Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Wołowski: Messi, Ronaldo i inni

Porażka Barcelony w niedzielnym Gran Derbi zaostrzy rywalizację o tytuł mistrza Hiszpanii, porażka Realu może się okazać definitywna.

"El Mundo Deportivo" stawia tezę, że niedzielne "El Clasico" rozstrzygnie, kto na koniec roku otrzyma "Złotą Piłkę". Kończący się rok nie miał jednego, zdecydowanego bohatera, dlatego głosowanie może być bardziej zacięte niż kiedykolwiek. Kataloński dziennik uważa, że faworytami są Leo Messi i Cristiano Ronaldo, Emilio Butragueno przypomina, że gwiazdą Gran Derbi może zostać niemal każdy: od Valdesa i Casillasa, po Xaviego, Iniestę, Xabiego Alonso lub Benzemę.

Reklama

W 21 klasykach Messi zdobył 15 goli znajdując się o trzy od rekordu legendarnego rodaka z Realu Alfredo di Stefano. Wydaje się, że 25-letni piłkarz musi rozprawić się z tym osiągnięciem, pytanie: kiedy? W dwóch ostatnich meczach Barcelony Argentyńczyk nie trafił do siatki zaliczając jednak aż cztery asysty. To kolejny dowód, że proces dojrzewania postępuje szybko, wypierając naturalny egoizm dziecka niezdolnego do pozbywania się piłki. Messi choruje na wygrywanie, świadomy, że potrzebuje do tego drużyny.

Według relacji hiszpańskiej prasy rewolucyjne zmiany dokonały się w postawie Argentyńczyka wobec klubu i kolegów. Przestał być milczkiem, rozkapryszonym dzieciakiem skłonnym do zamykania się w sobie, lub samowolnie opuszczającym treningi po przegranym meczu. Dorósł do swojej pozycji w Barcelonie, nauczył się zabierać głos w imieniu drużyny, przestał ignorować to, co się o nim mówi. Po pyskówce z Davidem Villą podczas pojedynku z Granadą, zgodził się wystąpić w Barca TV, by wyjaśnić, że była to normalna dyskusja, a nie wojna na słowa.

Dawno minęły czasy, gdy w meczach z Barceloną Cristiano Ronaldo przypominał Syzyfa beznadziejnie próbującego beznadziejnie wtoczyć głaz na szczyt. W 2,5 roku aż 8 razy pokonał bramkarza Katalończyków, z ofiary stając się ich prześladowcą. Ronaldo jest pierwszym piłkarzem, który zdobywał bramki w pięciu kolejnych Gran Derbi. Czy zdziesiątkowana defensywa Barcy zdoła przerwać tę serię w niedzielę na Camp Nou?

W wywiadzie dla CNN Jose Mourinho przedstawił swoją wersję wyjaśniającą smutek swojej największej gwiazdy. Ocenił, że wywołał go niesprawiedliwy werdykt UEFA przyznający tytuł gracza roku w Europie Andresowi Inieście. "Hiszpan był najlepszym piłkarzem Euro 2012, ale cały sezon miał słaby" - argumentował trener Realu. Skoro strata mniej prestiżowego wyróżnienia tak zabolała Ronaldo, to jak wielką motywację musi mieć, by przerwać trzyletnią passę Messiego w plebiscycie FIFA i "France Football"?

Wróćmy jednak do wątku poruszonego przez Butragueno, bo Gran Derbi to coś zdecydowanie więcej pojedynek Ronaldo z Messim. 8 pkt przewagi Katalończyków sprawia, że Real musi jechać na Camp Nou po zwycięstwo. Udało się to w kwietniu, w ostatnim meczu ligowym, dlaczego nie miałoby się powtórzyć? "Wiemy jak grać z Barceloną" - mówi Xabi Alonso. Po obu stronach barykady nikt nie ma wątpliwości, że czasy, gdy Katalończycy obijali największego z rywali jak chcieli, należą już do przeszłości. To "Królewscy" są dziś mistrzem Hiszpanii, oni zdobyli Superpuchar pokonując po 180 minutach walki drużynę Tito Vilanovy.

Bukmacherzy wciąż stawiają na Barcę, ale Xavi Hernandez przypomina, że tak samo było w kwietniu. Katalończycy mają podstawy do niepokoju wykraczające znacząco ponad to, czy Gerard Pique zostanie cudownie postawiony na nogi w 48 godzin (Vicente del Bosque do kadry go nie powołał). Od chwili straty mistrzostwa, a także traumatycznych spotkań z Chelsea w półfinale Champions League, drużyna Messiego, Xaviego i Iniesty robi co może, by udowodnić sobie, iż cudowny sen wciąż może trwać. "Zwycięstwo nad Realem byłoby dla nas gigantycznym zastrzykiem pozytywnej energii" - mówi Xavi. Jeśli zwycięża się z "Królewskimi" można śmiało patrzeć na każdego rywala na kontynencie.

Słaby starty sezonu pogrążył mistrza Hiszpanii w medialnym zamęcie. Być może napięcie między Jose Mourinho, a Sergio Ramosem, Mesuteo Oezilem, Ikerem Casillasem i kilkoma innymi graczami oburzonymi na trenera za publiczną krytykę, będzie impulsem mobilizującym. Tak było w ostatnich czterech meczach, Real zdobył w nich więcej bramek niż Barcelona (14-10), a Ronaldo dogonił Messiego w klasyfikacji "Pichichi" wyprzedzając nawet Argentyńczyka w rywalizacji strzelców w Champions League (4-2).

Ronaldo, Benzema, Ramos, Pepe, Casillas i reszta zrobią wszystko, by przewaga Barcy nie wzrosła do 11 pkt. Bo choć do końca rozgrywek pozostanie 31 meczów, odrobienie takiej straty byłoby morderczym wysiłkiem mogącym zniweczyć cel nr 1, czyli odzyskanie pozycji na europejskim szczycie. Za dziesiąty Puchar Europy "Królewscy" oddaliby wszystko, mistrzostwa nie są przesadnie spragnieni, witryny muzeum zdobią 32 takie trofea. Mourinho nie chce jednak już na początku sezonu stawiać wszystkiego na jedną kartę. Dlatego mówi, że bardziej niż wynik na Camp Nou i strata do Barcy interesuje go odzyskanie morale, koncentracji, skupienia i najwyższego poziomu gry zespołu.

Przy okazji niedzielnego Gran Derbi futbol nie zdoła całkowicie przyćmić polityki i historii. Ponad 400 mln ludzi na świecie obejrzy na Camp Nou kartoniadę w formie gigantycznej flagi Katalonii. "Klub jest symbolem regionu" - tłumaczy Xavi. "Barca symbolizuje Katalonię, tak jak Real Hiszpanię" - dodaje były prezes Joan Laporta. Selekcjoner Vicente del Bosque nie widzi w tym niczego złego, choć przyznaje, że nie wyobraża sobie meczu Hiszpania - Katalonia.

Gdyby region uzyskał niepodległość, mogłoby to oznaczać koniec Gran Derbi, a właściwie zredukowanie go do rywalizacji w Champions League. Dla obu klubów byłaby to katastrofa. "Jeśli coś napędza rozwój hiszpańskiej piłki, to przede wszystkim rywalizacja Barcy i Realem" - tłumaczy Luis Enrigue, jeden z nielicznych, którzy reprezentowali barwy obu kolosów.

Dariusz Wołowski

Dyskutuj z autorem na jego blogu!