Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Lechia Gdańsk 1-0 Piast Gliwice. Czy to powinien być karny dla Lechii? VAR sprawdzał sytuację

W ostatnim sobotnim meczu PKO Ekstraklasy Lechia Gdańsk zwyciężyła z Piastem Gliwice 1-0. W ostatniej akcji meczu doszło do bardzo ciekawej sytuacji, po której sędzia Tomasz Musiał mógł odgwizdać rzut karny dla gospodarzy. Tak jednak nie uczynił i zakończył mecz.

W czwartej i zarazem ostatniej minucie doliczonego czasu gry, akcję wyprowadzała Lechia Gdańsk. Rajd na bramkę zakończony strzałem wykonał Kacper Sezonienko. Piłka po odbiciu się od bramkarza Piasta  znalazła się w polu karnym, a ruszyli do niej zarówno strzelec, jak i golkiper Frantisek Plach. Zawodnik Lechii był szybszy i wszedł przed bramkarza, który przypadkowo zahaczył swojego rywala i przewrócił go na ziemię. Piłkę przejęli przyjezdni i rozpoczęli kontratak.

Lechia - Piast. Sędzia popełnił błąd?

Sędzia Tomasz Musiał nie dopatrzył się przewinienia i widząc, że jest już po czasie, zakończył mecz. Decyzja ta nie za bardzo spodobała się zawodnikom Piasta, którzy chcieli wyprowadzić jeszcze kontratak, a z kolei Lechiści domagali się "jedenastki". Sytuację tę sprawdzali jeszcze arbitrzy VAR (Bartosz Frankowski i Dominik Sulikowski), ale nie dopatrzyli się faulu na Kacprze Sezonienko. Warto tutaj dodać, że nawet po ostatnim gwizdku arbitra, VAR może wrócić do sytuacji dotyczącej ostatniej akcji meczu i po interwencji istnieje możliwość podyktowania rzutu karnego.

Reklama

Decyzja o braku "jedenastki" z pewnością budzi kontrowersje, gdyż każdy widzi że zawodnik Lechii wygrywa pozycję i teoretycznie jest na uprzywilejowanej pozycji. Oceniając tę sytuację należy zadać sobie pytanie, kto zainicjował kontakt pomiędzy zawodnikami. Sędziowie prawdopodobnie uznali, że inicjatorem kontaktu był Kacper Sezonienko, który szukał rzutu karnego i w związku z tym nie zdecydowano się na odgwizdanie faulu.

Rzut karny należał się Lechii?

Nie jestem przekonany w 100%, że Lechista faktycznie jest inicjatorem kontaktu. Faktycznie jego noga jest jakby nieco zostawiona w tyle i czeka na wejście bramkarza, ale czy to nie jest po prostu tzw. cwaniactwo boiskowe? Od dłuższego czasu możemy zaobserwować dziwny trend, w którym przy stykowych sytuacjach, gdy zawodnik teoretycznie wygrywa pozycję z rywalem, a następnie upada na boisko, to sędziowie doszukują się kto był inicjatorem kontaktu i czy zawodnik na pewno sam nie sprokurował przewinienia. Z jednej strony ma to jakiś sens, ale z drugiej bywa to niekiedy denerwujące i nie ma co ukrywać budzi to spore kontrowersje, zwłaszcza w takich sytuacjach, jak powyższa, gdy nie jest to ewidentne szukanie "jedenastki" przez zawodnika, który znajduje się przed rywalem.

Z punktu widzenia sędziego sytuacja ta pewnie zostanie uznana za prawidłową, gdyż istnieje jakaś przesłanka, że to Kacper Sezonienko sprokurował kontakt. Mi osobiście się to nie podoba i uważam, że w takich sytuacjach zdecydowanie lepszą decyzją byłby rzut karny. Każdy jednak ma swoje zdanie na ten temat, a ostatecznie to Komisja Szkoleniowa zdecyduje o poprawności tej decyzji i wyznaczaniu m.in. na jej podstawie interpretacji takich zdarzeń.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje