Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Premier League. Dlaczego sędzia nie uznał pierwszej bramki dla Manchesteru United?

W niedzielnym, hitowym spotkaniu 31. kolejki Premier League Tottenham Hotspur przegrał 1-3 z Manchesterem United. W meczu doszło do bardzo dużej kontrowersji, gdy sędzia Chris Kavanagh po interwencji VAR anulował bramkę dla „Czerwonych Diabłów”. Było to niezrozumiałe dla drużyny Ole Gunnara Solskjæra i wielu oglądających mecz kibiców.

Wspomniana sytuacja miała miejsce w 34. minucie. Scott McTominay przyjął piłkę i wykonując podanie uderzył ręką w twarz Heung-Min Sona, który upadł na murawę. Arbiter nie zauważył tego zdarzenia i pozwolił na kontynuowanie akcji. Po upływie dokładnie 9 sekund od tego zajścia, Edinson Cavani zdobył bramkę na 0-1. Radość drużyny Manchesteru United nie trwała zbyt długo, gdyż do akcji wkroczyli sędziowie VAR.

VAR-owcy zarekomendowali sędziemu Chrisowi Kavanaghowi obejrzenie powtórki starcia McTominaya z Sonem na monitorze. Faul na napastniku Tottenhamu był ewidentny i nie powinien on budzić kontrowersji. Po obejrzeniu powtórek możemy nawet się zastanawiać, czy uderzenie rywala w twarz nie było celowe.

Reklama

Zdecydowanie największe kontrowersje budzi tutaj pytanie, dlaczego sędzia nie uznał gola i wrócił do przewinienia. Zgodnie z Protokołem VAR, gdy padnie bramka, sędziowie muszą przeanalizować czy w fazie budowania akcji ofensywnej nie doszło do przewinienia typu faul, spalony czy zagranie piłki ręką. Od momentu faulu na Sonie, Manchesteru United był cały czas w posiadaniu piłki i był w fazie ataku, a po wymianie trzech szybkich podań padła bramka.

Często dyskutowanie jest to, jak zdefiniować akcję ofensywną, kiedy ten paragraf powinien być użyty i o ile wstecz ma być analizowana akcja, po której padł gol. Ten element budzi też kontrowersje nawet wśród sędziów, a przepisy gry nie definiują dokładnie, co oznacza termin "budowania akcji", o którym mowa w Protokole VAR.

Uważam, że decyzja sędziów o nieuznaniu bramki dla Manchesteru United była prawidłowa. "Czerwone Diabły" moim zdaniem były cały czas w ofensywnej akcji i znajdowały się w okolicach pola karnego. Zastanawiam się tylko nad tym, czy Scott McTominay nie powinien otrzymać żółtej kartki za uderzenie w twarz rywala. Co ciekawe, pomocnik Manchesteru miał już żółtą kartkę na koncie, którą zobaczył 15 minut wcześniej. Jeżeli sędzia uznałby zachowanie McTominaya za nierozważne, to po obejrzeniu powtórki powinien najpierw odwołać bramkę, a następnie ukarać drugą żółtą kartką zawodnika i w efekcie wykluczyć go z dalszej gry.

Łukasz Rogowski



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje