Reklama

Reklama

25 dni do Euro 2016. Jacek Bąk o powołaniach Adama Nawałki

Zdaniem byłego kapitana reprezentacji Jacka Bąka, Adam Nawałka powołując 28 zawodników do szerokiej kadry przed Euro 2016 najbardziej zaskoczył odstawiając od składu Łukasza Szukałę.

Interia: Brak Łukasza Szukały w szerokiej kadrze jest dla pana dużym zaskoczeniem?

Jacek Bąk, były kapitan reprezentacji Polski, uczestnik dwóch mundiali i Euro 2008: - Oczywiście. Cóż, taki był wybór trenera. Wiem, że Łukasz chciał zmienić klub, żeby grać regularnie i zachować szansę wyjazdu na Euro, ale Turcy go nie puścili. Jest ceniony w swoim klubie i trener chciał go zatrzymać. Sądzę, że Łukasz powróci jeszcze do kadry, zwłaszcza, że obronie nie mamy takiego urodzaju, jak w ataku. Kiedyś, jeszcze za moich czasów, było odwrotnie. Z każdego zawodnika trzeba wycisnąć, ile tylko się da z myślą o tym, aby mieć z niego pożytek w reprezentacji. Dlatego uważam, że gdy Łukasz zacznie regularnie grać w klubie, będzie powoływany do kadry.

Reklama

Z drugiej strony Krzysztof Mączyński także długo pauzował, a jest w szerokiej kadrze. Łukasz Szukała długo był podstawowym obrońcą, więc może trzeba było przynajmniej dać szansę w meczu kontrolnym?

- Trener podjął taką decyzję i musimy ją uszanować. Moim zdaniem selekcjoner wybierając szeroką kadrę podjął dobre decyzje. Na razie nie mamy czego się obawiać.

W środku obrony mamy Kamila Glika i Michała Pazdana. Jest jakaś alternatywa?

- Jest Bartosz Salamon, w środku mogą zagrać też Artur Jędrzejczyk i Thiago Cionek, można nawet cofnąć Grzegorza Krychowiaka. Jest więc kilka opcji.

Prawą obronę mamy mocno obsadzoną, a kto pana zdaniem najlepiej zabezpieczy lewą?

- Wygląda na to, że na tej pozycji będzie grał Maciej Rybus. Mam nadzieję, że obejdzie się bez kontuzji. Na lewą stronę może przejść Jędrzejczyk, poza tym w kadrze będzie 23 zawodników i w razie potrzeby, trener będzie mógł przesunąć kogoś na inną pozycję. W przypadku niektórych zawodników nie powinno stanowić to większego problemu.

W gronie dwunastu pomocników zabrakło Sebastiana Mili. Zaskoczyło to pana?

- Sebastian ma już trochę lat na karku (w lipcu skończy 34 - przyp. red.). Fajnie zaprezentował się w eliminacjach, strzelił bramkę i chwała mu za to. Był potrzebny reprezentacji, teraz trener go nie wziął, ale musimy uszanować decyzję selekcjonera, bo przecież nie mogą jechać wszyscy.

Adam Nawałka powołał czterech napastników. Mało prawdopodobne, aby pojechali wszyscy. Pytanie więc brzmi: Artur Sobiech czy Mariusz Stępiński?

- Sobiech gra w mocnej lidze i wydaje mi się, że ma większe szanse. Nasz zespół rozegra jeszcze dwa mecze kontrolne przed wyjazdem do Francji i te spotkania pomogą trenerowi podjąć decyzję.

Wielkie turnieje kreują nowe gwiazdy. Kto może być objawieniem naszej kadry?

- Może Kamil Grosicki albo Bartosz Kapustka. Oby nie był to bramkarz czy obrońca (śmiech).

Który zespół ma według pana największe szanse na zdobycie mistrzostwa Europy?

- Francja. Oczywiście, przede wszystkim kibicuję Polsce, ale Francja jest moją drugą ojczyzną, dlatego także za nią trzymam kciuki. Oprócz polskiego, mam też francuskie obywatelstwo, a to zobowiązuje (śmiech). Francuzi grają u siebie, mają świetnych zawodników, znam ich mentalność, oglądałem wiele ich meczów przed Euro i trzeba to przyznać - są mocni. To prawdziwa potęga.

Rozmawiał Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje