i wyrysowaniu linii spalonego, uznano, że zawodnik Chelsea był na pozycji spalonej, a bramka została odwołana i grę wznowiono z rzutu wolnego pośredniego.

Patrząc na stopklatkę z wyrysowaną linią spalonego, bardzo wątpię, co do słuszności tej decyzji. Linia napastnika wyznaczona jest od jego ręki, a powinna być wyznaczona od pachy, bo przecież ręką nie można strzelić gola. Niestety jest to nie pierwszy taki przypadek w Premier League, gdzie o spalonym nie decyduje już nawet centymetr, a piksel. To wyrysowanie linii spalonego, moim zdaniem jest kuriozalne i jak już wspomniałem bardzo wątpliwe.

Reklama

W 48. minucie ponownie nie popisali się sędziowie. Tym razem popełnili oni bardzo poważny błąd nie dyktując rzutu karnego dla Liverpoolu. Roberto Firmino chciał dośrodkować piłkę w pole karne. Futbolówka jednak została zablokowana przez rękę N’Golo Kante. Arbiter nie zdecydował się na podyktowanie karnego i naprawdę nie mam pojęcia dlaczego. Ręka zawodnika Chelsea była przede wszystkim powyżej barku i co więcej znajdowała się w całkowicie nienaturalnej pozycji. Nawet minimalna odległość nie usprawiedliwia pomocnika The Blues. To po prostu musiał być rzut karny dla Liverpoolu. 

Łukasz Rogowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje