Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 6. kolejki Ekstraklasy

Adam Marciniak, który zaliczył dublet na Łazienkowskiej, a może Krzysztof Pilarz, który uratował remis Termaliki z Lechem? Kto zgarnia miano Asa, a kto zostanie Cieniasem 6. kolejki Lotto Ekstraklasy? Zapraszamy do głosowania!

ASY

Krzysztof Pilarz (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)

Reklama

Gdyby zdrowy był Dariusz Trela, pewnie usiadłby na ławce. Wyszedł jednak w podstawowym składzie i spisał się świetnie. Był górą w sytuacjach sam na sam, odbijał groźne strzały z kilkunastu metrów. Bohater spotkania z Lechem.

Tomasz Kędziora (Lech Poznań)

W obronie radził sobie poprawnie, do tego wspomagał drużynę w ofensywie. Do pełni szczęścia zabrakło tylko bramki, a okazja ku temu była.

Jakub Arak (Ruch Chorzów)

Z jego strony groziło Cracovii największe zagrożenie. Świetnie gra głową i wygląda na to, że "Niebiescy" nie powinni się martwić odejściem Mariusza Stępińskiego - godny następca jest już w dokach startowych.

Miroslav Czovilo (Cracovia)

Jeśli "Pasy" mają kłopoty, to zawsze mogą liczyć na Serba. A dokładnie na jego głowę. Uderzeniem w samej końcówce uratował Cracovii punkt.

Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin)

Motor napędowy Pogoni. Z Piastem zaliczył świetny występ, który okrasił dwoma asystami. 

Seyia Kitano (Pogoń Szczecin)

Zdobył pierwszą bramkę w Ekstraklasie, do tego często nękał defensywę szczecinian. Kazimierz Moskal kolejny raz mógł być zadowolony z postawy Japończyka.

Adam Marciniak (Arka Gdynia)

Dwa gole przeciwko Legii mówią wszystko. W defensywie nie popełniał błędów, do tego nękał obronę Legii. Takiego Marciniaka do tej pory nie znaliśmy.

Marcus Silva de Oliveira Vinicius (Arka Gdynia)

Dał Arce prowadzenie w spotkaniu z Legią, dołożył do tego asystę i był także blisko zdobycia drugiego gola. Z Brazylijczyka w Gdynii będą mieli pociechę.

Sergiusz Prusak (Górnik Łęczna)

Dwoił się i troił, by zachować czyste konto, a tym samym cenny punkt w starciu z mocnym Zagłębiem. Udało mu się samemu zatrzymać drużynę Piotra Stokowca. Jego koledzy z obrony nie byli zbyt pomocni.

Aleksandar Kovaczević (Lechia Gdańsk)

Jagiellonia była lepsza, częściej atakowała, a lechiści oddali jeden celny strzał. Kovaczević uderzył nie do obrony, a gol ten zasługuje na miano bramki kolejki. 

Jacek Kiełb (Korona Kielce)

Kiełb w poniedziałkowym spotkaniu był motorem napędowym Korony. Szarpał, strzelał, ale do 90. minuty brakowało mu szczęścia. W ostatniej sekundzie meczu, Kiełb wykończył kontratak perfekcyjnym strzałem i zapewnił trzy "oczka" kielczanom.

Patryk Małecki (Wisła Kraków)

Pełnił podobną rolę co Kiełb, ale po drugiej stronie barykady. "Mały" starał się jak mógł, ale nie zdołał uratować nawet "oczka" dla Wisły, nie mówiąc o trzech punktach.

CIENIASY

Alvarinho (Śląsk Wrocław) 

Z meczu Śląsk Wrocław - Wisła Płock do Cieniasów mogłoby trafić nawet kilkunastu zawodników, ale Alvarinho był wyjątkowo słaby. 

Jose Martinez Kante (Wisła Płock)

Opieranie ataku na taki piłkarzu nie jest najlepszym pomysłem. Słaby, bardzo słaby występ. Nieprzypadkowo został zmieniony.

Dariusz Formella (Lech Poznań)

A był centymetry przed tym, by trafić do Asów. Zmarnował jednak dwie doskonałe okazje, bo na drodze stawał mu Krzysztof Pilarz lub... słupek.

Kamil Lech (Ruch Chorzów)

Przez niemal cały mecz spisywał się bardzo dobrze, aż do 85. minuty. Wówczas niepotrzebnie wyszedł do dośrodkowania, minął się z piłką i Cracovia wyrównała.

Milan Dimun (Cracovia)

Słowak nie zagrał dobrego meczu. Mylił się w środku pola, niepotrzebnie faulował i w efekcie został zmieniony już w przerwie spotkania z Ruchem.

Sasza Żivec (Piast Gliwice)

Miał nękać obronę Pogoni, a po sobotnim meczu raczej będzie nękał kibiców Piasta w złych snach. Bardzo słaby występ, zmieniony już w przerwie.

Jakub Rzeźniczak (Legia Warszawa)

Co się dzieje z tym zawodnikiem? Co mecz, to błąd. Tak samo było w spotkaniu z Arką Gdynia i już w przerwie został zmieniony. Postawę na boisku przypłacił odesłaniem do rezerw.

Stojan Vranjesz (Legia Warszawa)

Niewidoczny, zagubiony, przy trzeciej bramce zgubił krycie. Fatalny występ. Podobnie jak "Rzeźnik", został odsunięty od pierwszego zespołu.

Mihaił Aleksandrow (Legia Warszawa)

Takich zagranicznych piłkarzy w Polsce mamy na pęczki. Bardzo słabe zawody przeciwko Arce.

Kamil Poźniak (Górnik Łęczna)

Górnik Łęczna nie istniał w ataku, jednak to właśnie Poźniak mógł zadać "Miedziowym" decydujący cios, w jedynej godnej uwagi akcji łęcznian. Nie trafił jednak nawet w światło bramki.

Piotr Tomasik (Jagiellonia Białystok)

Autor największego zamieszania na boisku. Paweł Stolarski mądrze zastawił piłkę ciałem, a sfrustrowany Tomasik bezpardonowo go odepchnął. Pod względem czysto piłkarskim również nie pokazał nic szczególnego.

Richard Guzmics (Wisła Kraków)

Węgier zgubił piłkę przy akcji bramkowej Korony. Guzmicsa może rozgrzeszać jedynie fakt, że grał po dłuższej przerwie. Przy innych interwencjach również brakowało mu zdecydowania.

Autorzy: Piotr Jawor, Bogdan Setlak

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy