Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

La Liga czasów kryzysu

Real Madryt? A może Barcelona? Mija osiem lat od chwili, gdy dwa wielkie kluby zawładnęły Primera Division i końca ery nie widać.

Nawet oczekiwane transfery Luki Modrica i Alexa Songa nie zmienią znacząco obrazu biedy w lidze hiszpańskiej. 20 klubów Primera Division wydało łącznie na transfery zaledwie 64 mln euro. To mniej niż Chelsea i aż trzy razy mniej niż PSG. Real Madryt, który trzy lata temu dokonał skoku na bank, tego lata wydał 1,5 mln na Borję Garcię mającego grać w drugiej drużynie. Tylko trzy hiszpańskie kluby: Barcelona, Sevilla i Valencia przeznaczyły dotąd ponad 9 mln euro na wzmocnienia.
 
Jose Mourinho czeka na Lukę Modrica. Odrzucił opcję sprowadzenia Santiago Cazorli, który podpisał kontrakt z Arsenalem. Portugalczyk ma drużynę kompletną, brakuje mu tylko odrobiny geniuszu w środku boiska, czego nie zapewnia Kaka. Długie i twarde negocjacje z Tottenhamem dobiegają końca. Wtedy zespół będzie gotów do obrony tytułu, ale przede wszystkim do misji, na którą stolica Hiszpanii czeka 10 lat. "Królewscy" muszą wygrać w tym roku Ligę Mistrzów.
 
Ich jedynym rywalem będzie oczywiście Barcelona, wchodząca w erę "po Guardioli". Klub z Katalonii też ustanawia kilka osobliwych rekordów transferowych. Po raz pierwszy od 1993 roku drużynę wzmocnił zaledwie jeden piłkarz. Wtedy był to Romario, teraz Jordi Alba. Niedawno na swojej oficjalnej stronie Barcelona pochwaliła się, że od 15 lat nie miała w kadrze tak skromnej liczby obcokrajowców. Jest ich zaledwie ośmiu, Song może być dziewiąty. Katalończycy dumni są także z tego, że aż 17 graczy na 25 to wychowankowie "La Masia", co stanowi 68 procent. W Bayernie ten procent wynosi 38, w Realu i Manchesterze United 30, w Manchesterze City zaledwie 4.
 
Są to jednak wyłącznie statystyki, Tito Vilanova rozliczany będzie za wyniki. Po trzech latach dominacji klub z Katalonii oddał tytuł Realowi i ze wszystkich sił będzie chciał go odzyskać. Bukmacherzy wyżej oceniają jednak szanse drużyny Jose Mourinho płacąc zaledwie 1,8 euro za jedno postawione na tytuł dla Realu. Za mistrzostwo dla Barcy płacą 2 euro, mistrzostwo dla Valencii wyceniane jest jak 1 do 75! Wszyscy zadają sobie pytanie, czy przepaść między parą kolosów i resztą stawki jeszcze się powiększy, a model szkocki w "La Liga" zagości na wieki?
 
Ostatnim mistrzem spoza wielkiej pary była Valencia w 2004 roku. Od tamtej pory tylko raz ktoś ośmielił się rozdzielić na szczycie tabeli Real i Barcelonę. Był to Villarreal w 2008 roku, któremu udało się wyprzedzić klub z Katalonii. Dziś jest już w drugiej lidze. Latem rozpadła się jedyna realna alternatywa dla pary kolosów: Malaga sprzedawała swoje gwiazdy, by spłacić długi wobec reszty graczy. W tym sezonie czeka ją pewnie coś w rodzaju rozdwojenia jaźni, czyli debiut w Champions League i być może gra o utrzymanie.
 
Symbolem kryzysu Primera Division jest też odpływ rodzimych gwiazd. Athletic Bilbao robi co może, ale nie zatrzyma reprezentantów Fernando Llorente i Javiego Martineza. O tego drugiego zabiegała Barcelona, ale cena 40 mln euro okazała się astronomiczna. Być może jednak nie za wysoka dla Bayernu Monachium, który przecież dotąd szczycił się zdecydowanie bardziej oszczędną polityką transferową. Świat piłki staje na głowie, jeśli Niemcy stają się bardziej rozrzutni od Hiszpanów.
 
Oczywiście bezruch transferowy w Primera Division nie zagraża potędze pary kolosów. Barca i Real mają drużyny pełne najjaśniejszych gwiazd, co potwierdziło Euro 2012. Już za pięć dni pierwsze Gran Derbi, w Superpucharze na Camp Nou. Ekstremalne emocje powrócą, właśnie po takim samym meczu przed rokiem Mourinho wepchnął palec do oka Tito Vilanovy. Wtedy mógł udawać, że asystenta Guardioli w ogóle nie zna. Pytał: "kto to jest ten Pito?". Tym razem będzie to człowiek, który może mu obrzydzić słodkie życie, jak przez ostatnie lata czynił to Guardiola.
 
Pytanie dotyczące Primera Division jest właściwie jedno: "czy ostatni, ligowy triumf Realu na Camp Nou to był epizod, czy też początek nowej ery"? Cristiano Ronaldo z kolegami wierzą, że to drugie. Leo Messi i Andres Iniesta sądzą, iż pod wodzą Vilanovy uda im się przywrócić dawny porządek. Na razie wiadomo tyle, że jeden z wymienionej trójki dostanie w Monaco nagrodę dla gracza sezonu w piłce europejskiej. Jak widać, mimo iż Real i Barca przegrały ostatnią batalię w Champions League, notowania ich gwiazd wciąż stoją najwyżej.

Reklama

Dariusz Wołowski

Wydatki transferowe tego lata:


 
Premier League - 253 mln euro
 
Serie A - 281 mln euro
 
Ligue 1 - 198 mln, z czego 168 mln PSG.
 
Liga rosyjska - 71 mln euro
 
Primera Division - 64 mln euro

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje