Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Ekstraklasa. Wisła Kraków - Zagłębie Lubin. Dlaczego po interwencji VAR został podyktowany rzut karny dla Wisły?

W poniedziałkowym, ostatnim meczu 1. kolejki PKO Ekstraklasy, Wisła Kraków na własnym stadionie pokonała 3-0 drużynę Zagłębia Lubin W pierwszej połowie spotkania zostały podyktowane dwa rzuty karne, a drugi z nich - dopiero po interwencji VAR. Ostateczna decyzja sędziego Piotra Lasyka wywołała spore dyskusje, a zatem przeanalizujmy tę sytuację.

W 23. minucie spotkania w bocznym sektorze pola karnego z piłką znalazł się 17-letni Piotr Starzyński. "Wiślak" próbował dośrodkować futbolówkę, jednak ta zatrzymała się na ręce Yevgeni’ego Bashkirov’a, który na wślizgu blokował centrę. Sędzia Piotr Lasyk nie dopatrzył się przewinienia i wskazał na rzut rożny.

Interwencję podjęli arbitrzy VAR - Tomasz Kwiatkowski i Michał Obukowicz - którzy dopatrzyli się błędnej decyzji i zarekomendowali obejrzenie powtórki na monitorze. Piotr Lasyk po dokładnej analizie postanowił zmienić swoją decyzję i podyktował rzut karny dla Wisły Kraków.

Reklama

Finalna decyzja arbitra z Bytomia była jak najbardziej prawidłowa. Zawodnik Zagłębia Lubin wykonując wślizg nie miał szans walczyć o piłkę, a jedynie ją zablokować. W momencie kontaktu futbolówki z ręką, ręka Yevgeni’ego była wyciągnięta do tyłu, a więc zgodnie z przepisami i interpretacjami jest to przewinienie. Dodatkowo była ona ciągnięta po ziemi i powiększała obrys ciała zawodnika. Gdyby ręka była ułożona prostopadło do ciała, wówczas możemy dyskutować o braku przewinienia.  

Aktualnie kluczowe w ocenie zagrania piłki ręką jest naturalność jej ułożenia. W analizowanej sytuacji mamy pewną kontrowersję. Z jednej strony ułożenie ręki wynika z ruchu, jaki wykonuje zawodnik, co powinno być uznane za naturalne, ale z drugiej mamy interpretacje i wytyczne UEFA, które nakazują uznawać to za przewinienie (jeżeli nie ma braku walki o piłkę, a ręka jest wyciągnięta do tyłu).

Analizując ten mecz warto odnieść się do rzutu karnego z 5. minuty spotkania. Konrad Gruszkowski był nieco spóźniony i w efekcie zahaczył nogę Adama Ratajczyka, powodując jego upadek. Sędzia natychmiastowo odgwizdał "jedenastkę" i decyzja ta wydaje się być prawidłowa. Wydaje się, ponieważ po kontakcie z rywalem zawodnik Zagłębia wykonuje jeden krok i dopiero upada - w drugie tempo. Takie sytuacje zawsze budzą małe kontrowersje, ale moim zdaniem faul po prostu zaistniał. 

Najnowsze informacje z Igrzysk Olimpijskich - Sprawdź 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje