Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 8. kolejki Ekstraklasy

Wisła Kraków przegrywała z Lechią Gdańsk 0-1, 1-2, nie wykorzystała rzutu karnego, ale i tak pokonała rywala aż 5-2 i została nowym liderem Lotto Ekstraklasy. Zespół "Białej Gwiazdy" gra z polotem, ofensywnie, w sobotę z najlepszej strony, choć to może być trochę krzywdzące w stosunku do kolegów, zaprezentowali się Rafał Boguski i Rafał Pietrzak.

Asy:

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)

Reklama

Nazywany polskim "Figo" pomocnik został autorem pierwszego w tym sezonie gola, strzelonego bezpośrednio z rzutu rożnego. Do tego asysta przy bramce Filipa Jagiełły i poszukiwanie drugiego trafienia, równie przedniej urody. Były reprezentant Polski huknął z dystansu, ale zabrakło mu centymetrów i mocny strzał wylądował na poprzeczce.

Dawid Pakulski (Zagłębie Lubin)

Cóż za wejście Smoka! 20-latek odpłacił się trenerowi Mariuszowi Lewandowskiemu w mgnieniu oka, momentalnie po wejściu z ławki. Niczym rasowy ligowiec, gdy piłka w obrębie "16" spadła mu na nogę, oddał strzał zewnętrznym podbiciem z półwoleja, fałszem umieszczając futbolówkę niemal w samym okienku bramki Jakuba Słowika. Pierwszy gol zdobyty na szczeblu Ekstraklasy, pieczętujący pogrom Zagłębia Lubin nad Śląskiem Wrocław (4-0), musiał smakować wybornie.

Cillian Sheridan (Jagiellonia Białystok)

Irlandczyk nie jest pewniakiem w talii Ireneusza Mamrota w tym sezonie. Przeciwko Cracovii zagrał dopiero trzeci raz, jednak był najbardziej konkretny. Dwa gole znacząco pomogły wicemistrzom Polski odnieść zwycięstwo. Przy trafieniu na 3-0 to Sheridan rozpoczął kontrę, odbierając piłkę rywalowi na połowie "Pasów".

Guilherme (Jagiellonia Białystok)

Brazylijczyk ma świetnie ułożoną nogę, co potwierdził w spotkaniu z Cracovią. Najpierw jego dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Bartosz Kwiecień, a następnie Guilherme, już z gry, zacentrował do Sheridana. Poza tym Brazylijczyk był trudny do przejścia w obronie, co jest przecież jego podstawowym obowiązkiem.

Alan Uryga (Wisła Płock)

Obrońca "Nafciarzy" miał udział przy obu golach dla swojego zespołu. Najpierw sam trafił do siatki, a następnie po jego strzale oczywiście głową Anton Kanibołocky sparował piłkę, którą dobił Bartłomiej Sielewski.

Ricardinho (Wisła Płock)

Napastnik tym razem razem nie zdobył bramki, ale to po jego akcji padło wyrównujące trafienie. Przedarł się prawym skrzydłem, dośrodkował w pole karne, a tam już był Uryga i sytuacja opisana powyżej.

Petteri Forsell (Miedź Legnica)

Fin nie zatrzymuje się w tym sezonie. Przeciwko Wiśle Płock strzelił już piątego gola. Forsell wykorzystał zderzenie się Thomasa Daehne z Rafałem Augustyniakiem, ale trzeba przyznać, że uderzenie za pola karnego było pierwsza klasa. W drugiej połowie zawodnik Miedzi mógł mieć dwie asysty, ale Marquitos i Mateusz Piątkowski nie wykorzystali jego podań.

Henrik Ojamaa (Miedź Legnica)

Powolutku Estończyk zaczyna wchodzić na coraz wyższe obroty. Dlatego wyróżniamy go po meczu z Wisłą Płock. Ojamaa świetnie zachował się w 10. minucie, gdy na jeden kontakt rozegrał piłkę z Rafałem Augustyniakiem, a ten strzelił gola na 1-0.

Michal Papadopulos (Piast Gliwice)

Kolejna, ważna bramka napastnika, trzecia w tym sezonie. Czech gra dobrze w zespole Waldemara Fornalika i od pierwszej kolejki jest liczącym się punktem.

Gerard Badia (Piast Gliwice)

Wszedł z ławki po przerwie, miał wielki udział przy jedynym golu i pociągnął grę. Robił swoje bez pokazywania fochów. O dobrej atmosferze, która jest w szatni Piasta świadczy fakt, że Jakub Czerwiński, z własnej woli, przekazał 28-letniemu Hiszpanowi opaskę kapitana.

Rafał Pietrzak (Wisła Kraków)

Kolejny bardzo dobry występ obrońcy "Białej Gwiazdy", który niedawno debiutował w reprezentacji Polski. W spotkaniu z Lechią zaliczył dwie asysty.

Rafał Boguski (Wisła Kraków)

Kapitan nie zawiódł w ważnym starciu. Potrafił zarówno dograć, jak przy golu Kamila Wojtkowskiego, jak i wykończyć akcję. Takiego "Bogusia" kibice Wisły chcą pewnie oglądać jak najczęściej.

Radosław Majewski (Pogoń Szczecin)

Popisał się pięknym golem. Przyjął piłkę na klatkę piersiową i natychmiast uderzył z powietrza.

El Hadji Pape Diaw (Korona Kielce)

Doprowadził do wyrównania w Szczecinie. Najjaśniejsza postać Korony w tym meczu.

Dominik Nagy (Legia)

Przesądził o zwycięstwie mistrza Polski w klasyku z Lechem. Wykorzystał sytuację sam na sam, spokojnie mijając Matusza Putnocky'ego. Bardzo aktywny.

Sebastian Szymański (Legia)

Zagrał na "10" i od razu było widać efekty. To on popisał się asystą przy bramce Nagya.

Tomasz Nowak (Zagłębie Sosnowiec)

Nie byłoby szansy na gola dla Sanogo, gdyby szybkiego kontrataku kapitalnie nie rozprowadził pomocnik sosnowiczan. Nowak po przechwycie zdobył z piłką kilkadziesiąt metrów terenu i mając wokół siebie rywali posłał wypieszczone podanie do Francuza. Asysta palce lizać.

Konrad Wrzesiński (Zagłębie Sosnowiec)

Dobry mecz Wrzesińskiego, choć już w 11. min. dopuścił się brzydkiego faulu nakładką na nogi Macieja Ambrosiewicza, za który zobaczył żółtą kartkę. Sprawiał wiele problemów obronie Górnika.

Kamil Zapolnik (Górnik Zabrze)

Debiut może uznać za udany. Byłby jeszcze bardziej, gdyby jego dwa zgrania głową potrafił wykorzystać Igor Angulo. Hiszpan zrehabilitował się trochę strzelając wyrównującego gola.

Cieniasy:

Jakub Słowik (Śląsk Wrocław)

Kuriozalny gol, zdobyty przez Filipa Starzyńskiego bezpośrednio z rzutu rożnego, obciąża konto bramkarza Śląska Wrocław. Do tego przepuszczony strzał Filipa Jagiełły między nogami. To zdecydowanie nie był wieczór bramkarza "Wojskowych" w Lubinie. Sumiennie zapracował na miano antybohatera derbów Dolnego Śląska.

Marcin Robak (Śląsk Wrocław)

Zaczął od żółtej kartki, a później - mimo kilku dobrych okazji - nie wywiązał się z roli napastnika pod bramką Zagłębia Lubin. Za to skuteczności nie zabrakło mu we własnym polu karnym, gdy po rzucie rożnym egzekwowanym przez Filipa Starzyńskiego, niefortunnie dotknął piłkę i zanotował samobója.

Janusz Gol (Cracovia)

Może jeszcze nie rozumie się z partnerami, w końcu przeciwko Jagiellonii, rozgrywał dopiero drugi mecz w barwach "Pasów", ale w Białymstoku raziły jego niedokładne podania, a także dał się zaskoczyć Sheridanowi, który wybił mu piłkę spod nóg i tak rozpoczęła się kontra, która przyniosła gospodarzom gola numer trzy.

Javi Hernandez (Cracovia)

To, że Milan Dimun, czy Janusz Gol nie są w stanie oddać celnego strzału na bramkę w dobrej sytuacji, można od biedy zrozumieć, obaj przecież lepiej czują się w grze defensywnej, ale postawę Hiszpana trudno wytłumaczyć. Javi już w meczu z Legią będąc w świetle bramki nie trafił w nią z około 10 metrów, a w Białymstoku także miał dobrą okazję, choć trochę większy kąt, jednak oddał bardzo niecelny strzał, mimo że użył lepszej, lewej nogi. Hernandez ma kierować grą Cracovii, ale na razie wychodzi chaos. Z Wisłą Płock będzie pauzował za kartki. Bardzo mu się ten odpoczynek przyda.

Jakub Łukowski (Wisła Płock)

Zagrał prawie całe spotkanie, ale na pewno nie może powiedzieć, że jest zadowolony z tego występu. Trener Dariusz Dźwigała z pewnością oczekuje od niego więcej.

Fabian Piasecki (Miedź Legnica)

Nie wyszedł mu mecz w Płocku. Był niewidoczny i nie dawał wiele w ataku. Gdyby Wojciech Łobodziński był młodszy, to pewnie w następnym spotkaniu Piasecki raczej nie wyszedłby w pierwszym składzie.

Andrij Bohdanow (Arka Gdynia)

Trzy faule na Mateuszu Maku, dwa odgwizdane i dwie żółte kartki, a w konsekwencji czerwona, przez co już w 42. minucie Ukrainiec osłabił swój zespół w Gliwicach. Nawet jeśli sędzia Bartosz Frankowski pochopnie wyrzucił go z boiska, to pomocnik gdynian dokładał ziarnko do ziarnka, by pomóc arbitrowi w takiej decyzji.

Bartosz Frankowski (sędzia główny meczu Piast - Arka)

Czy arbiter miał prawo pokazać drugą żółtą kartkę Bohdanowowi? Tak, miał. Czy należało to zrobić? Tu już pojawiają się duże wątpliwości, czy Mak zbyt wiele nie dodał od siebie. - Literalnie sędzia się obronił, ale to dla mnie było bardzo "miękkie" - powiedział były szef Kolegium Sędziów PZPN Sławomir Stępniewski w programie "Liga+ Extra". Zdaniem innych arbiter popełnił błąd. - Żadnego faulu nie było - zawyrokował ekspert Grzegorz Mielcarski.

Zbigniew Smółka (Arka Gdynia)

Jeśli piłkarzy oceniamy za brak refleksu, to timingu ewidentnie zabrakło trenerowi Arki, Zbigniewowi Smółce. Zdaniem wtajemniczonych szkoleniowiec gdynian już miał zmieniać Bohdanowa, ale uprzedził go sędzia Frankowski i wyrzucił Ukraińca z boiska.

Steven Vitoria (Lechia Gdańsk)

Obrona dotychczasowego lidera momentami nie za bardzo wiedziała, co się dzieje na boisku przy ulicy Reymonta. Najbardziej zagubionym był chyba Kanadyjczyk portugalskiego pochodzenia. Vitoria i tak miał szczęście, bo sprokurował jeszcze rzut karny, ale Maciej Sadlok go nie wykorzystał.

Filip Mladenović (Lechia Gdańsk)

Wiślacy bardzo często przedzierali się jego stroną. Lewy obrońca Lechii nie miał na nich sposobu. Poza tym to jego głową gola strzelił Dawid Kort.

Dawid Błanik (Pogoń Szczecin)

To po jego głupiej stracie zaczęła się akcja, która została co prawda przerwana, ale goście wywalczyli rzut rożny. Po centrze Diaw posłał piłkę do siatki.

Oliver Petrak (Korona Kielce)

Korona biła momentami głową w mur. Winę ponosi m.in Petrak, który zawodził w grze.

Darko Jevtić (Lech Poznań)

Jeśli on miał być jednym z głównych aktorów klasyka przy Łazienkowskiej, to z pewnością nie sprostał roli. Praktycznie niewidoczny, po 63 minutach został zdjęty z murawy.

Rafał Janicki (Lech Poznań)

Zgubił "krycie" Nagya, a potem jeszcze nie dosięgnął piłki zagranej przez Szymańskiego. Dwa błędy w jednej akcji, jedynej bramkowej w meczu Legia - Lech.

Patrik Mraz (Zagłębie Sosnowiec)

Debiutował w poniedziałek w tym zespole, ale jeszcze trochę odstawał od kolegów. Zabrakło jego największego atuty, czyli dobrych dośrodkowań.

Przemysław Wiśniewski (Górnik Zabrze)

Młody obrońca nie zdążył za Vamarą Sanogo przy bramce dla Zagłębia Sosnowiec. Nie był pewny w swojej grze, widać że brakuje mu trochę doświadczenia.

Paweł Pieprzyca, AG

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Lotto Ekstraklasa