Reklama

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w Ekstraklasie i nie tylko

1. liga. Korona Kielce - Chrobry Głogów 2-2. Wyjaśniamy kontrowersje!

W niedzielę rozegrany został tylko jeden mecz Fortuna I ligi. Spotkanie Korona Kielce – Chrobry Głogów zakończyło się remisem 2-2. Decyzje podejmowane przez sędziego Tomasza Wajdę wywołały spore dyskusje. Przeanalizujmy zatem kluczowe momenty tego spotkania.

Do pierwszej kontrowersji doszło w 15. minucie spotkania, gdzie piłka w polu karnym odbiła się od ręki Jacka Podgórskiego. Gwizdek arbitra milczał, a z kontrą ruszyła Korona. Co ciekawe akcja zakończyła się bramką ... Jacka Podgórskiego. Czy ręka gracza Korony powinna być uznana za przewinienie i należało podyktować rzut karny dla Chrobrego?  Sytuacja ta jest dość złożona i należy sięgnąć do najnowszych konkluzji dotyczących oceny zagrania piłki ręką, aby ją ocenić.

Reklama

Piłka została dośrodkowana w pole karne, gdzie została zagrana przez Mikołaja Lebedyńskiego. Futbolówka następnie trafiła w rękę, blisko stojącego Podgórskiego. W związku z tym, sytuację tę należy rozpatrywać pod kątem piłki nieoczekiwanej. W tym aspekcie musimy ocenić naturalność ułożenia rąk zawodnika. I w tym momencie dochodzimy do kontrowersji. Z pewnością sporo osób uzna, że ręce zawodnika są ułożone w naturalny sposób, a inni stwierdzą, że nie.

Moim zdaniem zawodnik Korony nie ma ułożonych rąk naturalnie. Ręka w którą został trafiony piłką nie jest przy ciele, a co więcej wątpliwe jest to czy w takim sposób naturalnie skacze się do piłki. Mało tego, moje wątpliwości budzi sens skakania do piłki, która została już zagrana przez rywala. Uważam, że sędzia w tej sytuacji powinien odgwizdać rzut karny dla Chrobrego Głogów.

Niestety w polu karnym panował tzw. gąszcz i prawdopodobnie arbitrzy po prostu nie zauważyli tego zdarzenia. Co więcej, nie jestem pewien czy nawet gdyby był VAR, to podjąłby interwencję. Sytuacja ta należy do tzw. szarej strefy i nie możemy jednoznacznie stwierdzić, jaka decyzja jest prawidłowa.

Druga sytuacja budząca dyskusje miała miejsce w 59. minucie.  Nie ma co tutaj za wiele dyskutować, ponieważ stopklatka dokładnie ukazuje, że zaistniał spalony. Niestety sędzia asystent popełnił błąd, w wyniku czego gol na 2-1 dla Korony został niesłusznie uznany. Na usprawiedliwienie arbitra możemy powiedzieć tylko, że spalony nie był minimalny, a jeżeli sytuacja jest na styku, a sędzia nie jest pewny, to zaleca się raczej działać na korzyść drużyny atakującej.

Trzecia dyskusyjna sytuacja miała miejsce w 90. minucie spotkania, gdzie wyrównującą bramkę zdobyła drużyna Chrobry Głogów. W polu karnym doszło do starcia Dominika Pila (Chrobry) z Jakubem Łukowskim (Korona) i w efekcie obaj zawodnicy upadli na murawę. Kilka sekund później bramkę na wagę remisu zdobył Maksymilian Banaszkiewicz. W tej sytuacji nie doszukiwałbym się faulu, gdyż obaj zawodnicy walczyli przy użyciu rąk. Dlaczego mielibyśmy nagradzać jednego z nich odgwizdując przewinienie? Sędzia Wajda prawidłowo rozstrzygnął tę sytuację.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Łukasz Rogowski

Dowiedz się więcej na temat: 1. liga | Korona Kiecle | Chrobry Głogów