Reklama

Reklama

Francja - Islandia 5-2 na Euro 2016. Birkir Bjarnason: Wracamy z podniesionymi głowami

- Sądzę, że czeka nas jakaś impreza z kibicami. Mamy wielu fanów, którzy już nie mogą się doczekać, kiedy pojawimy się w kraju - mówi w rozmowie z Interią Birkir Bjarnason, pomocnik reprezentacji Islandii. Jego drużyna w ćwierćfinale Euro 2016 przegrała z Francją 2-5.

Interia: Euro 2016 przejdzie do historii islandzkiej piłki.

Reklama

- To był wspaniały turniej, ale ostatnim spotkaniem z Francją jesteśmy rozczarowani. Nigdy nie jest miło, gdy przegrywasz spotkanie... Za jakiś czas na pewno jednak zdamy sobie sprawę, jak wiele osiągnęliśmy. Zapomnimy też o tym słabym spotkaniu w ćwierćfinale.

Ten turniej był dla was pewnie jak sen.

- O ćwierćfinale Euro 2016 mogłem tylko marzyć, ale wcześniej nie nabierało to zbyt realistycznych kształtów. Przez ostatnie lata wykonaliśmy jednak wielką pracę i poczuliśmy się mocni. To przyniosło efekt.

Z jednej strony bardzo dobrze zaprezentowała się wasza kadra, ale z drugiej dorównali wam islandzcy kibice.

- Byli najlepsi na tym turnieju. Im dalej zachodziliśmy, tym wspanialej nas dopingowali. Jakieś 10 czy 15 proc. populacji naszego kraju jest teraz we Francji. To coś niebywałego. Niemal w głowie się nie mieści!

Spodziewa się pan jakieś imprezy po powrocie?

- Sądzę, że coś będzie na nas czekało. Mamy wielu fanów, którzy już nie mogą się doczekać, kiedy pojawimy się w kraju.

Myśli pan, że była jakakolwiek szansa na pokonanie Francji?

- Dziś byli dla nas za mocni. Grali najlepszy mecz na tym Euro. A my? Niewykluczone, że to było nasze najgorsze spotkanie. Na szczęście obudziliśmy się w drugiej części i poprawiliśmy sobie trochę humory. Możemy być z siebie dumni i do domu wracamy z głowami podniesionymi wysoko do góry.

Rozmawiał w Paryżu Piotr Jawor

Partnerem relacji jest Murapol, ogólnopolski deweloper mieszkaniowy
Dowiedz się więcej na temat: Birkir Bjarnason | Islandia | Euro 2016