Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Piast - Wisła 2-3. Wielkie emocje i kontrowersje w Gliwicach!

W niedzielnym meczu ostatniej kolejki PKO Ekstraklasy Piast Gliwice przegrał na własnym stadionie 2-3 z Wisłą Kraków. Tym samym drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika spadła na 6. miejsce w tabeli i nie zagra w europejskich pucharach. W spotkaniu nie zabrakło emocji i kontrowersji. Jak poradził sobie z nimi sędzia Mariusz Złotek?

W 17. minucie bramkę na 1-1 zdobył Jakub Świerczok po prostopadłym podaniu Michała Chrapka. Początkowo arbitrzy odgwizdali spalonego, jednak jak widać na powtórkach sytuacja była bardzo stykowa. Po chwili linie spalonego rozrysowali arbitrzy VAR, którzy uznali że spalonego nie było i bramka powinna być uznana. W związku z tym Mariusz Złotek zmienił swoją decyzję i gra została wznowiona z środka boiska. 

W 26. minucie z głębi pola piłka została dośrodkowana w pole karne Wisły Kraków. Do główki wyskoczył Tomasz Jodłowiec, który próbował dograć futbolówkę do współpartnerów. Ta trafiła jednak w rękę Dawida Szota i było już po akcji. Sędzia Mariusz Złotek nie dopatrzył się przewinienia i nakazał kontynuować grę. W najbliższej przerwie interwencję podjęli arbitrzy VAR (Piotr Lasyk i Krzysztof Myrmus), którzy przywołali Złotka do monitora w celu przeanalizowania sytuacji.

Reklama

Sędzia po objerzeniu powtórek zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego dla Piasta Gliwice. Zgodnie z konkluzjami tę sytuację należy oceniać pod kątem piłki oczekiwanej z bliskiej odległości. Jeżeli w takim przypadku ręka zawodnika powiększy jego obrys ciałą, to należy to uznać za przewinienie. Ręka Dawida Szota bez wątpienia powiększyła jego obrys i sędzia musiał odgwizdać "jedenastkę".

Dość spore dyskusje wywołało starcie Jakuba Czerwińskiego z Dawidem Szotem. Zawodnik Piasta chciał zablokować piłkę, którą właśnie łapał bramkarz. W tym samym momencie w plecy stopera wbiegł "Wiślak". Zawodnicy, kibice i sztab szkoleniowy Wisły domagał się rzutu karnego, jednak gwizdek Mariusza Złotka milczał.

Szczerze mówiąc też nie dopatrywałbym się tutaj przewinienia. Czerwiński próbuje zablokować piłkę, co jest elementem gry w piłkę nożną. Kluczowe jest stwierdzenie czy zrobił to przepisowo. Moim zdaniem tak. Nie używa on siły, a jedynie staje. Na dobrą sprawę to Dawid Szot wbiegł w swojego rywala, który był przed nim. Gdyby zawodnik Piasta nie stanął to wbiegłby w swojego bramkarza. Uważam, że sytuacja jest kontrowersyjna, jednak decyzja o braku faulu jest bardziej wskazana, niż o odgwizdaniu tutaj rzutu karnego.

Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna | PKO Ekstraklasa | Piast Gliwice | Wisła Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje