Reklama

Reklama

Euro 2016. Werner Liczka: Polacy jak Czesi 20 lat temu

- Portugalia jest faworytem tego meczu. Polacy muszą się jednak skupić wyłącznie na sobie, na swoich walorach i atutach, a nie myśleć o przeciwniku, że gra tam Ronaldo czy Moutinho. My też dwadzieścia lat temu przed starciem z nimi nie myśleliśmy o tym, że mają w drużynie takich zawodników jak Figo, Rui Costa czy Couto - mówi Interii czeski szkoleniowiec Werner Liczka.

Kliknij, aby dołączyć do relacji NA ŻYWO z meczu Polska - Portugalia!

Tutaj znajdziesz relację LIVE na urządzenia mobilne

Podczas Euro 1996, kiedy nasi południowi sąsiedzi wywalczyli wicemistrzostwo Europy, Liczka był asystentem Duszana Uhrina. Ten świetnie znany u nas szkoleniowiec od paru miesięcy jest trenerem Radomiaka.  

Reklama

Interia: Przed tegorocznym Euro mówił nam pan, że któraś z trzech reprezentacji: Polska, Czechy lub Słowacja awansuje do ćwierćfinałów. Skąd wtedy pewność, że tak będzie?  

Werner Liczka: - Co do reprezentacji Polski to powiem, że od waszego prezesa, trenerów, zawodników, kibiców i dziennikarzy widać, że jest pozytywna atmosfera i dobre nastawienie. Widać to po tym, co mówi prezes Boniek czy trener Nawałka. Przenosi się to potem na zawodników. Widać, że wasza reprezentacja jest zjednoczona, że jest bardzo dobra atmosfera. 

Pana opinia o reprezentacji Polski na Euro we Francji? 

- Dobrze i mądrze poukładana drużyna. Do tego umiejętnie dobrana taktyka i strategia. Jedna stracona bramka w czterech meczach wiele mówi. Świetnie prezentują się bramkarze, którzy umiejętnie kierują będącą monolitem obroną. Kapitalną pracę dla zespołu wykonuje też Lewandowski, a współpraca na linii Piszczek - Błaszczykowski na skrzydle to bajka. Braki widzę w środku pola, gdzie wszystko skupia się na jednym zawodniku, jakim jest Krychowiak. Wasza kadra oparta jest na 11-13 zawodnikach, którzy prezentują bardzo dobry europejski poziom. Wydaje mi się, że kiedy trzeba by przeprowadzić więcej zmian, to mógłby być już problem.

Wy, Czesi wiecie, jak ograć Portugalię w ćwierćfinale Euro. Udało się to wam dwadzieścia lat temu podczas mistrzostw Europy w Anglii. 

- Byliśmy wtedy w podobnej sytuacji, jak teraz Polska. Nie patrzyliśmy na to, z kim gramy, czy byli to Niemcy, Rosjanie czy dysponujący wtedy świetnym zespołem Włosi czy Francuzi. Każdy z naszych rywali w meczu z nami był faworytem. Do tego mieliśmy grupę zawodników, jak: Poborsky, Szmicer, Bejbl, Nedved czy Kuka, którzy dopiero co debiutowali w reprezentacji, a bardzo chcieli się pokazać. 

Ten mecz przeszedł do historii dzięki kapitalnej bramce strzelonej przez Karela Poborsky'ego, który technicznym uderzeniem przelobował bramkarza. Co mówił wtedy o tym golu? 

- Niewiele, bo on zawsze był niezwykle skromną osobą, a nie żadną gwiazdą, która lubi błyszczeć. My byliśmy wtedy naprawdę mocni. Pamiętam, jak po wygranej z Portugalczykami 1-0 wróciliśmy do hotelu. Nie było żadnego piwa, wina, a zawodnicy od razu poszli do łóżek spać, żeby się zregenerować i jak najlepiej przygotować do kolejnego meczu w półfinale. 

Jak Polska ma zagrać z Portugalią, żeby awansować do czołowej czwórki mistrzostw? 

- To Portugalia jest faworytem tego meczu. Polacy muszą się jednak skupić wyłącznie na sobie, na swoich walorach i atutach, a nie myśleć o przeciwniku, że gra tam Ronaldo czy Moutinho. My też wtedy przed starciem z nimi nie myśleliśmy o tym, że mają w drużynie takich zawodników, jak Figo, Rui Costa czy Couto. Decyduje mentalne nastawienie, optymizm i wiara w siebie. Potem jest kondycja i wytrzymałość, a piłkarskie walory są dopiero na trzecim miejscu. Nie może być miejsca na pasywność i wątpliwości. Trzeba skupić się na sobie i na strategi na 90 czy 120 minut gry. Musi być pozytywne nastawienie.

Rozmawiał Michał Zichlarz

Partnerem relacji jest Murapol, ogólnopolski deweloper mieszkaniowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama