Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Slaven Bilić nie zastąpi Paulo Sousy? „Dziś jest poza zasięgiem PZPN”

Medialna kandydatura Slavena Bilicia, którego wielu kibiców widziałoby na stanowisku nowego selekcjonera reprezentacji Polski, od kilku dni rozpala do czerwoności. Według informacji Interii chorwacki trener nie jest jednak rozważany przez PZPN, bo znajduje się poza finansowymi możliwościami federacji. 53-latek ma zresztą inne plany zawodowe.

Od kilkunastu dni trwa festiwal kandydatur na nowego selekcjonera reprezentacji Polski: Adam Nawałka, Fabio Cannavaro, Andrij Szewczenko czy Cesare Prandelli... Jednym z najgorętszych trenerów na pędzącej karuzeli - a ostatnio chyba nawet najgorętszym - jest Chorwat Slaven Bilić.

Jak ustaliła Interia, szkoleniowiec, który właśnie zakończył pracę w chińskim klubie Beijing Guoan, nie zastąpi jednak Paulo Sousy. Po pierwsze: 53-latek jest obecnie poza finansowym zasięgiem PZPN. A po drugie: sam Bilić w rozmowie z nami przyznał, że aktualnie ma inne plany zawodowe.

Reklama

Slaven Bilić wrócił do Zagrzebia. Co dalej?

Kluczowy w kontekście Bilicia był fakt, że szkoleniowiec kilka dni temu zakończył pracę w Chinach i stał się wolnym agentem. W niedzielę chorwacki trener udał się z Szanghaju do Frankfurtu nad Menem, a następnie do Zagrzebia, gdzie wylądował w poniedziałek. To właśnie tam Bilić będzie oczekiwał na kolejne propozycje. A tych nie brakuje, bo tureckie (m.in. portal "Beyaz Gazete") oraz chorwackie media przekonują, że w najbliższym czasie zostanie trenerem Fenerbahçe Stambuł.

W polskich mediach nie brakowało jednak sugestii, że zainteresowany podpisaniem kontaktu z byłym selekcjonerem reprezentacji Chorwacji jest PZPN. Zweryfikowaliśmy te informacje i zgodnie z tym, co ustaliła Interia, Bilić nigdy nie był brany pod uwagę jako następca Sousy. Jego nazwisko jest świetnie znane prezesowi PZPN Cezaremu Kuleszy, który ceni warsztat Bilicia, ale w polskiej federacji wszyscy mają świadomość, że to obecnie trener poza finansowym zasięgiem Polaków. W Turcji nieoficjalnie mówi się, że w gigancie ze Stambułu może zarabiać nawet 3 mln euro rocznie.

Slaven Bilić nie dla Polaków

Wcześniej natomiast zakontraktowanie Bilicia było niemożliwe, bo w Chinach szkoleniowiec miał zarabiać jeszcze więcej. Ostatecznie - między innymi z powodu tęsknoty za rodziną - zdecydował się rozwiązać kontrakt z Beijing Guoan i wrócić do Europy.

W poniedziałek udało nam się skontaktować z Biliciem, którego zapytaliśmy o możliwość pracy w Polsce. Jak przyznał nam szkoleniowiec, w tej chwili ma inne zawodowe plany i chociaż ceni polską kadrę narodową, to nie planuje związania się z PZPN. Chorwat zasugerował jednocześnie, że jeśli podpisze z kimś umowę, to raczej z dużym klubem. I tu na myśl naturalnie nasuwa się wspomniane Fenerbahçe, z którym Bilić negocjował jeszcze przed wyjazdem do Chin.

Sebastian Staszewski, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje