Reklama

Reklama

Euro 2016. Zięcik: To będzie pojedynek Griezmann - Ronaldo

Dziś wielki finał Euro 2016. Przed decydującym spotkaniem na Stade de France w Saint-Denis rozmawiamy z Krzysztofem Zięcikiem. Byłego piłkarza, a obecnie trenera, który od ponad dwóch dekad mieszka we Francji. Jest jednym z niewielu Polaków, którzy skończyli prestiżową Akademię Trenerską w Clairefontaine. Kilka lat temu był asystentem selekcjonera reprezentacji Gwinei.

EURO 2016 - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabele!

Interia: Co we Francji mówi się i pisze przed dzisiejszym finałem z Portugalią? 

KRZYSZTOF ZIĘCIK: - Wszyscy mają świadomość, że gospodarzy czeka trudny i ciężki pojedynek z wymagającym rywalem. Portugalia ma swoje walory, no i ma Ronaldo. Francuzi zdają sobie jednak sprawę, że jak rzadko jest okazja do tego, żeby w turnieju organizowanym u siebie ponownie triumfować. Z drugiej strony dalej wspomina się półfinałowe spotkanie z Niemcami i podkreśla, że po raz pierwszy od ponad pięćdziesięciu lat, udało się z nimi wygrać w mistrzowskiej imprezie. 

Reklama

A jak komentuje się karnego przyznanego Francji przez sędziego Nicolę Rizzoliego w półfinałowym spotkaniu, który wywołał sporo kontrowersji? 

- Wiele się o tym nie mówi. Nie tylko dla mnie była to ewidentna jedenastka. Niemiecki piłkarz był spóźniony o pół metra i ewidentnie zagrał ręką. Co najwyżej była kontrowersja co do wcześniejszej sytuacji, kiedy to Pogba trącił Kroosa przed polem karnym rywala, a sędzia nie zareagował. Co do karnego dla Francji, to jak dla mnie nie ma dyskusji. 

Przed finałowym meczem Francja - Portugalia, który z zespołów ma więcej atutów? 

- Jako drużyna lepiej prezentuje się może Francja. Inne zespoły też jednak miały wiele atutów, a już poodpadały. Mimo wszystko, to jednak gospodarze są faworytem, choć Portugalia w fazie pucharowej spisuje się coraz lepiej, no i ma w swoim składzie Ronaldo. Piłkarscy fachowcy zapowiadają to spotkanie, jako Francja - Ronaldo. Jeśli Portugalczyk będzie miał swój dzień, to gospodarzom może być trudno. Jeśli nie, to szala powinna się przechylić na korzyść Francuzów. 

Przed finałem sporo mówi się o zamieszaniu z wiekiem młodziutkiego asa Portugalczyków Renato Sanchesa. Pan ma doświadczenie z pracy szkoleniowej w Afryce, gdzie zdarzały się przypadki przekręcania rzeczywistego wieku piłkarzy. Jak patrzy pan na całe to zamieszanie? 

- Wszystko zaczęło się od trenera Guy Roux, który podczas lat pracy w Auxerre spotkał się pewnie z takimi przypadkami. Tyle tylko, że było to lata temu. Teraz czasy się zmieniły. Trener Guy Roux jest już zresztą dalej od piłki, więc powiedział coś głośno, żeby zaistnieć. 

Kiedyś rozmawiałem z dyrektorem centrum formacji w PSG. Opowiadał mi, że szkolił 17-latków, a wydawało mu się, że w rzeczywistości ci gracze byli o trzy lata starsi. Żartobliwie mówiło się wtedy, że pracuje się z 16-latkiem, który po treningu odjeżdża samochodem z dwójką dzieci. Ja podczas swojej pracy w Gwinei też miałem wątpliwości w stosunku do naszego bramkarza. Byłem jednak tylko trenerem. Wszystko weryfikowała federacja. Wtedy często sami chłopcy fałszowali dane, co do swojego wieku. Mówili, że mają 17 lat, kiedy w rzeczywistości byli starsi o trzy lata. Wszystko po to, żeby wyjechać do Europy. Jednym udało się wyjechać i zrobić karierę, innym nie. W przypadku Sanchesa jakie znaczenie ma to czy ma 18 czy 25 lat? Nie chodzi przecież o rozgrywki juniorskie. Nawet gdyby był starszy, niż jest teraz, to za kilka lat skończy karierę i tyle. 

W polskich mediach pojawiają się krytyczne komentarze pod adresem organizacji Euro 2016. Jak wygląda to z pana francuskiej perspektywy? 

- Na pewno nie za dobrze zachowano się w przypadku zachowania co niektórych kibiców. Kiedy zaczynały się problemy, to pojawiała się policja, która miała nie dopuścić do zadymy. To tylko jeszcze bardziej rozjuszało fanów. Co do jakości boisk, to wszystkiemu winni są nie gospodarze, a UEFA, która bez względu na stan muraw, kazała je przed turniejem wszystkie powymieniać. We Francji ich stan jest akurat bardzo dobry. UEFA nakazała jednak ich wymianę. Sprowadzano ją w rolkach ze Słowacji. Do tego okazało się, że były kłopoty z transportem i zamiast zielonej trawy była ona szara. Tak, że przed meczami malowano ją... To jak mówię nie wina Francuzów. Co do innych aspektów nie będę się wypowiadał, bo nie miałem styczności z zagranicznymi dziennikarzami. 

Na koniec pytanie o Antoine Griezmanna. Jest chyba na ustach wszystkich fanów nad Sekwaną? 

- To maskotka Francuzów. Nie tylko świetnie gra, ale strzela też ważne bramki. Do tego jest sympatyczną osobą, lubianą przez media i kibiców. Finał to może być pojedynek Griezmann - Ronaldo. Jeśli Francji udałoby się wygrać, a Griezmann zdobył gola, to kto wie czy nie okaże się, że na koniec roku zdobędzie prestiżową "Złotą Piłkę". Oby tak się stało. Griezmann strzela przecież ważne bramki nie tylko w reprezentacji, ale i w silnym klubie. Do tego rywalizacją Ronaldo - Messi wielu już jest zmęczonych.

Partnerem relacji jest Murapol, ogólnopolski deweloper mieszkaniowy
Dowiedz się więcej na temat: Antoine Griezmann | Cristiano Ronaldo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy