Reklama

Reklama

Sławomir Peszko po awansie do ćwierćfinału Euro 2016

- Awans do ćwierćfinału to fantastyczna sprawa dla nas i dla wszystkich Polaków, a także obywateli innych nacji, które nam kibicują - powiedział po pokonaniu Szwajcarii skrzydłowy reprezentacji Polski Sławomir Peszko, który pomógł Orłom w dogrywce.

- Te moje wejścia nigdy nie są łatwe, bo zawsze to końcówka meczu i trzeba wynik utrzymać, albo coś wnieść do gry. Ułożyło się na koniec szczęśliwie. Przez chwilę było nerwowo, ale dowieźliśmy remis do karnych, a w nich pokazaliśmy niesamowitą pewność - podkreślał Sławomir.

Zagailiśmy go, o to, że miał pecha, bo grał po tej samej stronie, co wybrany na piłkarza meczu Shaqiri.

- Nie wiem, czy Shaqiri strzelił gola życia. Być może strzelał piękniejsze. Jego bramka mogła się wszystkim podobać. Trochę niespodziewanie wykonał strzał z przewrotki, z "szesnastki". Chyba już nigdy takiego strzału nie powtórzy - uważa "Peszkin".

Reklama

Polacy dobrze przygotowali się do konkursu rzutów karnych.

- W La Baule po każdym treningu trenowaliśmy "jedenastki". Nie tylko ta piątka, która je strzelała (Lewandowski, Milik, Błaszczykowski, Glik i Krychowiak), ale czekała już w kolejce następna piątka piłkarzy  - nie kryje Peszko.

Co działo się w szatni Orłów po awansie?

- W szatni było trochę euforii, ale też z myślą o regeneracji, o następnym meczu. Apetyty sobie i wszystkim kibicom rozbudziliśmy - podkreśla.

- Odpaść w 1/8 finału byłoby przykro, po tak dobrym występie w grupie. Pozostałby lekki niedosyt. Ale jedziemy dalej! Moim zdaniem w ćwierćfinale łatwiej byłoby grać z Portugalią (Cristiano Ronaldo i spółka wygrali po dogrywce z Chorwacją 1-0 w 1/8 finału - przyp. red). Szwajcaria to jeden team i dużo gwiazd, a Portugalia to indywidualności - trzech-czterech piłkarzy, ale do końca nie stanowili zespołu w tych grupowych meczach, bo zdobyli tylko trzy punkty.

Czy wytrzymacie fizycznie ten turniej, bo pewnie zmęczenie z meczu na mecz się nakłada - zapytaliśmy na koniec?

- Wytrzymamy, teraz mamy pięć dni przerwy. Dlatego szybko wracamy do La Baule. W niedzielę mamy cały dzień na regenerację, poniedziałek też pewnie będzie luźniejszy i dopiero we wtorek i środę czekają nas treningi - kończy Sławomir Peszko.

Polacy do La Baule dotarli po godz. 23.

Z Saint-Etienne Michał Białoński, Łukasz Szpyrka, Piotr Jawor

Partnerem relacji jest Murapol, ogólnopolski deweloper mieszkaniowy
Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Sławomir Peszko | Euro 2016

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje