Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 8. i 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Ekstraklasa podkręciła tempo w końcówce września. Z tej racji notowanie Asów i Cieniasów 8. i 9. kolejki prezentujemy jednocześnie. Kandydatów jest sporo. Wybierajcie! Na uwagę zasługuje coraz lepsza dyspozycja Pawła Brożka z Wisły Kraków, który jeszcze niedawno został zatrzymany przez San Marino, ale teraz jest z pewnością w reprezentacyjnej formie.

8.  kolejka

ASY

Jonathan Straus (Jagiellonia Białystok)

Reklama

Podopieczni Piotra Stokowca od początku narzucili swoje warunki w Bielsku-Białej. Strzelili jednak tylko jednego gola, ale jego zdobywca Dawid Plizga wcześniej zmarnował kilka dobrych sytuacji, więc wyróżniamy Strausa, który zaliczył asystę, a ponadto dobrze wywiązywał się ze swoich zadań w obronie.

Csaba Horvath (Piast Gliwice)

Słowak potrzebował 56 meczów w T-Mobile Ekstraklasie, by zdobyć w niej pierwszą bramkę. To już było wystarczające, aby odnotować ten fakt. Obrońca Piasta nie poprzestał jednak na tym trafieniu i w spotkaniu z Widzewem Łódź, wygranym przez Piast 3-0, dołożył jeszcze drugiego gola.

Radosław Janukiewicz (Pogoń Szczecin)

Zwycięstwo "Dumy Pomorza" w Poznaniu 2-1 było chyba największą sensacją 8. kolejki. Szczecinianie trzy punkty w dużej mierze zawdzięczają swojemu bramkarzowi, który kilka razy musiał wykazać się kunsztem przy obronie strzałów rywali.

Dawid Nowak (Cracovia)

W pierwszej połowie mało widoczny, w drugiej został bohaterem Cracovii. Przede wszystkim strzelił gola, dzięki któremu "Pasy" wywalczyły punkt w derbowym spotkaniu z Wisłą. Jeśli będzie dalej grał tak, jak w drugich 45 minutach, to sprawi jeszcze wiele radości fanom Cracovii.

Gordan Bunoza (Wisła Kraków)

"Pasy" mogły nawet wygrać z Wisłą, ale w samej końcówce szarżującego Saidiego Ntibazonkizę powstrzymał właśnie Bunoza. Obrońca z Bośni i Hercegowiny był chyba najlepszy w swoim zespole, a ta interwencja była wisienką na torcie.

Arkadiusz Piech (KGHM Zagłębie Lubin)

Odkąd wrócił do T-Mobile Ekstraklasy po pobycie w Turcji, za każdym razem strzelał gola. Tak było w szóstej, siódmej i ósmej kolejce. W sobotę jego bramka "napoczęła" Koronę Kielce.

Michał Buchalik (Ruch Chorzów)

Spotkanie ze Śląskiem było jego debiutem w tym sezonie w meczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Nowy trener Jan Kocian postanowił m.in. zmienić bramkarza, postawił na Buchalika i się nie zawiódł. Ruch stracił co prawda jednego gola, ale w kilku sytuacjach ma sporo do zawdzięczenia swojemu golkiperowi.

Rafał Gikiewicz (Śląsk Wrocław)

Od początku sezonu stoi w bramce Śląska, ale podobnie jak jego vis-a-vis z Ruchu, miał w niedzielę trochę pracy. Również dał się tylko raz pokonać, ale na więcej już nie pozwolił.

Ivica Vrdoljak (Legia Warszawa)

Kapitan Legii najpierw pewnie wykonał rzut karny, a następnie oddał strzał głową, po którym piłka trafiła w poprzeczkę, a celną dobitką popisał się Tomasz Jodłowiec. Głównie dzięki Chorwatowi mistrzowie Polski zdobyli trzy punkty w meczu z groźnym w rundzie jesiennej Górnikiem Zabrze.

CIENIASY

Tomasz Radkiewicz (sędzia meczu Podbeskidzie - Jagiellonia)

Arbiter pokazał Ugochukwu Ukahowi drugą żółtą kartkę w sytuacji, gdy Łukasz Żegleń przespacerował mu się po kolanie, a wijącego się z bólu Nigeryjczyka trafiła piłka w rękę. I przez 11 minut pewna do tej pory trzech punktów Jagiellonia musiała drżeć o wynik w Bielsku-Białej.

Maciej Mielcarz (Widzew Łódź)

W 53. minucie musiał ratować sytuację, gdy po prostopadłym podaniu na czystą pozycję wyszedł Kamil Wilczek. Bramkarz interweniował poza polem karnym i sfaulował rywala, co skutkowało osłabieniem drużyny. A wystarczyłoby tylko, gdyby Mielcarz asekurował Wilczka, bo do obrony wracało dwóch jego kolegów.

Manuel Arboleda (Lech Poznań)

Napisaliśmy wcześniej, że Pogoń zwycięstwo nad Lechem zawdzięcza w dużej mierze Janukiewiczowi. Co cesarskie trzeba oddać też Arboledzie. Kolumbijczyk był zamieszany przy stracie obu bramek interweniując nieporadnie w obrębie własnego pola karnego, co bezlitośnie wykorzystali rywale.

Defensywa Korony

Nie chodzi tu tylko o samych defensorów kielczan, ale o ich postawę np. przy straconych bramkach. Gdy gola strzelił Piech, to wcześniej pomocnik Artur Lenartowski pozwolił odwrócić się Aleksandrowi Kwiekowi, dwóch kolejnych nie umiało go zatrzymać, a Piotr Malarczyk pozwolił oddać uderzenie napastnikowi Zagłębia.

Z kolei przy bramce Dorde Czotry najpierw rezerwowy Bartosz Kwiecień wybił piłkę wprost pod nogi Jirziego Bilka, następnie strzał Miłosza Przybeckiego został zablokowany w taki sposób, że futbolówka trafiła na głowę Kwietnia, a ten zagrał ją do Serba, który ustalił wynik meczu.

Górnik Zabrze

Głównie za drugą połowę. - Kiedy ma się mecz pod kontrolą, należy strzelić drugiego gola. Nam się to nie udało. Nie oszukujmy się. Suma indywidualnych umiejętności piłkarzy Legii jest wyższa niż moich, ale gra pressingiem pozwalała nam na utrzymywanie inicjatywy. W drugiej połowie to już nie działało - tłumaczył Adam Nawałka, trener Górnika.

Po zmianie stron Górnik zupełnie oddał inicjatywę i w końcówce zemściło się to stratą choćby punktu w meczu na szczycie z Legią.

Ofensywa Ruchu i Śląska

- Szybko udało nam się wyrównać, kiedy Śląsk pierwszy strzelił bramkę, ale takie sytuacje, jakie miał Grzegorz Kuświk, trzeba wykorzystywać. Jeśli wymaga się od obrońców, by nie tracili goli, to napastnicy muszą w takich okazjach strzelać - mówił Jan Kocian, nowy trener Ruchu.

Po przerwie wprowadzony Kuświk był w sytuacji sam na sam, ale podał piłkę wprost w ręce Gikiewicza.

Piłkarze z Wrocławia też nie grzeszyli skutecznością, choć trzeba oddać, że dobrze spisywali się obaj bramkarze, więc słowa szkoleniowca "Niebieskich" do nich też pasują.

9. kolejka

ASY

Takuya Murayama (Pogoń Szczecin)

Chyba po raz pierwszy w tym sezonie głośniej było w Pogoni o drugim z Japończyków. Murayama w spotkaniu z Podbeskidziem przyćmił Takafumiego Akahoshiego. Ponadto młodszy z zawodników z Kraju Kwitnącej Wiśni strzelił gola, który okazał się decydujący.

Łukasz Teodorczyk (Lech Poznań)

Aż do dziewiątej kolejki musiał czekać napastnik "Kolejorza" na pierwszą bramkę w tym sezonie w T-Mobile Ekstraklasie. Teodorczyk od razu zdobył dwie - pierwszą po ładnym woleju, drugą dobijając akcję, w której sam próbował pokonać Dariusza Trelę, a potem to samo chciał zrobił Kasper Haemaelaeinen. Lech w Gliwicach odbił sobie choć częściowo porażkę z Pogonią.

Bernardo Vasconcelos (Zawisza Bydgoszcz)

Najbardziej przyczynił się do wygranej bydgoszczan nad Zagłębiem. Dał Zawiszy prowadzenie, a przy stanie 1-0 wykorzystał błąd Adama Banasia, który go sfaulował i zobaczył czerwoną kartkę. Portugalczyk zbliża się do czołówki strzelców T-Mobile Ekstraklasy - ma już cztery gole.

Michał Żyro (Legia Warszawa)

Bardzo dobry występ młodego legionisty. Pokazał, że może być alternatywą dla kontuzjowanego Jakuba Koseckiego. W meczu z Jagiellonią Żyro wypracował dwie bramki, momentami ośmieszając rywali.

Paweł Brożek (Wisła Kraków)

Bardzo szybko do niej wskoczył napastnik "Białej Gwiazdy", który wrócił do kraju po zagranicznej tułaczce. Zaliczył już dla niej pięć trafień w lidze, w tym dwa  meczu z Lechią. Selekcjoner Waldemar Fornalik powołał Brożka na zgrupowanie przed meczami eliminacji mistrzostw świata z Czarnogórą i Sam Marino. Występ w Seravalle mu nie wyszedł, może to było trochę za wcześniej, ale teraz pokazuje już reprezentacyjną formę.

Krzysztof Pilarz (Cracovia)

Trochę przekornie, bo "Pasy" strzeliły przecież trzy gole, a dwa z nich były dziełem Saidiego Ntibazonkizy, ale Burundyjczyk powinien ich mieć przynajmniej dwa razy więcej, bo zmarnował dwie wyborne sytuacje. Przy stanie 0-0 Śląsk stworzył sobie kilka okazji i gdyby nie interwencje Pilarza, to Cracovia mogłaby przegrywać i nawet grając w przewadze nie musiałaby odrobić strat. W końcówce bramkarz popisał się też przy strzale Sebastian Mili z rzutu wolnego, po raz drugi w tym sezonie zachowując czyste konto.

CIENIASY

Frank Adu Kwame (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

"Górale" początkowo nie istnieli w Szczecinie. W 19 minut stracili dwie bramki i mogli następne. Jeszcze przed przerwą Podbeskidzie zdobyło kontaktowego gola, a powinno wyrównać, jednak Kwame fatalnie przestrzelił z sześciu metrów, choć przez sobą miał już praktycznie pustą bramkę

Piast Gliwice

"Piastunki" w poniedziałkowym meczu nie istniały ani a obronie, ani w ataku. Zawodnicy Marcina Brosza pozwolili na wiele Teodorczykowi, który przy pierwszej bramce był niepilnowany, a przy drugiej mógł poprawić się po uderzeniu obronionym przez Trelę.

W ofensywie gliwiczanie wypadli równie blado, oddając bodajże jeden celny strzał w całym meczu.

Adam Banaś (KGHM Zagłębie Lubin)

Kapitan "Miedziowych" pomylił się w kluczowym momencie. Przy stanie 0-1 nie potrafił opanować piłki podanej mu z autu. Błąd Banasia starał się wykorzystać czujny Bernardo Vasconcelos, który przejął piłki i chciał biec na bramkę, na co nie pozwolił mu rywal faulując go. Zasłużona czerwona kartka i odebranie drużynie nadziei na korzystny rezultat.

Przemysław Frankowski (Lechia Gdańsk)

Podopieczni Michała Probierza do 57. minuty byli co najmniej równorzędnym partnerem dla Wisły. Wtedy Frankowski zaatakował podniesioną nogą Wilde’a-Donalda Guerriera, za co zobaczył czerwoną kartkę. Od tego momentu krakowianie przejęli inicjatywę, strzelając rywalom trzy gole

Jakub Tosik (Jagiellonia Białystok)

Obrońca miał ogromnego pecha, że po jego stronie boiska biegał Michał Żyro. Legionista wygrywał z nim, ale nie tylko, pojedynki jeden na jednego i robił znaczącą różnicę. Michał Kucharczyk już nie był tak przebojowy.

Rafał Grodzicki (Śląsk Wrocław)

Obrona Śląska dowodzona przez Grodzickiego była dziurawiona prostopadłymi podaniami piłkarzy Cracovii jak ser szwajcarski.

Paweł Olkowski (Górnik Zabrze)

Obrońca odpowiada za oba stracone gole w Kielcach. Przy pierwszym nie przeciął dośrodkowania, a przy drugim był źle ustawiony i pozwolił rywalom zamienić kontrę na bramkę.

Autor: Paweł Pieprzyca

Współpraca: Mirosz

Ekstraklasa: wyniki, terminarz, strzelcy, tabela