Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

Bayern Monachium - Borussia Moenchengladbach. Dlaczego sędzia podyktował karnego dla Bawarczyków?

W sobotnim meczu 32. kolejki Bundesligi Bayern Monachium pewnie pokonał Borussię Moenchengladbach 6-0. Dzięki temu zwycięstwu Bawarczycy na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewnili sobie tytuł mistrza Niemiec. Dodatkowym języczkiem uwagi jest fakt, że Robert Lewandowski zdobył hat-tricka i do wyrównania słynnego rekordu Gerda Mullera została mu już tylko jedna bramka. Mimo wszystko w spotkaniu doszło do kontrowersji.

W 63. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w pole karne strzał oddał Leon Goretzka. Piłka nie znalazła drogi do bramki, gdyż odbiła się od ręki interweniującego pomocnika Borussii - Floriana Neuhausa. Doświadczony sędzia Tobias Stieler nie dostrzegł przewinienia i nakazał kontynuować grę. Gdy piłka opuściła boisko, interwencję podjęli arbitrzy VAR, którzy zarekomendowali obejrzenie powtórki z tego zajścia. Po krótkiej analizie, sędzia zmienił swoją decyzję i podyktował rzut karny dla Bayernu Monachium, a Neuhausa ukarał żółtą kartką.

Reklama

Finalna decyzja sędziego była jak najbardziej prawidłowa. Przede wszystkim zawodnik Borussii zablokował strzał, a po drugie jego ręce nie do końca były naturalnie ułożone, a co najważniejsze znajdowały się powyżej barku. Zgodnie z przepisami gry jest to przewinienie. Dodatkowo Neuhaus otrzymał żółtą kartkę, ponieważ strzał na bramkę został zablokowany ręką. W tej sytuacji nie ma znaczenia, że rywale znajdowali się blisko siebie. Piłka była oczekiwana i pomocnik Borussii doskonale wiedział, że zaraz będzie oddany strzał na bramkę, a mimo to wykonał tak dziwny ruch i jego ręce znalazły się powyżej barków.

W 73. minucie ponownie niezbędna okazała się pomoc sędziów VAR. Po prostopadłym podaniu, okazję na wyjście sam na sam z bramkarzem miał Breel Embolo. Nie udało mu się to, gdyż po przyjęciu piłki został przewrócony na ziemię przez Tanguya Nianzou, który zaledwie pięć minut wcześniej wszedł na murawę. Sędzia Tobias Stieler nawet nie dopatrzył się faulu i ponownie nakazał kontynuować grę. Całe szczęście, że czujni okazali się arbitrzy VAR, którzy zalecili obejrzenie tej sytuacji na monitorze. Sędzia po obejrzeniu sytuacji zdecydował się na odgwizdanie faulu i ukaraniu czerwoną kartką Nianzou.

Faul sam w sobie nie był groźny, jednak gdyby nie on, to zawodnik Borussii wyszedłby sam na sam z bramkarzem. Zgodnie z przepisami gry jest to pozbawienie drużyny szansy na zdobyci bramki (DOGSO), co skutkuje czerwoną kartką. Breel Embolo miał przede wszystkim opanowaną piłkę i poruszał się w kierunku bramki. Obrońcy znajdowali się daleko od niego i raczej nie mieli szans na skuteczną interwencję. Finalna decyzja arbitra była prawidłowa.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje