Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Raphael Varane bohaterem Realu, Xavi narzeka na skuteczność

W przeciągu miesiąca czeka nas festiwal meczów pomiędzy Realem Madryt i FC Barcelona. Pierwszy z nich rozegrany w środę napawa optymizmem. Po świetnym spotkaniu na Santiago Bernabeu padł remis 1-1.

Gran Derbi zawsze wzbudzały wielkie emocje, ale w ostatnich latach nie zawsze widowisko piłkarskie było na pierwszym miejscu. Jose Mourinho starając się przeciwdziałać stylowi gry największego rywala, który polega na długim utrzymywaniu się przy piłce i zamęczeniu tym przeciwnika, postanowił wydać Barcelonie wojnę. "Królewscy" mieli siłą fizyczną niszczyć nie posiadających najlepszych warunków fizycznych graczy z Katalonii. Takie rozwiązanie powodowało, że spotkania pomiędzy gigantami hiszpańskiego futbolu były trudne do oglądania.

Na szczęście od pewnego czasu to się zmieniło. W starciach z Barceloną Real nadal stara się wykorzystać przewagę fizyczną, ale teraz skupia się na graniu w piłkę. I tak samo było w środę. Dlatego oglądaliśmy bardzo dobre widowisko.

Reklama

Atmosfera na boisku nie była może sielankowa, obie strony parę razy faulowały w dość ostry sposób, choć częściej piłkarze Realu, szczególnie Michael Essien i Xabi Alonso, ale Dani Alves nie pozostawał im dłużny, jednak inne podejście do tych Gran Derbi symbolizuje sytuacja z drugiej połowy, gdy Gerard Pique podniósł z murawy zapalniczkę i pokazywał ją sędziemu, a Carles Puyol szybko mu ją zabrał i wyrzucił, jakby mówiąc, że gramy, a nie szukamy pomocy u arbitra.

W pierwszej połowie "Królewscy" nie pozwolili na rozwinięcie skrzydeł "Dumie Katalonii". Goście swoje jedyne okazje w tej części stworzyli albo po stałym fragmencie (poprzeczka po strzale Xaviego), albo po indywidualnym błędzie, kiedy podanie Ricarda Carvalho do Diega Lopeza przejął Xavi, ale jego uderzenie z linii bramkowej wybił Raphael Varane.

Po zmianie stron goście szybko zdobyli prowadzenie, które mogli podwyższyć, ale brakowało im skuteczności albo świetne spisywał się wspomniany Varane, który w jednej sytuacji goniąc Cesca Fabregasa w ostatniej chwili wybił mu piłkę spod nóg.

- Osiągnęliśmy dobry wynik, ale zeszliśmy z murawy z niedosytem, ponieważ powinniśmy strzelić więcej goli w drugiej połowie. Byliśmy w niej lepsi, u przeciwnika widać było zmęczenie związane z agresywną grą w pierwszej części - ocenił po meczu Xavi.

Real też miał swoje okazje, w których również brakowało wykończenia. Celował w tym Karim Benzema, ale szanse marnował też Cristiano Ronaldo. Bohaterem w ekipie gospodarzy został więc Varane. Debiutant w El Clasico nie tylko spisywał się bardzo dobrze w obronie, ale też strzelił wyrównującego gola. - Nigdy tego meczu nie zapomnę. To było moje marzenie zagrać w Gran Derbi i spełniłem je w wieku zaledwie 19 lat - mówił młody Francuz. - Jestem zadowolony ze swojego występu, którego gratulowali mi też koledzy - dodał. Na konferencji prasowej obrońcę pochwalił też Aitor Karanka, który przemawiał w zastępstwie Mourinha. - Nie można wymarzyć sobie lepszego debiutu w konfrontacji z Barceloną. Varane strzelił gola i sprawił, że zremisowaliśmy. Jego postęp w grze jest wielki. W środę zanotował świetny występ - ocenił asystent portugalskiego szkoleniowca.

Rewanż w półfinale Pucharu Króla, który odbędzie się prawie za miesiąc na Camp Nou, zapowiada się więc pasjonująco, a już kilka dni później, w sobotę 2 marca, tym razem ligowe El Clasico, które zostanie rozegrane na Santiago Bernabeu. "Królewscy" chcieli, aby spotkanie w Primera Division przesunąć na piątek, ze względu na to, że 5 marca zagrają w Lidze Mistrzów z Manchesterem United, ale Komitet Wykonawczy LFP, która organizuje rozgrywki ligowe w Hiszpanii, na to się nie zgodził. Bez względu na wszystko w ciągu kilku dni możemy się spodziewać dwóch wspaniałych pojedynków.

Autor: Paweł Pieprzyca

Zobacz zestaw par półfinałowych w Pucharze Króla

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL