Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Węgry - Polska. ​Kto gwizdał na Roberta Lewandowskiego?

Burza gwizdów i buczenia żegnały Roberta Lewandowskiego, choć Polacy pokonali Danię 3-2 w meczu towarzyskim w Gdańsku w 2013 roku. Jeden ze znanych dziennikarzy napisał na Twitterze, że jeszcze nigdy w historii reprezentacja Polski nie była zbudowana wokół tak słabego piłkarza.

Dziś jest dobrem narodowym i zbiera ordery. Wielu kibiców zapamięta Jerzego Brzęczka jako selekcjonera, który stracił posadę, bo nie umiał zapewnić komfortu najlepszemu piłkarzowi świata 2020 roku. Na konferencji prasowej przed dzisiejszym meczem z Węgrami w eliminacjach mundialu w Katarze jeden z dziennikarzy zwrócił się do Roberta Lewandowskiego jak do bohatera narodowego i poprosił, by wlał trochę otuchy w serca rodaków w strasznych czasach pandemii.

Lewandowski. Bohater narodowy w czasach pandemii

Właściwie cała konferencja poświęcona była komfortowi Lewandowskiego. Dziennikarze dopytywali, co nowy selekcjoner Paulo Sousa powinien zrobić, by kapitan drużyny najlepiej wykorzystywał swój potencjał? Kilkoma pytaniami Lewandowski był nawet zażenowany. Płynął z nich podziw i uwielbienie. Jakby kapitan był ważniejszy niż cała reszta drużyny.

Reklama

Niewiarygodne, ale osiem lat wcześniej Lewandowski przechodził w kadrze prawdziwą gehennę. Kpiono z niego na Stadionie Narodowym w Warszawie, gdy w meczu eliminacji MŚ w Brazylii wbił dwa gole z rzutów karnych San Marino. Był marzec 2013 roku. Zaledwie kilka tygodni później Lewandowski strzelił cztery bramki Realowi Madryt w półfinale Ligi Mistrzów. "Szydera" w reprezentacji tylko się nasiliła.

W czerwcu, już po finale Ligi Mistrzów, w którym w barwach Borussii Dortmund zagrali Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, drużyna Waldemara Fornalika straciła szanse na wyjazd na brazylijskie mistrzostwa remisując w Kiszyniowie z Mołdawią 1-1.

Dwa miesiące później reprezentacja grała towarzyski mecz w Gdańsku z Danią. Lewandowski bramki nie zdobył i został wygwizdany, gdy  w końcówce schodził z boiska. Gwizdały i buczały tysiące kibiców. Były reprezentant Polski Jacek Ziober zaapelował, by Lewandowskiego wysłać na ławkę. "Przecież on nic nie daje reprezentacji" - przekonywał. Ziober zagrał w kadrze 46 meczów, ale nigdy nie awansował z nią na żaden wielki turniej.

Lewandowski słabszy od Sobiecha?

"Ja nie wiem, czy się stara. Wiem, że słabo gra. Nigdy wcześniej gra kadry nie była oparta o równie słabego w kadrze napastnika" - napisał na Twitterze jeden ze znanych dziennikarzy. Robert Błoński z "Przeglądu Sportowego" zachował zdrowy rozsądek. Ironicznie pytał, czy ci ludzie, którzy wygwizdali Lewandowskiego, naprawdę uważają, że lepszy w reprezentacji byłby Artur Sobiech?

Wspominając tamte czasy można dojść do wniosku, że największy sukces Roberta Lewandowskiego polega na tym, że się wtedy nie załamał.

Problem rozwiązał zastępujący Fornalika Adam Nawałka. Nowy selekcjoner powiedział, że zrobi wszystko, by uwolnić potencjał Lewandowskiego. Oddał mu opaskę kapitana, co wywołało gwałtowny sprzeciw Błaszczykowskiego, który dawał wtedy kadrze więcej. I był zdecydowanie bardziej lubiany przez kibiców.

Do października 2013 roku i porażki z Anglią na Wembley 0-2 kończącej eliminacje MŚ w Brazylii, w 58 meczach reprezentacji Lewandowski zdobył 18 goli. W kolejnych 50 spotkaniach pod wodzą Nawałki kapitan drużyny trafił do siatki rywali 37 razy. Czyli jego skuteczność wzrosła dwukrotnie. Polacy pojechali na Euro 2016, mundial w Rosji, a teraz pojadą na Euro 2021. Trzy kolejne wygrane kwalifikacje wielkich turniejów to w polskiej piłce ewenement. Nawet biorąc pod uwagę, że są coraz łatwiejsze, bo mundiale i Euro się rozrastają.

Porażki na MŚ w Rosji Lewandowski nie umiał wziąć na siebie. Szukał wykrętów, mówił, że sam niczego nie był w stanie zrobić. Brzmiało to trochę tak, jakby chciał zwalić winę na innych. Tymczasem zaliczył serię ośmiu spotkań reprezentacji bez gola. Trzy ostatnie u Nawałki i pięć początkowych u Jerzego Brzęczka. Potem wszystko wróciło do normy. W 13 kolejnych meczach kadry zdobył 8 bramek.

Dziś w Budapeszcie zaczyna rozdział z Paulo Sousą. To być może największy eksperyment w dziejach reprezentacji Polski. Nowy selekcjoner, obcokrajowiec miał zaledwie trzy dni na przygotowanie drużyny do meczu o punkty. Zwłaszcza, że chce dokonać zmian fundamentalnych, także w taktyce i ustawieniu drużyny. Tysiące polskich kibiców czeka w napięciu. Czy Portugalczyk stworzy komfort Lewandowskiemu? 32-letni gwiazdor rozpoczyna bój o mundial - ostatni zapewne w reprezentacyjnej karierze. W Rosji się nie udało, jest szansa na rewanż.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne