Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 9. kolejki Ekstraklasy

Legia Warszawa "odpaliła" w dziewiątej kolejce Ekstraklasy i po 12 minutach prowadziła już w Chorzowie z Ruchem 3-0. Ostatecznie wicemistrz Polski zwyciężył 4-1. Na drugim biegunie jest Lech Poznań. Mistrzowie Polski doznali już siódmej porażki w lidze, 0-1 z Jagiellonią Białystok, i zajmują ostatnie miejsce w tabeli!

Ekstraklasa - tabela, wyniki, terminarz, strzelcy

ASY:

Reklama

Krzysztof Janus (Zagłębie Lubin) - świetny występ 29-letniego pomocnika. Janus miał udział przy wszystkich czterech golach, jakie "Miedziowi" strzelili Cracovii. Jedna bramkę sam zdobył, a przy trzech kolejnych posyłał dokładne piłki w pole karne, które albo koledzy, albo rywal posyłali do siatki. Trudno oprzeć się wrażeniu, że obecnie to najlepszy czas w karierze Janusa, który przed tym sezonem zaliczył 48 meczów w Ekstraklasie.

Jarosław Kubicki (Zagłębie Lubin) - w meczu z Cracovią wszyscy zawodnicy Zagłębia zaprezentowali się dobrze, ale jeszcze specjalnie wyróżniamy Kubickiego. Wychowanek "Miedziowych" od trzech kolejek wychodzi w wyjściowym składzie, a w piątek strzelił swojego pierwszego gola w Ekstraklasie. Z bliska, po dość przypadkowej asyście Łukasza Janoszki, ale to była debiutancka bramka.

Nemanja Nikolić (Legia Warszawa) - bardzo dobre mecze przeplata przeciętnymi. Tym razem zagrał świetnie. Przeciwko Ruchowi zdobył pierwszą bramkę, a dwie następne wypracował kolegom. Legia wygrała 4-1 i przynajmniej na chwilę trener Henning Berg może być spokojny o posadę.

Igor Lewczuk (Legia Warszawa) - bardzo pewny punkt Legii. Do tej pory raczej nie przekonywał swoją postawą, ale w niedzielę spisał się bez zarzutu. Inna sprawa, że przy wysokim prowadzeniu, każdemu, a szczególnie obrońcom, gra się łatwiej.

Aleksander Kwiek (Górnik Zabrze) - strzelił pierwszego gola dla Górnika Zabrze w meczu ze Śląskiem. Uderzył po ziemi sprzed szesnastki i pokonał Mariusza Pawełka. Zabrzenie do 9. kolejki czekali na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Pokonali 2-0 Śląsk Wrocław i opuścili ostatnie miejsce w tabeli.

Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok) - 20-latek pogrążył mistrza Polski. Zdobył jedynego gola w meczu z Lechem efektownym strzałem głową.

Hebert (Piast Gliwice) - miał udział przy obu golach Piasta. Przy pierwszym trafieniu posłał dokładne, długie podanie do Josipa Bariszicia, który zgrał do martina Neszpora. Przy drugim naciskał Rafał Janickiego, który wbił piłkę do własnej bramki. Piast wygrał z Lechią Gdańsk 2-1 i ma sześć punktów przewagi nad drugą w tabeli Legią.

Martin Juhar (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - wszedł w 62. minucie i osiem minut przed końcem spotkania zapewnił "Słonikom" remis. Był dobrze ustawiony w polu karnym, wykorzystał zamieszanie i z bliska pokonał Dawida Kudłę i beniaminek zremisował z niepokonaną Pogonią Szczecin 1-1.

Paweł Brożek (Wisła Kraków) - od początku spotkania z Podbeskidziem był niesłychanie zmotywowany. Widać, że pod nieobecność Arkadiusza Głowackiego kapitańska opaska mu służy, bo rozegrał znakomite zawody! Dwa gole i asysta, to dorobek Brożka jak z najlepszych lat. Snajper Wisły dzięki tym golom awansował na 11 miejsce w tzw. "Klubie 100", czyli piłkarzy, którzy w Ekstraklasie zdobyli min. 100 bramek. Z taką formą Brożek lada moment prześcignie legendy.

Łukasz Burliga (Wisła Kraków) - najpierw fantastycznie asystował Pawłowi Brożkowi, a potem sam spróbował pobawić się w reprezentanta Brazylii. Strzelił przepięknego gola przewrotką, który śmiało może kandydować do bramki kolejki. Bardzo dobry występ Burligi, który coraz lepiej czuje się na lewej stronie obrony.

Rafał Boguski (Wisła Kraków) - znakomicie zaczął spotkanie w Bielsku-Białej, a jeszcze lepiej je skończył. Boguski w formie jest groźny dla każdego. Asystował przy pierwszym golu dla Wisły, a pod koniec okazał się skutecznym egzekutorem. W sytuacji sam na sam z Zubasem, ośmieszył bramkarza gospodarzy i posłał piłkę między jego nogami, a ta trafiła do siatki i było 5-0.

Grzegorz Bonin (Górnik Łęczna) - prawie po każdej akcji, w której brał udział, było zagrożenie pod bramką Korony. Strzelił ważnego gola, świetnie zachowując się w polu karnym rywali. Z piłką blisko przy nodze obrócił się o 180 stopni, czym zwiódł Zbigniewa Małkowskiego i Kamila Sylwestrzaka, a potem uderzył do pustej bramki.

CIENIASY:

Sreten Sretenović (Cracovia) - Serb nie ma ostatnio udanego okresu. Nie popisał się w meczu z Termalicą, nie był także pewniakiem w spotkaniu z innym beniaminkiem - Zagłębiem Lubin. Najpierw strzelił samobójczego gola, kiedy starał się przeciąć dośrodkowanie Janusa. Potem już nie interweniował przy wrzutce tego pomocnika i piłka przeszła do Janoszki, który dość przypadkowo, ale zagrał do Kubickiego, i zrobiło się 2-0 dla "Miedziowych". Te dwie akcje ustawiły mecz.

Hubert Wołąkiewicz (Cracovia) - na pewno nie zapomni wieczoru 18 września. Wtedy przyszło mu rywalizować z Janusem i, co tu dużo mówić, został przez niego wręcz ośmieszony. Obrońca Cracovii w trzech przypadkach, kiedy padły gole, nie był w stanie przeszkodzić rywalowi, który albo dośrodkowywał w pole karne, albo będąc szybszym sam zdobył bramkę po uderzeniu głową.

Marcin Budziński (Cracovia) - gra "Pasów" w piątek w tyłach była bardzo słaba, ale z przodu też nie wyglądało to zbyt dobrze. Budziński, wystawiony przez trenera Jacka Zielińskiego jako nominalna "9", był zupełnie niewidoczny, bodaj wziął udział w jednej akcji, po której goście stworzyli sobie okazję, ale Mateusz Centarski nie trafił w bramkę po jego podaniu. Poza tym kolejny już mecz w tym sezonie, w którym "Budzik" prezentuje słabą formę.

Kamil Biliński (Śląsk Wrocław)  - snajper Śląska Wrocław od czterech meczów nie strzelił gola. W przegranym 0-2 spotkaniu z Górnikiem ani raz nie zagroził bramce zabrzan. Jego gra raczej nie podobała się także trenerowi Śląska tadeuszowi Pawłowskiego. Chociaż wrocławianie przegrywali, ściągnął on jedynego napastnika na boisku w 66. minucie i wprowadził Jacka Kiełba.

Rafał Janicki (Lechia Gdańsk) - jego bramka samobójcza rozstrzygnęła spotkanie Piasta z Lechią. Przy rzucie rożnym dał uciec Hebertowi. Obrońca gliwiczan nie trafił w piłkę, ale wyręczył do Janicki. Lechia przegrała z liderem Ekstraklasy 1-2.

Mateusz Cichocki (Ruch Chorzów) - powinien zdecydowanie lepiej zachować się przy pierwszej i trzeciej bramce dla Legii. Dwa razy wybijał piłkę wprost do warszawian, z czego "Wojskowi" skrzętnie skorzystali, wyprowadzając błyskawiczne akcje.

Emilijus Zubas (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - spotkania przeciwko Wiśle Zubas chyba nigdy nie zapomni. Kilka razy ratował skórę kolegom, ale co z tego, skoro i tak wpuścił sześć goli. Litwin był w katastrofalnej dyspozycji, a po takim meczu powinien na długo wylecieć z pierwszego składu.

Gracjan Horoszkiewicz (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - najmniej doświadczony z obrońców Podbeskidzia robił najwięcej błędów. Nie czuł krycia, miał ogromne problemy z upilnowaniem ruchliwych pomocników "Białej Gwiazdy". Nie głównie, ale także dzięki niemu, krakowianie wpakowali Podbeskidziu aż sześć goli.

Darko Jevtić (Lech Poznań) - Szwajcar w pierwszym meczu po kontuzji był zupełnie bez formy. Niemal każde jego podanie to strata. Nie wykreował kolegom żadnej sytuacji.

Barry Douglas (Lech Poznań) - Wrzutki i stałe fragmenty gry to nie wszystko. Douglas był słaby w defensywie. Zawinił przy golu Frankowskiego.

Gergoe Lovrencsics (Lech Poznań) - kolejny mecz i znowu beznadzieja. Gdzie podział się ten Lovrencsics z poprzedniego sezonu, który był nie do złapania na prawym skrzydle? Węgier to cień samego siebie.

Dariusz Dudka (Lech Poznań) - hamulcowy ataków Lecha. Nie potrafił zagrać ani jednej celnej piłki do przodu. Wystawianie go w pomocy to chyba zły pomysł.

Autorzy: Grzegorz Zajchowski, Andrzej Grupa, Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | Ekstraklasa