Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Awans za pół miliona euro. Gerard Pique inwestuje w andorski futbol

Gerard Pique dwa lata temu uratował przed upadkiem najlepszy i najstarszy andorski klub, FC Andorra. Ma ambitny cel – pragnie w dekadę zapukać do drzwi Ligi Mistrzów, żeby tak się stało, rok temu obrońca Barcelony otworzył najpierw sejf i wypłacił z niego niemal pół miliona euro na awans na trzeci poziom rozgrywkowy w Hiszpanii. Czy futbol w kraju z najwyżej położoną stolicą w Europie i najniższymi podatkami nawiąże do wysokiego europejskiego poziomu?

Gra na wysokim poziomie bez Andorczyków

FC Andorra powstała w 1942 roku, kiedy jeszcze nie istniała andorska federacja piłkarska, dlatego klub od samego początku dołączył do Królewskiego Hiszpańskiego Związek Piłki Nożnej, tułając się po ligach regionalnych. Zmienił to dopiero Gerard Piqué, który za pośrednictwem swojej firmy Kosmos Holding Group wykupił FC Andorrę w grudniu 2018 roku. Andorczycy grali wówczas na piątym szczeblu rozgrywkowym i znaleźli się na skraju upadłości. Po przejęciu udało im się awansować do czwartej ligi, a gwiazdor FC Barcelony skorzystał z okazji do wykupienia miejsca bankruta, CF Reus, w Segunda B za 452 tysięcy euro, tym sposobem FC Andorra awansowała przy "zielonym stoliku" o dwa szczeble rozgrywkowe. Teraz chce jak najszybciej znaleźć się w drugiej lidze.

Reklama

Gdzie tym wszystkim są reprezentanci Andory? - W przeszłości w FC Andorra opierała się na wychowankach, ale obecny poziom hiszpańskiej trzeciej ligi (Segunda B) jest wyższy niż andorskiej, którą można porównać do czwartej ligi hiszpańskiej. Teraz andorscy zawodnicy nie reprezentują wystarczającego poziomu dla klubu. W przedsezonowym meczu towarzyskim FC Andorra wygrała z mistrzami Andory 2-0 - tłumaczy Vicente Pallares, dziennikarz andorskiego el Periodic.

Poza Hiszpanami, w drużynie FC Andorry jest tylko dwóch Argentyńczyków, jeden Francuz oraz Paragwajczyk, Holender i Ekwadorczyk z hiszpańskimi paszportami. W kadrze zespołu nie znajdziemy żadnego Andorczyka.

Kataloński i niższe podatki

Położenie Andory, liczącej 78 tysięcy mieszkańców, pomiędzy Francją a Hiszpanią na pirenejskich zboczach, jest kluczowe z punktu widzenia języka urzędowego i podatków. - Piqué jest biznesmenem, a Andorra FC to idealne miejsce na wychowywanie młodych talentów. Dzieli nas zaledwie 200 km od Barcelony, językiem urzędowym jest kataloński. Co więcej, podatki są niższe niż w Hiszpanii, a dzięki temu łatwiej przyciągnąć piłkarzy - mówi Vicente Pallares.

Gerard Pique pragnie zbudować klub bez przybudówek ideologicznych. Jeśli już mamy się gdzieś doszukiwać katalońskiej tożsamości to jedynie w sposobie szkolenia młodzieży - zaczerpniętej z kultowej "La Masii", którą Pique zna z autopsji, bo jak Messi, Iniesta, Xavi jest jej wychowankiem. Takie podejście do polityki kadrowej zbiera pierwsze plony - FC Andorra w lutym tego roku pokonała w walce o drugi poziom rozgrywkowy Barcelonę B 0-1.

O zaplecze szkoleniowe w andorskim klubie dba kontrowersyjny Eder Sarabia, znany z pełnienia funkcji asystenta Quique Setiéna w FC Barcelonie. Podczas pracy w katalońskim gigancie nie gryzł się w język z niezadowolenia dla nieudanych akcji gwiazd "Blaugrany", przez co pojawił się na czołówkach gazet informujących o niezadowoleniu piłkarzy ze współpracy z asystentem przez jego trudny charakter i nieparlamentarne odzywki.

FC Andorra nie może narzekać na brak gotówki, od przejęcia nawiązała współpracę z wieloma silnymi finansowo podmiotami - jej głównym sponsorem jest lokalny bank, MoraBanc. Sponsorem technicznym, Nike. Wspiera ich także Estrella Damm, czyli browarniczy potentat z okolic Barcelony.

Dumni andorscy górale

"Som un petit gran país" (Jesteśmy małym dużym krajem) - tak brzmi hasło zagrzewające do walki Andorczyków na arenach międzynarodowych. - Żeby zagrać w drużynie narodowej, konieczne jest obywatelstwo, które można otrzymać na dwa sposoby, albo po 20-latach pobytu, albo po 2-latach od zawarcia małżeństwa z Andorką - tłumaczy Pallares. Dlatego kadra Andory, z którą zmierzymy się 28 marca, nieprędko nawiąże do sukcesów "Trójkolorowych", jak nazywani są piłkarze FC Andorra, od trzech - nomen omen - andorskich barw flagi narodowej.

Podczas konferencji zorganizowanej z okazji podpisania umowy z klubem, Piqué ostrzegał, że zakup FC Andorry to nie nagły kaprys, ale prawdziwy projekt, do którego przyłoży się bardzo mocno w najbliższych latach. Ma w planach wybudować stadion mieszczący 1/5 obywateli Andory - 15 tysięcy widzów. Klub jest na dobrej drodze do awansu do drugiej ligi hiszpańskiej. Obecnie znajduje się na 3. miejscu, gwarantującym awans do Segunda Division.

Po co to wszystko Gerardowi Pique? Najpierw awans do Ligi Mistrzów, a może później stanowisko prezydenta w FC Barcelonie?

Jakub Starzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje