Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Liverpool – Newcastle. Absurdalny przepis pozbawił gola Newcastle

W sobotnim meczu 33. kolejki angielskiej Premier League Liverpool FC na własnym stadionie zremisował 1-1 z Newcastle United. W 92. minucie spotkania, goście zdobyli bramkę na wagę remisu, jednak po interwencji VAR została ona anulowana. Wiele osób nie może pogodzić się z tą decyzją, która co prawda jest zgodna z przepisami gry, jednak totalnie nieżyciowa.

W doliczonym czasie gry, po wspaniałym prostopadłym podaniu, sam na sam z bramkarzem wyszedł Callum Wilson. Napastnik Newcastle oddał strzał, który został obroniony przez Alissona. Piłka po odbiciu się od golkipera Liverpoolu , trafiła w Wilsona, którzy następnie umieścił ją w siatce. Radość gości nie trwała zbyt długo, gdyż interweniowali sędziowie VAR.

Po dokładnej analizie arbiter spotkania - Andre Marriner - odwołał bramkę i podyktował rzut wolny dla Liverpoolu. Jak się okazało, piłka po odbiciu się od bramkarza, trafiła w rękę Calluma Wilsona. Zgodnie z przepisami gry jeżeli piłka trafi w rękę, a następnie natychmiast po tym zostanie zdobyta bramka, bądź powstanie szansa na zdobycie gola, to należy uznać to za przewinienie. Tyczy się to wszelkich przypadków i nieważne jest tutaj ułożenie rąk czy przypadkowe odbicie.

Reklama

  Przepisowo bramka prawidłowo została nieuznana, jednak czy ten przepis jest życiowy? Wiele osób dyskutuje na ten temat i nie potrafi zrozumieć sensu tego przepisu. Gdyby nie ręka to piłka odbyłaby się od ciała i Wilson pewnie także by zdobył bramkę. Niestety aspekt ręki mimo corocznym zmianom nadal budzi kontrowersje i nie do końca jest życiowy i sprawiedliwy.Kilka minut później bramkę na 1-1 dla Newcastle United zdobył Joseph Willock i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje