Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Górnik Zabrze - Lech Poznań. Czerwona kartka za kopnięcie w twarz rywala!

W piątkowym meczu 2. kolejki PKO Ekstraklasy, Górnik Zabrze na własnym stadionie podejmował Lecha Poznań. Spotkanie było pełne emocji i zdarzeń boiskowych, z którymi musieli uporać się sędziowie pod kierownictwem Szymona Marciniaka. Dodatkowo swój debiut w Ekstraklasie zaliczył mistrz świata Lukas Podolski.

Sędzia już w 6. minucie podyktował rzut  karny dla Górnika Zabrze za zagranie piłki ręką. Z bliskiej odległości od bramki, strzał oddawał Bartosz Nowak. Futbolówka nie znalazła jednak drogi do siatki, gdyż zatrzymała się na ręce Lubomira Szatki. Szymon Marciniak natychmiastowo odgwizdał "jedenastkę", a obrońcę Lecha ukarał żółtą kartką, gdyż ręką zablokował strzał na bramkę.

Decyzja arbitra była jak najbardziej prawidłowa. Szatka wykonał dziwny ruch, próbując obrócić się bokiem do piłki i w jego wyniku, ręka znalazła się w takiej pozycji, że powiększyła obrys ciała. Dodatkowo zablokowała ona strzał na bramkę, a zatem decyzja mogła być tylko jedna.

Reklama

W 34. minucie bramkę na 1-1 zdobył Jakub Kamiński. Niestety dla niego zaraz po tym, gdy piłka przekroczyła linię bramkową, sędziowie odgwizdali spalonego. Jak ukazały powtórki dosłownie chwilę wcześniej na spalonym był asystujący przy golu Michał Skóraś. Sędzia asystent Paweł Sokolnicki bardzo dobrze zachował się w tej sytuacji. Poczekał aż piłka wpadnie do bramki i dopiero wtedy podniósł chorągiewkę.

W 49. minucie gola na 1-2 zdobył Mikael Ishak. Małą kontrowersją w tej sytuacji jest to, co stało się po oddaniu strzału na bramkę. Napastnik Lecha po kopnięciu piłki, postawił swoją nogę na okolice kostki Przemysława Wiśniewskiego. Tego typu sytuacje zawsze pozostają niewdzięczne do oceny, jednak w omawianym meczu, uważam że arbiter podjął prawidłową decyzję nie uznając tego za przewinienie.

Ishak oddał strzał, a dopiero wtedy obrońca Górnika położył swoją nogę. Zawodnik Lecha tak naprawdę po kopnięciu piłki już nie miał co zrobić. Uważam, że Wiśniewski był spóźniony i postawił swoją nogę w miejscu, w którym krok po strzale stawiał rywal. Wiem, że moja teza z pewnością wzbudzi kontrowersje, ale na koniec oceniajmy zdarzenia także pod względem logiki i sprawiedliwości, a nie zero-jedynkowo sztywno oceniając skutek.

W 88. minucie została pokazana pierwsza czerwona kartka w tym sezonie PKO Ekstraklasy. Joel Pereira chciał zagrać piłkę, jednak zrobił on to na tyle nieudolnie, że najpierw niecelnie trafił w piłkę, a później uderzył korkami w twarz Ishmaela Baidoo. Arbiter musiał w tej sytuacji wykluczyć winnego, gdyż był to poważny, rażący faul. Pereira naraził swojego rywala na niebezpieczeństwo odniesienia kontuzji, a faul wyglądał brutalnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje