Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Ojciec Grzegorza Krychowiaka wbił szpilkę Paulo Sousie

Trudny czas przeżywa Grzegorz Krychowiak, który od mistrzostw Europy i feralnego meczu ze Słowacją nie może odzyskać pełnego blasku. Gdy już wydawało się, że przełomem będzie występ z Anglią, wczoraj Polak znów wyleciał z boiska za czerwoną kartkę. Syna w obronę bierze jego ojciec Edward oraz zwraca uwagę na wypowiedź Paulo Sousy, której nie potrafi zrozumieć.

Po bardzo udanym meczu z Anglią w eliminacjach mundialu kibice i eksperci byli przekonani, że dla Krychowiaka to może być szalenie ważny moment w karierze.

Podobnie jak cała kadra, również nasz defensywny pomocnik potrzebował po kilku miesiącach spotkania, które znów natchnie go wiarą we własne możliwości. I sprawi, że zacznie mu być odpinana łatka antybohatera.

"Krycha" harował w newralgicznych sektorach boiska, będąc jednym z ojców wyszarpanego remisu z kadrą Garetha Southgate'a. 

Nie wystąpił jednak do ostatniego gwizdka, bo w 60. min zarobił żółtą kartkę i trener Sousa mógł się obawiać powtórki scenariusza z mistrzostw Europy. W efekcie osiem minut później przeprowadził zmianę, wprowadzając na plac późniejszego bohatera, Damiana Szymańskiego.

Reklama

Grzegorz Krychowiak "kolekcjonerem" kartek

Z Anglikami "Biało-Czerwoni" zmierzyli się w minioną środę, a już wczoraj "Krycha" znów znalazł się na świeczniku. Niestety nie z chwalebnego powodu. W ciągu 30 minut zarobił dwie żółte kartki i osłabił swój zespół FK Krasnodar w wyjazdowej potyczce ligi rosyjskiej z FK Rostów.

- Grzesio nie kalkuluje. Jak wychodzi na boisko, to zawsze daje z siebie sto dwadzieścia procent - przyznaje w rozmowie z dziennikiem "Fakt" Edward Krychowiak, ojciec naszego reprezentanta. I potwierdza hipotezę, że właśnie z tego powodu trener Sousa zapewne nie dał mu pograć dłużej przeciw Anglikom, obawiając się kolejnego faulu, a w konsekwencji "czerwieni".

W kontekście portugalskiego selekcjonera Krychowiak senior ma ciekawą optykę, zwracając uwagę na - jego zdaniem - niefortunną wypowiedź właśnie przed bitwą z Brytyjczykami.

- Mógł się dziwnie poczuć, kiedy selekcjoner na konferencji prasowej przed Anglią powiedział, że ma w drużynie tylko jednego klasowego piłkarza. Nawet jeśli tak naprawdę myśli, to powinien to oznajmić piłkarzom w szatni, a nie publicznie. Tu obecny trener powinien brać przykład z Adama Nawałki, który nigdy nie powiedział choćby jednego słowa na żadnego z zawodników. Zawsze stał za nimi murem. Podpisując kontrakt Sousa chyba wiedział, że nie obejmuje Brazylii - poirytował się w tej samej rozmowie ojciec "Krychy".

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama