Reklama

Reklama

Lars Lagerbaeck: Mecz z Francją to tylko kolejna bitwa

Selekcjoner Islandii Lars Lagerbaeck przyznał, że po wygranym meczu z Anglią i awansie do ćwierćfinału mistrzostw Europy pracował przez wiele godzin nad sprowadzeniem swoich piłkarzy "na ziemię" i ostudzeniem ich euforii.

- To o wiele cięższa praca niż sam trening, lecz udało mi się ochłodzić ich mózgi i teraz już rozumieją, że mecz z Francją będzie tylko kolejną bitwą w wojnie, która jeszcze się nie skończyła - powiedział szkoleniowiec.

Reklama

"Konferencja prasowa w Annecy, gdzie mieszkają Islandczycy, pokazała popularność tego zespołu" - skomentował szwedzki dziennik "Aftonbladet", zwracając uwagę, że pomimo iż do meczu z Francją pozostało jeszcze kilka dni, to na spotkaniu pojawiło się ponad 100 dziennikarzy spoza Islandii.

"Kraj ten przeżywa podobny nastrój do tego, jaki mieliśmy w Szwecji w 1994 roku podczas mistrzostw świata w USA, gdzie z meczu na mecz rosła narodowa euforia, która eksplodowała po zdobyciu brązowego medalu" - napisał "Aftonbladet".

Lagerbaeck był w 1994 roku członkiem reprezentacji Szwecji i jego zadaniem była analiza przeciwników.

- Przebywaliśmy długo w USA, lecz w tamtych czasach nie było internetu i telefonów komórkowych, więc nie wiedzieliśmy co się dzieje w kraju, żyliśmy z meczu na mecz we własnym towarzystwie i dopiero po powrocie zrozumieliśmy, jak wielkie było to wydarzenie dla Szwecji - powiedział szkoleniowiec.

Przyznał, że nowoczesna technologia w dzisiejszych czasach psuje mu szyki, ponieważ izolacja drużyny od świata nie jest możliwa: "wszyscy wiedzą wszystko w przeciągu kilku minut. Brakuje mi tych ograniczonych możliwości z 1994 roku, a nowoczesność komunikacyjna, którą mamy dzisiaj, po prostu przeszkadza".

Dlatego, jak podkreślił, dzień po meczu z Anglią jego piłkarze nie mieli treningu, ani żadnych zajęć lecz długie rozmowy z selekcjonerami i to nie tylko o futbolu lecz głównie o psychice i psychologii.

- To jest turniej i akcja dzieje się tu i teraz i przed nami kolejny mecz i nic więcej - powiedział Lagerbaeck.

Na pytanie, czy ma już jakiś plan na spotkanie z Francją Szwed uśmiechnął się i powiedział, że "każdy szkoleniowiec taki ma, lecz ja przygotowałem specjalny".

"Aftonbladet" skomentował, że "Lagerbaeck jest starym doświadczonym lisem, jest to jego siódmy wielki turniej i dobrze wie, że w tym meczu to Francja jako gospodarz będzie pod presją swoich kibiców, zwłaszcza mediów. Katastrofa Anglii musiała zasiać ziarno niepewności i to Francuzi czują strach. Tak doświadczony szkoleniowiec dobrze o tym wie i zamierza ten fakt wykorzystać".

Mistrz olimpijski z 2012 roku w pływaniu Francuz Yannik Angel złożył na jednym z portali społecznościowych obietnice, że w przypadku przegranej Francji opłynie Islandię dookoła.

Lagerbaeck skomentował, że w Skandynawii złożone obietnice się szanuje, a ich wypełnienie jest wielkim honorem, więc oczekuje realizacji tego zadania. - Nie jest to niemożliwe, zwłaszcza rozkładając siły na etapy, więc życzę mu powodzenia - powiedział szkoleniowiec.

Zbigniew Kuczyński