Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Przerwany mecz w 77. minucie. To już się wydarzyło!

Niewiele brakowało, a w Tiranie powtórzyłaby się sytuacja z meczu eliminacji mistrzostw świata 1982, kiedy to spotkanie "Biało-czerwonych" z Maltą na jej terenie zostało przerwane w końcówce i już niedokończone. W Albanii niewiele brakowało, żeby sytuacja się powtórzyła…

To jak na razie jeden z największych skandali eliminacji MŚ do Kataru. Prowadzący mecz Albania - Polska francuski sędzia Clement Turpin już w 56 minucie przerwał na krótko spotkanie, żeby porozmawiać z delegatem FIFA. Chodziło o zachowanie krewkich albańskich kibiców na trybunach. Po z dobyciu gola przez Karola Świderskiego na murawie zaczęły lądować butelki i inne plastikowe przedmioty. Spotkanie zostało przerwane.

CZYTAJ TAKŻE: Albańskie media oskarżają Świderskiego o prowokację

Dokładnie tak samo było 7 grudnia 1980 roku w La Valletta. Z Maltańczykami wyjazdowym spotkaniem inaugurowaliśmy wtedy eliminacyjne boje do mundialu w Hiszpanii, gdzie w grupie 7 naszym rywalem było jeszcze NRD. Tamten mecz - czy raczej to, co się wydarzyło przed nim - stał pod znakiem słynnej "afery na Okęciu", kiedy czwórkę piłkarzy zawrócono do kraju (Józef Młynarczyk, Zbiegnie Boniek, Władysław Żmuda, Stanisław Terlecki).

Reklama

Malta - Polska 1980. Włodzimierz Smolarek strzelił pierwszy

- Graliśmy na takiej żwirowo-piaskowej nawierzchni. Lecieliśmy stamtąd z Włoch, gdzie wcześniej mieliśmy audiencję u papieża. Ja zostałem z kilkoma innymi zawodnikami dodatkowo powołany. Miałem grać w pierwszym składzie, ale z powodu kontuzji więzadła siedziałem na ławce - wspomina Janusz Kupcewicz, były pomocnik reprezentacji Polski, później medalista MŚ 1982.

Mecz, jak ten z Albanią we wtorek, nie był dla biało-czerwonych wcale łatwy. Dopiero w drugiej połowie gola na 1-0 zdobył niezawodny Włodzimierz Smolarek. Gra była jednak nerwowa i szarpana, także z powodu atmosfery na stadionie w stolicy Malty. Mecz na kameralnym obiekcie obserwowało 10 tys. kibiców.

Przerwany mecz w La Valletcie. Kamieniami w piłkarzy

Kiedy w 77. minucie do siatki bramki strzeżonej przez Johna Bonello trafił Leszek Lipka, miejscowi krewcy fani - jak we wtorek ci w Albanii - nie wytrzymali, a na boisko poleciały kamienie i to całkiem dużej wielkości. Zawodnicy obu reprezentacji, a także chłopcy podający piłki, musieli się salwować ucieczką. Rzucano zresztą nie tylko kamieniami, ale i... pomarańczami oraz cytrynami, których na Malcie jest pod dostatkiem.

W 1980 roku obrzucili Polaków kamieniami na Malcie

- Było rzeczywiście nerwowo. Ja na jednej dobrej nodze musiałem uciekać do szatni. To samo robili inni zawodnicy. Było niebezpiecznie, a porządku pilnowało chyba z pięciu policjantów na koniach - wspomina dzisiaj Janusz Kupcewicz.

Ostatecznie prowadzący spotkanie doświadczony arbiter z Jugosławii Duszan Maksimović zdecydował się, po konsultacjach z oficjelem z FIFA, przerwać mecz. To w sumie w historii jedyne starcie "Biało-czerwonych", które trwało mniej niż 90 minut.

Afera na Okęciu. Piechniczek za Kuleszę

Mecz z mało wymagającym rywalem okazał się podzwonnym dla ówczesnego selekcjonera Ryszarda Kuleszy, któremu podziękowano po "aferze na Okęciu". Jego miejsce na ławce zajął Antoni Piechniczek, który przeprowadził naszą reprezentację przez eliminacje, a potem na MŚ w Hiszpanii wywalczył z nią historyczne 3. miejsce. Ciekawe, jak teraz potoczy się wszystko z kadrą Paulo Sousy...


CZYTAJ TAKŻE: Z kim i kiedy w barażach o MŚ 2022. Możliwe warianty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje