Reklama

Reklama

Polska - Portugalia na Euro. Golański: Mamy większe szanse

Były reprezentant Polski Paweł Golański twierdzi, że to nasza drużyna jest faworytem ćwierćfinałowego boju z Portugalią podczas Euro 2016 (czwartek godz. 21 w Marsylii).

Golański był obrońcą w pamiętnym zwycięskim (2-1) meczu z tym rywalem w eliminacjach do Euro 2008. Jak powiedział 14-krotny reprezentant Polski pojedynek na Stadionie Śląskim na zawsze pozostanie w jego wspomnieniach. Kluczem do wygranej z faworyzowanym rywalem okazała się wówczas skuteczność strzelca obu goli dla Polski Euzebiusza Smolarka oraz powstrzymanie Cristiano Ronaldo. Obecny gwiazdor Realu Madryt i Portugalii za sprawą dobrej postawy obrońców nie wpisał się w Chorzowie na listę strzelców.

Reklama

- Częściej walczył z nim Grzesiek Bronowicki, ale czasem zmieniał się z Simao Sabrosą i kilka razy się starliśmy. Sposobem okazała się nieustępliwość i koncentracja na każdym jego kroku oraz agresywność. Szybko potwierdziło się, że nie lubi takiej gry i jak jest +skrobany po nogach+ traci pewność siebie. Dużo gestykulował oraz skarżył się do sędziego, co wytrącało go z rytmu - przypomniał.

Dodał, że w czwartek polskich piłkarzy może czekać trudniejsze zadnie. Uczestnik ME w Austrii i Szwajcarii przyznał bowiem, że choć 10 lat temu Ronaldo był już "wielkim piłkarzem i wiele potrafił", to teraz jest lepszy. W jego opinii dziś jest bardziej wszechstronnym, kompletnym i wartościowym dla swojej drużyny zawodnikiem. Za największe atuty skrzydłowego Realu uważa technikę oraz łatwość wygrywania pojedynków jeden na jeden.

- Nasi piłkarze muszą unikać takich sytuacji. Wspierać się i podwajać, kiedy będzie się rozpędzał - podkreślił.

Wskazał również, że na Euro 2016 trzykrotny zdobywca Złotej Piłki już 33 razy strzelał na bramkę rywala i zdobył dwa gole. - To jego broń, bo tak samo precyzyjnie uderza z lewej, jak i z prawej nogi oraz głową. Jeśli zostawi mu się trochę miejsca, sam może rozstrzygnąć każdy mecz. Wszyscy nasi piłkarze muszą mieć się na baczności, także pomocnicy, bo przecież uderza nie tylko z okolic pola karnego - zauważył.

Dodał również, że obecnie lider Portugalczyków w zespole narodowym ma tak dużą swobodę, że trudno wskazać, na którego z polskich obrońców będzie grał. Nie jest przywiązany do jednej pozycji, w związku z czym każdy musi być czujny, ale zdaniem obrońcy Górnika Zabrze najwięcej uwagi będą musieli poświęcić mu środkowi defensorzy.

Wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego jest jednak spokojny, że polscy piłkarze poradzą sobie z jednym z najlepszych piłkarzy świata. Jak podkreślił drużyna Adama Nawałki bardzo dobrze organizuje się w defensywie oraz gra na równym poziomie i pewnie.

- Cały zespół wygląda bardzo dobrze w defensywie. Poza tym dla Łukasza Piszczka, czy Kamila Glika gra przeciwko napastnikom takiego formatu nie jest czymś wyjątkowym, a Michał Pazdan i Artur Jędrzejczyk są w znakomitej formie. My też mamy piłkarzy, na których Portugalczycy mogą patrzeć z podziwem i respektem. Na pewno ta reprezentacja jest na innym poziomie i w innym miejscu niż byliśmy my w 2006 roku - ocenił.

33-letni były gracz m.in. Steauy Bukareszt i Korony Kielce przed ćwierćfinałem w Marsylii jest optymistą. Jak podkreślił kadra Nawałki przyzwyczaiła kibiców, żeby nie bać się żadnego rywala, a do tego w jego opinii Portugalia na turnieju we Francji nie pokazała atutów, by uznać ją za faworyta czwartkowego pojedynku.

- To zawsze groźny przeciwnik, ale uważam, że w czwartek mamy większe szanse na zwycięstwo - dodał.