Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Jose Mourinho kończy 50 lat

​W sobotę 26 stycznia 50. urodziny obchodzi Portugalczyk Jose Mourinho - jeden z najpopularniejszych i najbardziej kontrowersyjnych, ale też najzdolniejszych piłkarskich trenerów w historii.

Mourinho rozpoczynał karierę szkoleniowca na początku lat 90. ubiegłego wieku. Początkowo zajmował się pracą z młodzieżą, później był skautem. W końcu został tłumaczem Bobby'ego Robsona w Sportingu Lizbona, FC Porto oraz w... Barcelonie, czyli w ekipie największego rywala Realu Madryt, który obecnie trenuje.

Niemal w każdym z klubów, które prowadził samodzielnie jako szkoleniowiec, dokonał czegoś niezwykłego. Z portugalskim Uniao de Leiria, gdzie pracował w latach 2001-2002 zajął najwyższe w historii zespołu miejsce w lidze (piąte). Później trafił do Porto, z którym wywalczył w dwóch kolejnych latach mistrzostwo ligi, Puchar UEFA oraz wygrał Ligę Mistrzów. Po najważniejsze europejskie trofeum sięgnął także z Interem Mediolan w roku 2010.

Wcześniej, w barwach Chelsea Londyn, z którą dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo kraju, zyskał sobie w mediach miano "The Special One" (wyjątkowy - przyp. red.). Określenie to wymyślił sam Mourinho, wypowiadając się na konferencji prasowej po transferze z Porto do angielskiego klubu: - Mamy w Chelsea najlepszych piłkarzy, a teraz też najlepszego trenera. Nie mówcie, że jestem arogancki, ale właśnie zdobyłem Puchar Europy i myślę, że jestem "The Special One".

Portugalczyk znany jest nie tylko jako znakomity fachowiec, ale też jako jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci sportu. Często krytykuje pracę sędziów, za co wielokrotnie otrzymywał grzywny i kary dyskwalifikacji od UEFA oraz narodowych federacji. Nie waha się także niepochlebnie wypowiadać o piłkarzach i trenerach rywali, a nawet o dziennikarzach.

O szkoleniowcu Arsenalu Londyn Arsene Wengerze powiedział kiedyś: - Sądzę, że jest podglądaczem. Lubi patrzeć, co robią inni ludzie. Są tacy mężczyźni, którzy mają w domu teleskopy i podglądają życie innych rodzin. On nic nie robi, tylko mówi, mówi i mówi o Chelsea.

Przez swoje zachowania i wypowiedzi podzielił świat na tych, którzy go cenią, i na tych, którzy uważają, że dla takich ludzi w światowym futbolu nie ma miejsca. Były prezydent Realu Madryt Ramon Calderon należy do tych drugich. - On jest wielbiony przez miliony, ale też bez przerwy się kłóci i walczy ze wszystkimi. Mówi to, czego inni by głośno nie powiedzieli - przyznał w maju 2011 roku.

Kilka tygodni wcześniej trener reprezentacji Szwajcarii Ottmar Hitzfeld również wyraził się niepochlebnie o Portugalczyku. Jak powiedział, gdy poznał go osobiście podczas warsztatów trenerskich UEFA, był rozczarowany jego osobowością. - Jest arogancki, nieprzystępny, wiecznie żuje gumę, jest wręcz nieco prostacki - skwitował.

Nie brakuje jednak głosów przychylnych Portugalczykowi. Chwalił go m.in. jego były podopieczny Jerzy Dudek, a jeden z najlepszych piłkarzy na świecie Zlatan Ibrahimović stwierdził, że "mógłby nawet za niego umrzeć".

Mourinho wielokrotnie rozpętywał w mediach burzę swoimi wypowiedziami i zachowaniami.

W sierpniu 2011 roku, gdy Barcelona grała z Realem w Superpucharze Hiszpanii, po faulu Brazylijczyka Marcelo na Cescu Fabregasie na boisku doszło do szarpaniny. Uczestniczyli w niej niemal wszyscy piłkarze oraz członkowie sztabów obu drużyn. Mourinho początkowo obserwował wydarzenia z dystansu, ale po chwili ze stoickim spokojem podszedł do ławki Barcelony i wsadził palec w oko ówczesnemu asystentowi trenera Pepa Guardioli - Ticie Vilanovie.

Katalończyk nie pozostał dłużny i uderzył Portugalczyka w głowę. Mourinho został ukarany dwumeczową dyskwalifikacją i grzywną finansową, a Vilanova pauzował przez jedno spotkanie.

Kilka lat wcześniej, gdy Portugalczyk został trenerem Chelsea Londyn, jeden z dziennikarzy spytał go, czy nie boi się presji związanej z prowadzeniem jednego z najlepszych klubów w Anglii. Portugalczyk odparł: - Gdybym szukał łatwej pracy, zostałbym w Porto - piękny fotel, trofeum Ligi Mistrzów za gablotą, Bóg, a po Bogu - ja.

Wcześniej, przy innej okazji stwierdził, że musi być wybrańcem niebios: - Bóg na pewno ma mnie za fajnego gościa. Musi tak być, bo inaczej nie dałby mi tak wiele. Mam wspaniałą rodzinę, pracuję w miejscu, o którym zawsze marzyłem. Skoro tak bardzo mi pomógł, to znaczy, że na pewno ma o mnie dobre zdanie.

Portugalczykowi nie brakuje też poczucia humoru. Gdy dziennikarz spytał go, jak skomentuje fakt, że według pewnego rankingu jest dziewiątym najbardziej wpływowym człowiekiem na świecie, odparł: - To na którym miejscu jest moja żona? Co najmniej na ósmym! Świat oszalał, nie mam nawet wpływu na to, co się dzieje w moim własnym domu.

15 stycznia br., gdy Real Madryt grał w Pucharze Króla przeciwko Valencii (2-0), Portugalczyk obchodził jubileusz 600. meczu w roli trenera. Z kolei kilka dni później, gdy "Królewscy" grali z tym samym rywalem w ekstraklasie, zanotował 150. mecz jako szkoleniowiec madryckiego zespołu. Dłużej - w 185 spotkaniach - prowadził tylko Chelsea Londyn.

Ostatnio jednak coraz częściej pojawiają się głosy, że przygoda Mourinha w Realu dobiega końca. Zespół z Madrytu gra poniżej oczekiwań, Portugalczyk ma być skłócony z kilkoma zawodnikami, dlatego dziennikarze spekulują o jego rychłym powrocie do Anglii.

Najważniejsze trofea zdobyte przez Jose Mourinha:

Reklama

Liga Mistrzów     - 2 (FC Porto, 2004; Inter Mediolan 2010)

Puchar UEFA       - 1 (FC Porto, 2003)

mistrzostwo kraju - 7 (FC Porto, 2003 i 2004)

                      (Chelsea Londyn, 2005 i 2006)

                      (Inter Mediolan, 2009 i 2010)

                      (Real Madryt, 2012)

krajowy puchar    - 4 (FC Porto, 2003)

                      (Chelsea Londyn, 2007)

                      (Inter Mediolan, 2010)

                      (Real Madryt, 2011)

Dowiedz się więcej na temat: Real Madryt | Jose Mourinho