Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Dwa karne po VAR-ze przechyliły szalę zwycięstwa

W niedzielę w ramach rozgrywek PKO Ekstraklasy Termalica Bruk-Bet Nieciecza zwyciężyła z Górnikiem Zabrze 3-1. Gospodarze doprowadzili do remisu po rzucie karnym, który został podyktowany po interwencji VAR, a nieco ponad 10 minut później ponownie dostali "jedenastkę".

W 61. minucie Marcin Wasilewski chciał dośrodkować piłkę w pole karne. Futbolówka odbiła się od nogi jednego z zawodników Górnika Zabrze i poleciała bardzo wysoko. Do opadającej piłki wyskoczyli Ernest Terpiłowski i Alassana Manneh. Pomocnik Górnika Zabrze uniósł się w powietrze ze zdecydowanie nienaturalnie ułożoną ręką i pechowo dla niego właśnie w nią uderzyła futbolówka.

Sędzia Łukasz Szczech nie dopatrzył się przewinienia i puścił dalej grę. W najbliższej przerwie wstrzymał on wznowienie z autu i czekał na komunikat z VAR-u. Po dłuższym czasie arbitrzy Paweł Raczkowski i Wojciech Myć wezwali głównego sędziego do monitora, aby ten jeszcze raz przeanalizował całą sytuację. Po obejrzeniu powtórek Łukasz Szczech nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny dla zespołu z Niecieczy.

Reklama

Decyzja arbitra nie powinna budzić większych wątpliwości. Alassan Manneh wyskoczył w powietrze z rękoma, które w nienaturalny sposób powiększyły jego ciało. Z punktu widzenia przepisów gry jest to bardzo łatwa do oceny sytuacja, gdyż z tak ułożonymi rękoma nie gra się w piłkę.

Do wykonania "jedenastki" podszedł Piotr Wlazło, lecz jego strzał obronił Grzegorz Sandomierski. Sędzia zarządził jednak powtórzenie rzutu karnego, gdyż jego zdaniem bramkarz Górnika popełnił przewinienie. Jak wykazały powtórki golkiper opuścił linię bramkową zanim piłka została zagrana przez wykonawcę "jedenastki".  Zgodnie z przepisami gry, jeżeli bramkarz opuści linię, a z karnego nie padnie bramka, to sędzia musi zarządzić powtórzenie rzutu. Gdyby Piotr Wlazło nie trafił w bramkę, wówczas karny nie byłby powtarzany.

Do "jedenastki" ponownie podszedł Piotr Wlazło i tym razem pewnym strzałem zdobył gola na 1-1.

W 75. minucie ponownie byliśmy świadkami interwencji VAR-u, po której został podyktowany rzut karny dla gospodarzy. W "szesnastce" Lukasa Podolskiego próbował minąć Marcin Wasielewski. Po zastawieniu piłki, został minimalnie trafiony w twarz przez rękę gwiazdora Górnika Zabrze. Zawodnik Termaliki upadł na murawę i zwijał się z bólu, a arbiter Łukasz Szczech nie reagował.

Po wideoweryfikacji został podyktowany rzut karny, a Lukas Podolski został ukarany żółtą kartką za nierozważny atak w rywala. Patrząc na tę sytuację nie wydaje mi się, że uderzenie to było na tyle mocne, aby ocenić je na napomnienie i rzut karny. Jestem nieco zdziwiony, że arbitrzy VAR w tej sytuacji postanowili zainterweniować. Nie wiem, czy jest to oczywisty błąd arbitra, gdyż było to naprawdę minimalne i przypadkowe uderzenie. Rzut karny na bramkę zamienił po raz drugi Piotr Wlazło.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje