Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Eliminacje MŚ. Wulkan zniszczył im futbol. Wysepka wstała jak feniks z popiołu

Jeszcze w walce o mundial w 2006 roku mała karaibska wyspa Montserrat była nokautowana dwucyfrowo, a w rankingu FIFA okupowała ostatnie miejsca jako jedna z najsłabszych na świecie. Teraz jest niepokonana w eliminacjach mistrzostw świata 2022 roku. Remis z Salwadorem to dla małego Montserrat jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach.

Montserrat to nieduża wyspa na Karaibach. Ma zaledwie 102 kilometry kwadratowe, a zatem jest pięciokrotnie mniejsza od Warszawy. Mieszka tu tylko 5 tysięcy ludzi. Drużyna piłkarska Montserrat na początku stulecia była 204. w liczącym 206 miejsc rankingu FIFA. Malutka reprezentacja 30 czerwca 2002 roku wzięła udział w pamiętnym meczu z ekipą Bhutanu o to, by nie być najgorszym na świecie. O tym niezwykłym meczu opowiada film "Inny finał". Bhutan wygrał wtedy 4-0.

Wulkan zniszczył futbol na Montserrat

Reklama

24 lata temu wyspa stała się niemal niezamieszkana, po tym jak eksplodował tu wulkan Soufrière Hills. Najpierw zniszczył południową część wyspy i stolicę Plymouth, a następnie po dwóch latach zdemolował resztę. Niemal całą wysepkę trzeba było ewakuować, kiedyś mieszkało tu 15 tysięcy ludzi, po ewakuacji wróciło tylko 5 tysięcy. Zamarła tutaj również piłka nożna oraz reprezentacja powstała krótko przed kataklizmem, na początku lat dziewięćdziesiatych.

Odrodziła się jednak i niewielkie Montserrat zaczęło startować w eliminacjach mistrzostw świata. Szło mu koszmarnie, przegrywało wszystko jak leci, a najdotkliwsza klęska przyszła w walce o niemiecki mundial w 2006 roku - wtedy Montserrat zostało zmiażdżone przez Bermudy 0-13 i 0-7.

Minęło jednak kilkanaście lat i dzisiaj to Bermudy w walce o mundial 2022 roku w Katarze doznają ciężkich klęsk, jak chociażby w ostatnim meczu z Kanadą 1-5. Natomiast Montserrat... nie przegrywa! 

Małe Montserrat coraz większe

W walce o poprzednie mistrzostwa świata w Rosji w 2018 roku zespół Montserrat zremisował pierwszy w dziejach mecz o taką stawkę - z St. Lucia 2-2. Odpadł jednak i tak, ale to był już sygnał, że coś się zmieniło w jednej z najsłabszych reprezentacji świata. W obecnych kwalifikacjach Montserrat najpierw zremisowało 2-2 z Antiguą i Barbudą, a w drugim meczu fazy grupowej doszło do jednej z większych sensacji w dziejach strefy CONCACAF, obejmującej Amerykę Północną, Środkową i Karaiby - Montserrat zremisowało 1-1 z Salwadorem. W ostatniej minucie wyrównał najlepszy strzelec drużyny, Lyle Taylor z Nottingham Forest.

Dla maleńkiej wysepki to wielki wynik. Salwador to dwukrotny uczestnik finałów mistrzostw świata - w 1970 i 1982 roku (w tym drugim wypadku zasłynął klęską 1-10 z Węgrami, najwyższą w dziejach finałów), jeden z tych zespołów, uważanych za czołowe w tej strefie. Ten remis z Montserrat można by porównać do remisu Andory z Polską w strefie europejskiej.

Na razie piłkarze Montserrat mają po dwóch meczach eliminacji dwa remisy i zajmują trzecie miejsce za Salwadorem oraz Antiguą i Barbudą. Z grupy awans dalej zdobywa zwycięzca. Gdyby do walki o niego włączyła się ta maleńka wysepka, byłaby to największa sensacja w dziejach kwalifikacji.

Na Montserrat nikt nie ma dużego ego

Zespół prowadzi szkocki trener Willie Donachie, były gracz Manchesteru City, Norwich City i Oldham, który był na Wyspach szkoleniowcem zespołu Millwall, a na Karaibach prowadził przed laty drużynę Antiguy i Barbudy. - Na Montserrat mieszkają dobrzy ludzi, dbają o swoją wyspę i swoją piłkę. Nikt nie ma tu wybujałego ego, nigdy kogoś takiego nie spotkałem - mówi.

Jednym z piłkarzy Montserrat jest urodzony w Londynie pomocnik Dean Mason, zawodnik amatorskiego klubu Hayes & Yeading FC. Korzenie montserrackie odnalazł u siebie po babce. - Po tej strasznej erupcji wulkanu nagle poczułem silną więź z tym miejscem. Gdy tylko zobaczyłem wybuch w telewizji, poczułem, że muszę pojechać do ojczyzny mojej babki i bronić jej barw - wyjaśnia gracz, który dla Montserrat rozegrał już 14 meczów. - Ludzie tutaj dali mi niezwykłą siłę. Może to, że żyją w pobliżu wulkanu, który co chwilę im wszystko niszczy, sprawia że są jak feniks z popiołu. Nie do złamania, zawsze się odbudowują.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje