Reklama

Reklama

​Kuba Błaszczykowski - jak czwartoligowiec stał się przebojem Orłów na Euro 2016

Jeszcze w 2004 roku grał w IV lidze i nie poznali się na nim łowcy talentów Górnika Zabrze. Dziś, 12 lat później, Jakub Błaszczykowski wywalczył sobie pozycję jednego z ważniejszych skrzydłowych w historii naszego futbolu.

Gdy w styczniu 2005 r. nikomu nieznany czwartoligowiec z KS Częstochowa pojawił się na treningach Wisły i pojechał z nią na obóz na Cypr, jeden z najlepszych defensywnych pomocników w historii polskiej ligi Mauro Cantoro cmokał z zachwytu: - To niemożliwe, że Kuba grał tak długo w czwartej lidze...

W starciu z Ukrainą Jakub Błaszczykowski nie po raz pierwszy pokazał, że nie musi nosić opaski kapitańskiej, by być liderem reprezentacji Polski.

Błyszczy bez gry w klubie

"Błaszczu" na wiosnę był tylko rezerwowym w Fiorentinie, ale w kadrze błyszczy w każdym meczu. Wbrew tezie, że bez praktyki meczowej w klubie nie ma szans na reprezentacyjną formę.

Reklama

Były trener bramkarzy w kadrze Leo Beenhakkera, gdy rozmawiałem z nim o przypadku Kuby, który grzejąc ławę w klubie dał koncert już w sparingu z Serbią, trafił w punkt: - Tak doświadczeni zawodnicy jak Kuba nie potrzebują ogrania meczowego w klubie, by złapać formę na ważną imprezę. Oni wiedzą, jak się przygotować na odpowiedni moment - zapewniał Andrzej Dawidziuk.

Błaszczykowski nie drybluje teraz jak dawniej, gdy mijał po dwóch-trzech rywali w akcji. Nie ma pewnie szybkości sprzed pięciu lat, ale teraz jest jeszcze bardziej pożyteczny niż kiedykolwiek wcześniej. Na Euro 2016 zaliczył już bramkę i asystę, co - na równi z Arkiem Milikiem - czyni go MVP reprezentacji Polski.

Mniej aktywny w wywiadach

Zmieniło się też coś jeszcze: gdy Kuba był kapitanem, jako pierwszy wchodził do strefy wywiadów i jako ostatni ją opuszczał. Z przejęciem i szczerością odpowiadał na każde pytanie. Teraz, jeśli jest taka szansa, opuszcza stadion innym wyjściem, a w związku z tym, że na Euro 2016 nie ma takiej możliwości, przemyka obok nas i na prośby o rozmowę reaguje w ten sam sposób: "Dzięki panowie". Nieważne, czy są kierowane w języku polskim, czy niemieckim, jak działo się to na Stade de France, po meczu z Niemcami.

Po grze z Ukraińcami nie odmówił tylko TVP, która posiada sublicencję na transmitowanie mistrzostw, więc jest na specjalnych prawach.

Czy fakt, że Kuba unika wywiadów, to jeszcze zadra po odebraniu mu opaski kapitańskiej? Trudno powiedzieć. Ważniejsze jest to, jak Kuba przemawia na boisku argumentami piłkarskimi.

Od Adama Nawałki nie słyszymy też frazesów, jakimi operowali wcześniejsi selekcjonerzy. Grunt, że przemawia do nas gra jego zespołu. To chyba istotniejsze od zdolności oratorskich.


Niektórzy odsyłają go do domu

W związku z tym, że Kuba w Fiorentinie ma kłopoty z grą, a Borussia Dortmund, z której został wypożyczony do Włoch, też go nie chce - wg nowej koncepcji zespołu Thomasa Tuchela - niektórzy widzieliby go już na piłkarskiej emeryturze, np. w lidze Arabii Saudyjskiej, w starciu z którą debiutował w kadrze w marcu 2006 roku. Z całej naszej obecnej kadry w meczu tym, oprócz Kuby, zagrał jeszcze Łukasz Fabiański, który na ostatnie sześć minut zastąpił Jerzego Dudka. W rozgrywanym w Rijadzie spotkaniu trener Janas próbował wówczas m.in. Piotra Gizę, czy Marcina Kusia.

Tymczasem Błaszczykowski pokazuje, że w wieku 30 lat jest znacznie bardziej efektywnym zawodnikiem niż wcześniej. Potrafi strzelić gola, asystować, ale i "zaryglować" stronę przed atakami przeciwnika, jak zrobił to z szalejącym w I połowie meczu z Ukrainą Jewhenem Konopljanką.

Życie go zahartowało

Trudno znaleźć drugiego piłkarza w naszej kadrze, który niesie tak ciężki krzyż w swoim całym życiu. I nie chodzi tylko o traumatyczne przeżycie, dramat rodzinny, gdy jako siedmiolatek stracił matkę zadźganą przez ojca na jego oczach. Od tamtej pory każdy sukces dedykuje mamie i po golach skierowuje wzrok i palce wskazujące w kierunku niebios.

Później życie też go nie rozpieszczało. Także pod względem sportowym: Paweł Janas chciał go zabrać na MŚ 2006 roku, ale nie pozwoliła na to kontuzja pleców. Leo Beenhakker nie zabrał go na Euro 2008 z powodu kontuzji mięśniowej. 

W reprezentacji nie ze wszystkimi nadaje na jednej fali, ale grać potrafi z każdym i z każdym współtworzyć zespół. To nie przypadek, że po golu z Ukrainą pobiegł do kibiców i w pierwszej kolejności wyściskał się z Łukaszem Piszczkiem. Właśnie z nim trzyma się najbliżej, rozumieją się bez słów.

Z La Baule: Michał Białoński

Partnerem relacji jest Murapol, ogólnopolski deweloper mieszkaniowy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL