Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Mistrzostwo Hiszpanii bez adrenaliny?

Gracze Barcelony mają szansę podjąć w środę Bayern Monachium w półfinale Champions League już jako nowi mistrzowie Hiszpanii. Jeśli dziś zdobędą Bilbao, a Real po 14 latach polegnie w derbach Madrytu z Atletikiem.

Rozbite w drobny mak hiszpańskie kolosy liżą rany po wyprawie do Niemiec. Była ona dla nich najboleśniejszym doświadczeniem ostatnich lat: firmowy futbol Barcelony odbił się od ściany zmasakrowany witalnością i siłą Bayernu. Zdaniem stojącego okrakiem między Camp Nou i Allianz Arena Pepa Guardioli najważniejsza różnica polegała na motywacji w obu obozach. Dziś Barca musi złagodzić swoją bawarską chandrę w Bilbao, choć poleciała tam bez Sergio Busquetsa. Katalończycy chcieliby podjąć w środę Bayern w rewanżu, jako nowi mistrzostwie Hiszpanii. Tak się stanie, jeśli ich przewaga nad Realem wzrośnie dziś do 16 punktów.

Każdy, kto zna historię derbów Hiszpanii, uśmiecha się pod nosem. Od 14 lat Atletico odbija się od ściany Realu, tak samo regularnie, jak "Królewscy" odbijają się od ściany w meczach na ziemi niemieckiej. Trudne do wyjaśnienia przekleństwo ma okazję dobiec dziś swojego kresu, motywacja derbowa zespołu Jose Mourinho jest najmniejsza z możliwych. "Królewscy" zagrają bez Coentrao, Ramosa, ale przede wszystkim bez Cristiana Ronalda, który z Dortmundu wrócił z golem, ale i kontuzją. Na trzy dni przed meczem roku, czyli rewanżem z Borussią, Real nie ma zamiaru wszczynać wojny z Atletikiem. Byłaby to klasyczna burza w szklance wody, tym razem derby na Vicente Calderon trzeba po prostu zagrać i o nich zapomnieć.

13 punktów przewagi Barcelony na sześć kolejek przed końcem rozgrywek rozstrzyga praktycznie sprawę tytułu mistrzowskiego. Real walczy już raczej o drugie miejsce z tracącym do niego trzy punkty Atletico. "To, co jest ważne to Champions League" - pisze w zapowiedzi do meczu dziennik "Marca" podkreślając, że debry mają tym razem temperaturę minimalną. Oba kluby zmierzą się jeszcze w finale Pucharu Hiszpanii, tam będzie można na serio sprawdzić, czy Diego Simeone zrobił krok w kierunku wyleczenia Atletico z kompleksu lokalnego rywala.

Real szykuje wszystkie siły na wtorek. Po powrocie z Dortmundu wściekli fani wygwizdali drużynę wypominając piłkarzom milionowe zarobki i całkowity brak ambicji na Signal Iduna Park. Tak upokorzeni gracze "Królewskich" nie byli dawno, nawet asystent Mourinha Aitor Karanka musiał przyznać, że fani mieli 100 procent racji. Piłkarze, Mourinho i szefowie klubu wierzą, że zafundują Borussii piekło na Santiago Bernabeu. Z tej okazji wydano nawet specjalne wideo zachęcające do jedności. Wtedy wszystko jest możliwe. Real znalazł się w nietypowej sytuacji, gdzie najbliższy mecz, choć niby prestiżowy, stracił kompletnie swoje normalne znaczenie.

W Barcelonie też ponoć nie składają jeszcze broni w Champions League, choć odrobienie czterech goli do Bayernu to zadanie z gatunku science fiction. W ostatnich latach nikt nie pobił Katalończyków nawet w połowie tak dotkliwie, bez względu na wszystko Leo Messi i reszta chcą się chociaż w jakimś stopniu zrehabilitować. Dodatkowym impulsem może być mistrzostwo kraju. Katalończycy są go pewni od dawna, emocje spadły do tego stopnia, że piłkarze Tito Vilanovy po każdym ligowym triumfie musieli przypominać, iż chodzi w tym wszystkim o coś więcej niż trofeum trzeciej kategorii.

Mimo marazmu, który od środy ogarnął rozpieszczony zwycięstwami futbol hiszpański, tytuł najlepszej drużyny Primera Division ma swoją wagę. Katalończycy poczują to za jakiś czas, gdy uporają się z bawarską traumą. Dla nich to będzie czwarty tytuł w ostatnich pięciu latach. Dla Realu trofeum pocieszenia może być już tylko Puchar Króla. Zdecydowanie za mało wobec oczekiwań i nakładów. Dlatego to dzisiejsze derby jest meczem, w którym praktycznie nic ugrać nie można, piłkarze Mourinha są jednak sami sobie winni. Batalię w obronie mistrzostwa zawalili przecież już na starcie. Stąd dziś tak niska jej temperatura.

Reklama

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Primera Division

Zobacz terminarz Ligi Mistrzów

Dyskutuj na blogu Darka Wołowskiego

Dowiedz się więcej na temat: Primera Division | Liga Mistrzów | Real Madryt | FC Barcelona