Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Reprezentacja Polski kontra Bayern Monachium. Trwa wojna o kolano Roberta Lewandowskiego

Kontuzja Roberta Lewandowskiego wywołała burzliwą dyskusję w piłkarskim środowisku. Dotyczy ona przede wszystkim długości przerwy, która czeka dochodzącego do zdrowia Polaka. O ile z obozu polskiej kadry dochodziły nas pozytywne prognozy, o tyle diagnoza lekarzy Bayernu Monachium przewiduje miesięczną absencję "Lewego". Pytanie brzmi - kto ma rację?

Lewandowski doznał urazu w meczu z Andorą, czyli najsłabszym przeciwnikiem, z którym przyszło nam się mierzyć w pierwszych trzech meczach eliminacyjnych. Dywagowanie na temat konieczności występu "Lewego" na stadionie Legii po ostatnim gwizdku arbitra nie miało większego sensu. Mleko zostało już rozlane. Wciąż nie znaliśmy jednak konsekwencji tego zdarzenia.

- Badania kliniczne i obrazowe wykazały uszkodzenie więzadła pobocznego prawego kolana. Krótki czas pozostający do kolejnego meczu kadry wyklucza udział kapitana reprezentacji w tym spotkaniu. Wiązałoby się to ze zbyt dużym ryzykiem pogłębienia urazu. Taka decyzja jest jedyną słuszną, mając na uwadze zbliżający się turniej EURO 2020 - brzmiał oficjalny komunikat opublikowany na portalu laczynaspilka.pl przed meczem z Anglią.

Reklama

Jak poważna jest kontuzja Lewandowskiego?

Nieco więcej szczegółów w tej sprawie przedstawił lekarz polskiej kadry Jacek Jaroszewski.

- Robert doznał kontuzji kolana dosłownie pół minuty przed planowaną zmianą. Upadający na ziemię przeciwnik skoślawił mu kolano i już w niedzielę wiedzieliśmy, że doszło do lekkiego urazu. Po poniedziałkowym badaniu potwierdziliśmy, że jest to naciągnięcie więzadła pobocznego. Nie jest to uraz groźny, nie istnieje ryzyko, że trzeba będzie długo się leczyć. Natomiast jest to kontuzja, przy której w kilku pierwszych dobach istnieje ryzyko pogłębienia się. Patrząc tylko i wyłącznie na nasze priorytety i plany na ten rok, to nie ma sensu, by Lewandowski grał za dwa dni. Gdyby to był mecz o mistrzostwo świata czy Europy, to na pewno by zagrał. Gdyby mecz z Anglią był za pięć-sześć dni, to robilibyśmy wszystko, by Robert wystąpił i liczyli na to, że zagra. A za dziesięć dni zagrałby w każdym meczu. Chciałem podkreślić, że to jest uraz lekki, ale gra za dwa dni byłaby bezsensowna. Chodzi o ryzyko istotnego pogłębienia się urazu, co mogłoby mieć już dużo poważniejsze konsekwencje - stwierdził doświadczony doktor.

Wtórował mu prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej - Zbigniew Boniek.

- Nie piszcie bzdur. Gdyby mecz z Anglią był o tytuł mistrza świata, Lewandowski pewnie by grał. Za pięć/sześć dni będzie po problemie (słowa i analiza lekarzy). Proszę nie siać paniki - apelował prezes polskiej centrali na Twitterze.

W tym kontekście warto przytoczyć jeden z ostatnich wpisów Bońka, który doskonale obrazuje zamieszanie, które wytworzyło się wokół kontuzjowanego kolana Lewandowskiego. Sztab medyczny Bayernu Monachium nie zgodził się bowiem z doktorem Jaroszewskim, przewidując aż miesięczną przerwę swojego najlepszego snajpera.

- Kiedy powróci Lewandowski do gry? Nasz doktor (polski i zły) mówił o 10 dniach do dwóch tygodni. Niemiecki fachowiec (znakomity i doświadczony) mówił o powrocie po 1 maja. Poczekamy i zobaczymy - napisał prezes Boniek.

Reprezentacja Polski kontra Bayern - kto ma rację w sprawie kolana Lewandowskiego?

Oddajmy więc głos przedstawicielom Bayernu, którzy po powrocie "Lewego" Niemiec z wielką troską obejrzeli jego kolano. Bo dokładnych badaniach mistrzowie Bundesligi poinformowali, że kapitan polskiej kadry będzie pauzował przez około cztery tygodnie.

Ta informacja wstrząsnęła kibicami Bayernu, przed którym niezwykle ważny i prestiżowy mecz ligowy z RB Lipsk oraz dwumecz z PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Absencję Lewandowskiego w tych spotkaniach trzeba rozpatrywać jako ogromny cios.

Wśród natłoku wykluczających się informacji trudno jednak przewidzieć, jak długo potrwa ostatecznie pauza Lewandowskiego. Należy tutaj przypomnieć kazus jego klubowego kolegi Joshui Kimmicha, który pod koniec minionego roku wrócił do gry znacznie wcześniej niż przewidywali klubowi lekarze.

Interia zapytała o zdanie w tej sprawie profesora Marcina Domżalskiego, członka Amerykańskiej Akademii Ortopedów AAOS.

- Najważniejsze, że tego typu kontuzja goi się sama. Nie jest konieczny zabieg operacyjny. Jeśli uraz nie wiąże się z niestabilnością stawu, leczenie jest typowo fizjoterapeutyczne. Zwykle trwa 2-3 tygodnie - powiedział profesor Domżalski. - Być może jest to jednak pierwszy stopień uszkodzenia, a nie jak pierwotnie podano granica pierwszego i drugiego stopnia. Jeśli rzeczywiście tak jest, to mamy do czynienia wyłącznie z naciągnięciem więzadła. A to już bardziej uraz funkcjonalny - dodał.

Sęk w tym, że profesor Domżalski nie widział kontuzjowanego kolana Lewandowskiego. W zaistniałych okolicznościach próby przewidywania daty powrotu Lewandowskiego na boisko przypominają spoglądanie w szklaną kulę lub po prostu zgadywankę. Możesz wziąć udział w typowaniu meczu, w którym "Lewy" powróci do gry, oddając głos w ankiecie przygotowanym przez Interię.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź

BRo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje