Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Mecz Węgry – Polska. Sousa: Chcemy ustawić wyżej obronę. Glik musi to rozważyć

Czy jesteśmy skazani na porażkę w dwumeczu z Anglią, jak zagramy z Węgrami i Andorą, sposób, w jaki postrzega Kamila Glika - zapraszamy na drugą część rozmowy z selekcjonerem Paulo Sousą, który we wtorek spotkał się z Interią oraz przedstawicielami kilku innych mediów, w siedzibie PZPN-u.

Nie jesteśmy faworytem grupy eliminacji do MŚ, tylko Anglia pełni tę rolę. Czy jesteśmy skazani na walkę o awans z barażowego drugiego miejsca?

Paulo Sousa, trener reprezentacji Polski: Czy jesteśmy w stanie awansować z pierwszego miejsca kosztem Anglii? Nie tylko możemy, ale i musimy myśleć o tym. Oczywiście jesteśmy też realistami i dostrzegamy fakt, że Anglia ma tak wielu klasowych zawodników, grających w topowych klubach, że nawet odgadnięcie jej wyjściowego składu będzie problemem. Prawdopodobnie to ona będzie częściej przy piłce w dwumeczu z nami, ale to jeszcze niczego nie przesądza. Możemy znaleźć sposoby na stworzenie i wykorzystanie szans w meczu z Anglikami. Podkreślam, jesteśmy mocni na kluczowej pozycji - mamy świetnych napastników, więc "nakarmmy ich", dostarczmy im piłkę blisko bramki rywala! Musimy być dzielni, odważni, mieć ambicję, by zakwalifikować się na MŚ z pierwszego miejsca w grupie.

Reklama

W tych starciach będziemy musieli grać jeszcze bardziej kolektywnie, wspierać się na boisku. Na pewno jednak nie możemy wyjść z nastawieniem obrony jednego punktu. To droga donikąd.

CZYTAJ TAKŻE: Sousa: To, co prezentuje Grosicki nie wystarczy. Musi być odpowiedzialny i mówić nam prawdę o swej dyspozycji

Kompleks Anglików mamy jednak wielki. Zapewne pan słyszał, że udało nam się z nimi na wyjeździe tylko raz zremisować, w 1973 r. i ten mecz zapoczątkował wielkość polskiej piłki.

- Oczywiście, że słyszałem o tym meczu. My Portugalczycy też mieliśmy wielki kompleks Francji, ale w finale Euro 2016 udało się go przełamać. Jeśli uwierzymy w możliwość ogrania Anglii i będziemy w tym przekonani, to nie będziemy stać na straconej pozycji.

W meczach z Węgrami i Andorą zamierza pan ustawić zespół ofensywnie, z wysoko ustawioną obroną.

- Tak to prawda. Jeżeli całym zespołem będziemy blisko bramki rywala, to tym łatwiej będzie nam kreować okazje strzelecki. Grając wyżej, możemy panować nad piłką, ale także kontrolować to, co robi rywal.

Mamy krótki czas na wpojenie naszych pomysłów. Tym bardziej, że w klubach zawodnicy często grają zupełnie inaczej. Dam wam przykład Kamila Glika. To zawodnik bardzo doświadczony, jeden z najbardziej, z określoną charakterystyką. Gdy pojechaliśmy go oglądać, rozważyliśmy kilka pomysłów taktycznych z jego udziałem. Kamil czuje się znacznie bardziej komfortowo, gdy drużyna broni się głęboko, bliżej własnej bramki. Wszystko dlatego, że Glik nie jest szybki. Ale jeśli jesteśmy blisko piłkarzy, których pilnujemy, a do tego dobrze się komunikujemy między liniami, jesteśmy lepiej zorganizowani i dobrze kontrolujemy przestrzeń za sobą. Dlaczego? Bo mamy kontrolę nad rywalami. To jest coś, co Kamil też musi rozważyć. 

CZYTAJ TAKŻE: Sousa: Bez Lewandowskiego, Milika i Piątka w Anglii? Tak wygląda sytuacja

W pierwszych dwóch meczach nasza linia obrony musi być naprawdę wysoko. Musimy mieć kilka rozwiązań, by rywale nie mogli nas łatwo rozgryźć. Z jednej strony mamy mało czasu na wyćwiczenie nowej taktyki, ale z drugiej przeciwnicy zupełnie nie wiedzą, jak i jakim składem zagramy, bo jestem nowym selekcjonerem w reprezentacji Polski.

Notował i rozmawiał Michał Białoński



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje